Nowe standardy na lotnisku. Z uśmiechem do pasażera

Michał Tusk
29.11.2011 aktualizacja: 2011-11-29 19:42
A A A Drukuj
Lotnisko w Rębiechowie Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta
Obowiązki Straży Granicznej w gdańskim porcie lotniczym ma przejąć Straż Ochrony Lotniska. Władze Rębiechowa zapewniają, że to zmiana na lepsze
ZOBACZ TAKŻE
Przejęcie obowiązków Straży Granicznej przez SOL to efekt zmiany Prawa Lotniczego. Zgodnie z nową ustawą, strażnicy ograniczą się do tego, do czego zostali powołani - kontroli granicznej. Będziemy nadal ich spotykali podczas wyjazdu do państw spoza strefy Schengen. W specjalnym okienku, już po przejściu przez tzw. kontrolę bezpieczeństwa, sprawdzą nasz paszport lub - jeśli lecimy do leżących poza strefą Schengen krajów UE - dowód osobisty.

Według zmienionych przepisów samą kontrolę bezpieczeństwa przeprowadzą funkcjonariusze SOL lub wynajęta przez lotnisko prywatna firma. Przeciwko temu rozwiązaniu od miesięcy protestowały wszystkie porty lotnicze w Polsce - przede wszystkim dlatego, że obecnie koszty utrzymania Straży Granicznej na ich terenie pokrywają wojewodowie, a więc de facto budżet centralny. Za dodatkowych funkcjonariuszy SOL bądź prywatną firmę zapłaci port lotniczy.

Inaczej na to wszystko patrzą pasażerowie. Od lat gdańskie lotnisko było uważane za - delikatnie mówiąc - najbardziej rygorystyczne jeśli chodzi o przepisy bezpieczeństwa. W praktyce pasażerowie narzekali na złośliwe uwagi strażników, brak znajomości języków obcych czy niechęć do rozładowywania kolejek do kontroli (czyli zwiększenia liczby punktów kontroli).

- Nie chodzi o to, że ktoś mi każe zdjąć buty czy pasek. Ja to rozumiem. Chodzi o to, że strażnicy wprowadzają nerwową, "wojenną" atmosferę, albo np. ostentacyjnie po polsku wydają komendy obcokrajowcom. To żenujące - mówi pan Adam, który w sprawie obsługi na lotnisku wysłał w ub. tygodniu maila do "Gazety".

Strażnicy, z którymi udało nam się porozmawiać, nie pozostawiają złudzeń. - To pasażerowie zachowują się wobec nas napastliwie. Poza tym rozlicza się nas nie z uśmiechów, a z zapewnienia bezpieczeństwa - powiedział nam jeden z nich.

I rzeczywiście - rokrocznie gdańskie lotnisko jest najlepsze w badaniach prowadzonych przez Urząd Lotnictwa Cywilnego, polegających na tym, że pracownik Urzędu próbuje przemycić do samolotu atrapę bomby i innych nielegalnych przedmiotów.

Władze gdańskiego portu o problemie nie chcą rozmawiać, bo w najbliższym czasie odbędą się negocjacje ze Strażą Graniczną w sprawie przejęcia obowiązków przez SOL. - W praktyce przejmowanie zadań zacznie się już 1 stycznia, a zakończy wraz z końcem przyszłego roku - mówi Tomasz Kloskowski, prezes Portu Lotniczego im. Lecha Wałęsy.

Nie jest jednak tajemnicą, że już nieraz na linii Port Lotniczy - Straż Graniczna było gorąco - także z powodu rygoryzmu strażników, np. wymagania kontroli paszportowej od załóg samolotów.

Jednak SOL wcale nie musi być lepszy od Straży Granicznej. SOL-iści zajmują się już kontrolą bezpieczeństwa w przypadku lotów krajowych. Opinie zbierają różne.

- Chcemy wykorzystać przejęcie obowiązków przez SOL dla poprawienia wizerunku kontroli bezpieczeństwa. Szykujemy intensywne szkolenia z tzw. podejścia do klienta i znajomości języków obcych. Wprowadzimy też procedury oceny uzależnione nie tylko od skuteczności kontroli, ale też uwzględniające zachowanie kontrolujących wobec pasażerów - zapowiada Kloskowski. - Nie znaczy to, że pasażerowie nie będą musieli zdejmować butów, czy będą mogli wnosić niedozwolone przedmioty. To się nie zmieni. Atmosfera może się jednak poprawić, jeśli prośba o zdjęcie butów zostanie wypowiedziana z uśmiechem i w języku pasażera.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 16 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

  • jak zawsze mathieu13006fr 29.11.11, 22:14

    jak zawsze, wszystko zalezy od czlowieka: trafialy mi sie w wiekszosci rzeczywiscie osobniki rodem z glebokiego PRL o iscie ubeckich metodach. Ale bywalo ze zegnajac sie z rodzina, w »