Gaz łupkowy. Wiercą na Kaszubach [wideo, zdjęcia]

Sławomir Sowula
11.10.2011 aktualizacja: 2011-10-12 16:24
A A A Drukuj
Prace poszukiwawcze gazu łupkowego w Lewinie Sławomir Sowula
  • Prace poszukiwawcze gazu łupkowego w Lewinie
  • Prace poszukiwawcze gazu łupkowego w Lewinie
  • Firma Talisman Energy prowadzi już prace poszukiwawcze gazu łupkowego w Lewinie koło Gdańska
Na pomorskim "rynku" poszukiwań gazu łupkowego pojawił się nowy gracz. Firma z Kanady swój pierwszy odwiert uruchomiła w Lewinie koło Kartuz
Gdzie szukają gazu łupkowego?
Gdzie szukają gazu łupkowego?
Kanadyjska firma Talisman Energy rozłożyła się z instalacjami wiertniczymi niemal w środku niewielkiego Lewina w gminie Linia. - Chcemy się dowiercić do głębokości około 3,5 tys. metrów - mówi Tomasz A. Gryżewski, dyrektor ds. korporacyjnych w TE.

Najwcześniej może się to udać pod koniec października. Wtedy zaczną się pierwsze analizy próbek wydobytych z odwiertu. Potrwają kilka miesięcy. Na wiosnę okaże się, czy TE zostaje w Lewinie i zaczyna wydobywać gaz łupkowy na skalę przemysłową.

- Na świecie trafionych ekonomicznie jest 30 proc. odwiertów. Mamy nadzieję, że na Kaszubach będzie lepiej - mówi Jan Kijowski, szef wierceń w TE.

Lewino to niewielka wioska i ze względu na swoje ustronne położenie ciesząca się powodzeniem wśród letników z Trójmiasta, budujących tam swoje dacze.

Wójt gminy Linia Łukasz Jabłoński musi godzić interesy letników z kanadyjskimi górnikami gazowymi. Na razie jest zadowolony ze współpracy z tymi ostatnimi.

- Utwardzili kilkaset metrów polnej drogi, wyłożyli 20 tys. złotych na dalsze badania archeologiczne odkrytych kilka lat temu średniowiecznych kurhanów. A to ciekawe odkrycie, wykopano tam fragment miecza i tarczy - mówi wójt Jabłoński. - Dobrze nam się współpracuje również dlatego, że zanim zaczęli wiercić, podjęli rozmowy z miejscową społecznością.



To niejedyny element pozyskiwania przychylności miejscowych. Talisman "zaprzyjaźnił się" z miejscową ochotniczą strażą pożarną.

- Ufundowaliśmy im sztandar z okazji 80-lecia jednostki w Lewinie - chwali się dyrektor Gryżewski.

Przyjaźń ze strażą kwitnie. Konferencje z dziennikarzami i spotkania z mieszkańcami odbywają się właśnie w jej siedzibie. Atmosferę ociepla przygotowany na tę okazję katering. Jednak nie przywieziony z odległej restauracji, ale przyrządzony przez miejscowe gospodynie w strażackiej kuchni. Na stołach dania weselne: galareta, sałatki, śledzie, kuchy.

Wszyscy prelegenci z TE wyjaśniający technologiczne zawiłości mówią po polsku. Szef prac wiertniczych jest urodzonym Wielkiej Brytanii synem polskich emigrantów.

Wójt Linii liczy na większe korzyści, bo budżet gminy jest niewielki.

- Nie jesteśmy zamożną gminą, wpływy podatkowe od jednego mieszkańca są bardzo niskie, nie mamy zbyt wiele dochodów własnych - mówi. - Wychodzi mi, że z jednego odwiertu będzie ze 200 tys. zł rocznie. A odwiertów ma być więcej.

Dodatkowe dochody mogą też przynieść 2 proc. podatku od budowli, którymi w tym wypadku będą gazociągi podciągnięte do złoża. Kilka kilometrów rury może przynieść gminie nawet kilkaset tysięcy złotych rocznie.

Są jednak i obawy. Głównie potęgowane wieściami o "buncie" rolników w pobliskiej gminie Sulęczyno. Tamtejsi gospodarze kilka dni temu nie wpuścili na swoje pola pojazdów wykonujących badania sejsmiczne w poszukiwaniu gazu. Napisali protest do wójta, że nie chcą żadnych poszukiwań. W Lewinie boją się też letnicy. O to, że stracą spokój. Już teraz zakłócają go ciężarówki dojeżdżające do wiertni. Miejscowi rolnicy - jak wszędzie - boją się o wodę. O zanieczyszczenie tych gruntowych, ale też o to, co się stanie z wodą zawierającą chemikalia, która wraca ze złoża na powierzchnię.

- To bezpieczny proces - zapewnia inżynier Kijowski. - Doniesienia, o których Państwo słyszycie z innych krajów, miały najczęściej związek z tym, że ktoś chciał większe odszkodowanie za dom.

Nad zawartością chemikaliów ma czuwać Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Szefowa gdańskiego oddziału tej instytucji osobiście odwiedziła odwiert w Lewinie.

- Chcemy się dobrze przygotować do wydawania opinii środowiskowych, kiedy firmy zaczną występować o koncesje na wydobycie. Wtedy będziemy oceniać, czy chemikalia używane przez poszczególne firmy są dopuszczalne - mówi Hanna Dzikowska, szefowa RDOŚ w Gdańsku.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 34 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów