Areopag etyczny. Żeby pomóc, a nie szkodzić
22.08.2011
aktualizacja: 2011-08-21 22:27
Studenci medycyny z całej Polski przyjechali do Pucka na warsztaty i wykłady. Uczą się, jak przekazywać trudne informacje, pogłębiają wiedzę z zakresu medycyny paliatywnej i dyskutują o dylematach etycznych zawodu lekarza
ZOBACZ TAKŻE
- Lekarz odmówił wypisania leku. Miał prawo? (18-08-11, 07:00)
- CMI: lekarze z tabletami, próbki krwi w rurach... (01-08-11, 05:00)
- Nie pal w królestwie dzieci! To jest zakazane (28-06-11, 07:00)
- Karta ubezpieczenia zdrowotnego pisana Braillem (14-06-11, 20:15)
- Tylko w Gdańsku: Ewa Kopacz pokaże jak reanimować (02-06-11, 15:14)
- Z paleniem jak z chorobą można iść do lekarza (29-05-11, 19:50)
- Poród zwyczajny, czy "cesarka"? Zapraszamy na Klub Mam (28-05-11, 06:00)
- Dużo palą, więc dali sobie szansę i się zbadali (12-05-11, 08:00)
- Nergal: Podaruj innym szansę na życie (12-05-11, 06:00)
- Siedem gdańskich szpitali na mistrzostwa za rok (12-05-11, 17:04)
SONDAŻ
- Uważam, że dobra komunikacja to nie tylko dodatek, który czyni medycynę bardziej ludzką, to konieczność, by lekarz był oceniany pozytywnie - mówi pomysłodawca Areopagu ks. dr Jan Kaczkowski, szef Hospicjum im św. Ojca Pio, teolog i bioetyk. - Bo jeśli jest tylko sprawnym operatorem, nie zasługuje na miano profesjonalisty. Oczywiście, niektórzy chorzy mają wielkie trudności z przyjmowaniem złych diagnoz, ale mają do tego prawo, bo są pod wpływem silnego stresu. Lekarz powinien sobie radzić z takimi sytuacjami, a nie skreślać trudnych czy roszczeniowych pacjentów. Do hospicjum trafiają czasami ofiary takich sytuacji - gdyby zostali dobrze poinformowani, poziom stresu, niedomówień byłby o wiele mniejszy. Poznałem niedawno chorego w stanie terminalnym, który - zniechęcony do opryskliwych lekarzy - odstąpił od leczenia i przestał przyjmować leki, bo uwierzył w moc lewatywy z kawy. Pan od leczenia lewatywą, w odróżnieniu od doktora, był pełen empatii.
Areopag Etyczny, który kończy się w poniedziałek po południu, trwał osiem dni i był już czwartą edycją imprezy wymyślonej przez puckiego duchownego. Dwudziestu studentów medycyny z kilku uczelni uczestniczyło każdego dnia w warsztatach przekazywania trudnych wiadomości - chorych i ich bliskich grała trójka aktorów: Martyna Kowalik, Szymon Nowak i Edyta Olszówka.
- To pacjent jest specjalistą od siebie samego, własnego bólu i odczuwania choroby. Cała tajemnica polega na tym, aby lekarz, nie naruszając własnej autonomii, nie wkraczał brutalnie w autonomię pacjenta - tłumaczył studentom ksiądz, który przygotowywał scenariusze ćwiczeń - nie szkodząc mu. Jest to szczególnie ważne w przypadku chorych terminalnie, uważam, że taka osoba może więcej żądać, a my powinniśmy zrobić wszystko, aby ostatnie chwile jej życia nie były wypełnione niepotrzebnym cierpieniem.
W przerwach między ćwiczeniami przyszli lekarze uczyli się na Zatoce Puckiej windsurfingu, czas po kolacji zarezerwowany był na wykłady i debaty. Gośćmi Areopagu byli wybitni specjaliści: dr Zbigniew Żylicz, lekarz medycyny paliatywnej, który obecnie prowadzi hospicjum w Szwajcarii; profesor Krystyna de Walden-Gałuszko, krajowy konsultant w dziedzinie medycyny paliatywnej oraz Jan Hartman filozof i bioetyk, szef Zakładu Filozofii i Bioetyki w Collegium Medicum UJ.
- Uważam, że w Polsce powinny być przede wszystkim przeprowadzone rzetelne badania, które określiłyby skalę zjawiska - przekonywał podczas debaty dotyczącej eutanzji prof. Jan Hartman. - W Holandii, gdzie eutanazja nie jest karalna, trzy procent zgonów to śmierć na życzenie. U nas wiadomo, że eutanazja jest wykonywana po cichu, ale nic ponadto.
Zbigniew Żylicz, który kilkanaście lat pracował w holenderskich hospicjach, mówił podczas swojego wykładu, że liczbę osób, które żądają od lekarzy wykonania eutanazji, udało się tam zatrzymać na stałym poziomie.
- Przede wszystkim przeszkolono w zakresie medycyny paliatywnej lekarzy pierwszego kontaktu, którzy najczęściej wykonują eutanazję. Rozwinięto ruch hospicyjny i od kilku lat liczba eutanazji nie rośnie. Jest trzykrotnie niższa niż w Szwajcarii, gdzie śmiercią na życzenie zajmują się organizacje, które nie mają nic wspólnego z system opieki zdrowotnej. Gdy pacjentowi przedstawi się sensowną alternatywę, zazwyczaj wybiera życie.
Organizatorem Areopagu jest Pucka Akademia Wolontariatu, która pokrywa koszty pobytu uczestników. Aktorzy i wszyscy goście areopagu pracują społecznie. W czterech edycjach imprezy wzięło udział ponad 80 studentów.
Areopag Etyczny, który kończy się w poniedziałek po południu, trwał osiem dni i był już czwartą edycją imprezy wymyślonej przez puckiego duchownego. Dwudziestu studentów medycyny z kilku uczelni uczestniczyło każdego dnia w warsztatach przekazywania trudnych wiadomości - chorych i ich bliskich grała trójka aktorów: Martyna Kowalik, Szymon Nowak i Edyta Olszówka.
- To pacjent jest specjalistą od siebie samego, własnego bólu i odczuwania choroby. Cała tajemnica polega na tym, aby lekarz, nie naruszając własnej autonomii, nie wkraczał brutalnie w autonomię pacjenta - tłumaczył studentom ksiądz, który przygotowywał scenariusze ćwiczeń - nie szkodząc mu. Jest to szczególnie ważne w przypadku chorych terminalnie, uważam, że taka osoba może więcej żądać, a my powinniśmy zrobić wszystko, aby ostatnie chwile jej życia nie były wypełnione niepotrzebnym cierpieniem.
W przerwach między ćwiczeniami przyszli lekarze uczyli się na Zatoce Puckiej windsurfingu, czas po kolacji zarezerwowany był na wykłady i debaty. Gośćmi Areopagu byli wybitni specjaliści: dr Zbigniew Żylicz, lekarz medycyny paliatywnej, który obecnie prowadzi hospicjum w Szwajcarii; profesor Krystyna de Walden-Gałuszko, krajowy konsultant w dziedzinie medycyny paliatywnej oraz Jan Hartman filozof i bioetyk, szef Zakładu Filozofii i Bioetyki w Collegium Medicum UJ.
- Uważam, że w Polsce powinny być przede wszystkim przeprowadzone rzetelne badania, które określiłyby skalę zjawiska - przekonywał podczas debaty dotyczącej eutanzji prof. Jan Hartman. - W Holandii, gdzie eutanazja nie jest karalna, trzy procent zgonów to śmierć na życzenie. U nas wiadomo, że eutanazja jest wykonywana po cichu, ale nic ponadto.
Zbigniew Żylicz, który kilkanaście lat pracował w holenderskich hospicjach, mówił podczas swojego wykładu, że liczbę osób, które żądają od lekarzy wykonania eutanazji, udało się tam zatrzymać na stałym poziomie.
- Przede wszystkim przeszkolono w zakresie medycyny paliatywnej lekarzy pierwszego kontaktu, którzy najczęściej wykonują eutanazję. Rozwinięto ruch hospicyjny i od kilku lat liczba eutanazji nie rośnie. Jest trzykrotnie niższa niż w Szwajcarii, gdzie śmiercią na życzenie zajmują się organizacje, które nie mają nic wspólnego z system opieki zdrowotnej. Gdy pacjentowi przedstawi się sensowną alternatywę, zazwyczaj wybiera życie.
Organizatorem Areopagu jest Pucka Akademia Wolontariatu, która pokrywa koszty pobytu uczestników. Aktorzy i wszyscy goście areopagu pracują społecznie. W czterech edycjach imprezy wzięło udział ponad 80 studentów.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




