Rozkład (nie)jazdy, czyli komunikacja po Gdańsku
10.12.2011
aktualizacja: 2011-12-10 12:41
Czekasz na autobus, a ten nie przyjeżdża. Kolejny też nie. I tak przez godzinę. Autobusy stoją w tym czasie na pętli, przepuszczając po kilka kursów. Tak zarządza się komunikacją w Gdańsku.
ZOBACZ TAKŻE
- Reforma komunikacji. ZTM zacznie kontrolować pojazdy (01-02-12, 08:00)
- W Trójmieście wzrosną ceny biletów: od 20 gr do 1 zł (27-01-12, 10:12)
- SKM Trójmiasto: Pasażerowie proszeni o cierpliwość (28-12-11, 09:39)
- Jest uchwała, nie ma pieniędzy na tramwaje (17-12-11, 10:20)
- Jak Neptun z osobowym się ścigał. Winne są remonty (17-12-11, 09:00)
- Kierowca będzie wiedział, ile poczeka na światłach (16-12-11, 20:28)
- Kierowca i motorniczy mają umieć się zachować (12-12-11, 17:04)
- Gdańską komunikację można uzdrowić. To nie kosztuje (12-12-11, 07:00)
- Sopot tnie dofinansowanie tramwaju na Hel (09-12-11, 10:27)
- Ruch pociągów wznowiony. Usunięto 30 kg dynamitu (07-12-11, 15:53)
- Autokary do stolicy biją rekordy popularności (07-12-11, 06:00)
- Od czwartku latamy na narty do Popradu! (06-12-11, 19:42)
- Jeszcze więcej autokarów do stolicy (06-12-11, 13:41)
- Nowe standardy na lotnisku. Z uśmiechem do pasażera (29-11-11, 19:42)
- Uwaga kierowcy, znów zmiany na węźle Karczemki (29-11-11, 19:40)
- Lotnisko Kosakowo na Euro bez terminala? (24-11-11, 18:24)
SERWISY
SONDAŻ
Poniedziałek, późne popołudnie, okolice szpitala na Zaspie. Z przystanku przy al. Jana Pawła II odjeżdża autobus linii 124. Jest godz. 16.58. Rozkład jazdy nie obowiązuje tu od kilku miesięcy - przez korki spowodowane budową Trasy Słowackiego na ul. Kościuszki. Pasażerowie czekają po prostu na autobus, licząc, że jakiś przyjedzie. Teoretyczna częstotliwość na linii wynosi 15 minut, więc szanse powinny być duże. Wspomniany kurs jest opóźniony o osiem minut, obsługuje go MAN o numerze bocznym 2055. Kierowca rusza prawie z piskiem opon, by na nieco luźniejszym fragmencie trasy nadrobić nieco stracony czas szybszą jazdą. Po jego odjeździe na przystanek schodzą kolejni pasażerowie - głównie pacjenci opuszczający szpital lub odwiedzający swoich bliskich. Padają pytania: "Kiedy pojechał ostatni 124?". 10 minut temu.
Jest więc szansa, że niedługo pojawi się kolejny. Mija kolejne 10 minut. I kolejne 20. Mija pół godziny. Autobusu nie ma. Pan Edward dzwoni do centrali ruchu Zarządu Transportu Miejskiego. - Dwa autobusy stoją na pętli we Wrzeszczu, więc zaraz coś wyjedzie - mówi głos w słuchawce. Autobusu jednak nadal nie ma. Po kolejnej rozmowie okazuje się, że pojazdy nadal stoją na pętli. Równo godzinę po ostatnim odjeździe pojawia się w końcu upragniony 124. I tu niespodzianka - to znów autobus o numerze bocznym 2055! Linia, obsługiwana w założeniu przez minimum trzy wozy, to tego popołudnia jeden autobus kręcący kółka na trasie Wrzeszcz - Zaspa. Pasażerowie wsiadają, rzucają się z pretensjami na kierowcę. Ten znów rusza w szaleńczy rajd, by choć trochę nadrobić opóźnienie. Najwyraźniej wie, że jego dwóch kolegów woli postój na pętli.
Dzień później zgłaszamy sprawę w ZTM. Już po kilku godzinach jest potwierdzenie.
- Sprawdziliśmy dane z Systemu Informacji Pasażerskiej, który nie tylko informuje pasażerów o realnym czasie odjazdu na ekranach, ale także rejestruje i zapisuje każdy ruch autobusów i tramwajów w mieście - mówi Jerzy Dobaczewski, dyrektor ZTM. - Rzeczywiście, wynika z nich, że od godz. 17.30 przez pewien czas jeździł tylko autobus 2055. Dwa pozostałe stały we Wrzeszczu.
Z wydruków wynika, że jeden autobus stał dosyć krótko. Natomiast kierowca wozu 2806 zrobił sobie we Wrzeszczu godzinną przerwę. Kierowca 2055 odwrotnie - nie dość, że notował wyraźnie krótsze czasy jazdy (w zasadzie udawało mu się utrzymać stałe opóźnienie nieprzekraczające ok. 5-8 minut), to od godz. 15 do wieczora nie zatrzymał się choćby na minutę przerwy.
Ustaliliśmy, że ZTM nie zapłaci Zakładowi Komunikacji Miejskiej (to ta firma, należąca do miasta, obsługuje linię 124) za niewykonane kursy. I to nie dlatego, że ujawniliśmy sprawę. ZKM nie kryje się z tym, ile kursów przepada mu każdego dnia - tak przynajmniej twierdzi ZTM.
- Co miesiąc informują nas o kursach niewykonanych z powodu awarii czy np. korków. Miasto, a więc podatnicy, za nie nie płacą - zapewnia Dobaczewski.
To jednak marne pocieszenie dla pasażerów. Tym bardziej że opisana przez nas sytuacja to nie wyjątek, a codzienność - na liniach 124, 148, 210, a także na liniach obsługujących zachodnie i południowe dzielnice Gdańska, np. 167. Na każdej z nich korki nakładają się na indywidualne decyzje kierowców, którzy często je wykorzystują, żeby... odpocząć. Skoro miasto stoi, i tak się nikt nie zorientuje.
Teoretycznie komunikacją miejską na bieżąco powinien zarządzać ZTM. Pracownicy tej instytucji od lat narzekają na to, że brakuje im ludzi. Tzw. centrala ruchu to na razie jeden pracownik, który na podstawie danych z Systemu Informacji Pasażerskiej powiadamia pasażerów przez telefon o sytuacji w mieście. ZTM nie ma też dostępu do systemu radiowego, którym porozumiewają się kierowcy i motorniczowie. Dyskusja na temat przekazania do ZTM odpowiedniego sprzętu i ludzi trwa w Urzędzie Miasta od ponad dwóch lat. Na razie bez efektu.
Jest więc szansa, że niedługo pojawi się kolejny. Mija kolejne 10 minut. I kolejne 20. Mija pół godziny. Autobusu nie ma. Pan Edward dzwoni do centrali ruchu Zarządu Transportu Miejskiego. - Dwa autobusy stoją na pętli we Wrzeszczu, więc zaraz coś wyjedzie - mówi głos w słuchawce. Autobusu jednak nadal nie ma. Po kolejnej rozmowie okazuje się, że pojazdy nadal stoją na pętli. Równo godzinę po ostatnim odjeździe pojawia się w końcu upragniony 124. I tu niespodzianka - to znów autobus o numerze bocznym 2055! Linia, obsługiwana w założeniu przez minimum trzy wozy, to tego popołudnia jeden autobus kręcący kółka na trasie Wrzeszcz - Zaspa. Pasażerowie wsiadają, rzucają się z pretensjami na kierowcę. Ten znów rusza w szaleńczy rajd, by choć trochę nadrobić opóźnienie. Najwyraźniej wie, że jego dwóch kolegów woli postój na pętli.
Dzień później zgłaszamy sprawę w ZTM. Już po kilku godzinach jest potwierdzenie.
- Sprawdziliśmy dane z Systemu Informacji Pasażerskiej, który nie tylko informuje pasażerów o realnym czasie odjazdu na ekranach, ale także rejestruje i zapisuje każdy ruch autobusów i tramwajów w mieście - mówi Jerzy Dobaczewski, dyrektor ZTM. - Rzeczywiście, wynika z nich, że od godz. 17.30 przez pewien czas jeździł tylko autobus 2055. Dwa pozostałe stały we Wrzeszczu.
Z wydruków wynika, że jeden autobus stał dosyć krótko. Natomiast kierowca wozu 2806 zrobił sobie we Wrzeszczu godzinną przerwę. Kierowca 2055 odwrotnie - nie dość, że notował wyraźnie krótsze czasy jazdy (w zasadzie udawało mu się utrzymać stałe opóźnienie nieprzekraczające ok. 5-8 minut), to od godz. 15 do wieczora nie zatrzymał się choćby na minutę przerwy.
Ustaliliśmy, że ZTM nie zapłaci Zakładowi Komunikacji Miejskiej (to ta firma, należąca do miasta, obsługuje linię 124) za niewykonane kursy. I to nie dlatego, że ujawniliśmy sprawę. ZKM nie kryje się z tym, ile kursów przepada mu każdego dnia - tak przynajmniej twierdzi ZTM.
- Co miesiąc informują nas o kursach niewykonanych z powodu awarii czy np. korków. Miasto, a więc podatnicy, za nie nie płacą - zapewnia Dobaczewski.
To jednak marne pocieszenie dla pasażerów. Tym bardziej że opisana przez nas sytuacja to nie wyjątek, a codzienność - na liniach 124, 148, 210, a także na liniach obsługujących zachodnie i południowe dzielnice Gdańska, np. 167. Na każdej z nich korki nakładają się na indywidualne decyzje kierowców, którzy często je wykorzystują, żeby... odpocząć. Skoro miasto stoi, i tak się nikt nie zorientuje.
Teoretycznie komunikacją miejską na bieżąco powinien zarządzać ZTM. Pracownicy tej instytucji od lat narzekają na to, że brakuje im ludzi. Tzw. centrala ruchu to na razie jeden pracownik, który na podstawie danych z Systemu Informacji Pasażerskiej powiadamia pasażerów przez telefon o sytuacji w mieście. ZTM nie ma też dostępu do systemu radiowego, którym porozumiewają się kierowcy i motorniczowie. Dyskusja na temat przekazania do ZTM odpowiedniego sprzętu i ludzi trwa w Urzędzie Miasta od ponad dwóch lat. Na razie bez efektu.
Polecamy Ergo Arena chce kibiców na Euro 2012
- 60 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
13 głosów
-
Rozkład (nie)jazdy, czyli komunikacja po Gdańsku
rupak9
10.12.11, 09:38
Ostatnio wracałem nocnym autobusem z Niedźwiednika.Kierowca nie dość, ze pozwolił sobie na zapalenie papierosa w czasie kursu, to jeszcze jeździł środkiem drogi, na środku też się »
-
Rozkład (nie)jazdy, czyli komunikacja po Gdańsku
dago51
10.12.11, 11:07
Tak to prawda! Autobusy spóźniają się notorycznie - nie pamiętam już kiedy autobusy jeżdżące w kierunku "Ujeściska" jeździły zgodnie z rozkładem. Jedyny autobus, który jeździ w zasadzie »
-
Rozkład (nie)jazdy, czyli komunikacja po Gdańsku
makary21
10.12.11, 14:21
A mnie zastanawiam jedno. Czy nie powinno się uaktualnić rozkładów jazdy. Skoro są korki, remonty itd, a sytuacja powtarza się - znaczy rozkład jest do bani. To, że kierowcy brak kultury to »
Najczęściej czytane24 htydzień






