Muzeum II Wojny Światowej. Kwapiński: Byłem prorokiem

Rozmawiał Sławomir Sowula
05.09.2010 aktualizacja: 2010-09-05 13:23
A A A Drukuj
Zwycięski projekt w konkursie na gmach Muzeum II Wojny Światowej Fot. Damian Kramski / AG
  • Zwycięski projekt w konkursie na gmach Muzeum II Wojny Światowej
  • Marian Kwapiński, wojewódzki konserwator zabytków
Zatopiony w ziemi gmach Muzeum II Wojny Światowej wydaje się metaforą: że wyciągnęliśmy z tego dramatu pozytywne wnioski, wyszliśmy z niego - mówi Marian Kwapiński, pomorski wojewódzki konserwator zabytków
ZOBACZ TAKŻE
Sławomir Sowula: Jak się panu podoba projekt, który zwyciężył w konkursie na siedzibę Muzeum II Wojny Światowej?

Marian Kwapiński: Bardzo mi się podoba. I prywatnie, i służbowo - jako konserwatorowi. Mój sąd estetyczny, jako człowieka, i urzędowy - oba idą w tym samym kierunku.

A jaki jest dokładnie ten prywatny, estetyczny?

- Podoba mi się, że jest to projekt bardzo rzeźbiarski. Pasuje mi duża ekspresja tej bryły, która jednak nie działa przytłaczająco. Można się przy niej czuć optymistycznie, mimo że ewidentnie nawiązuje ona, czy też można w niej odnaleźć kontury zrujnowanego miasta. Jest tak skomponowana, że wszystko jest logiczne, bo choć destrukcja wiąże się z załamaniem porządku, dramatem, to na jego końcu pojawia się światełko nadziei. Bryła budynku zatopionego w ziemi wydaje się metaforą, że wyciągnęliśmy z tej historii pozytywne wnioski, wyszliśmy z niego. Proszę sobie też jeszcze wyobrazić, jak to będzie wyglądało wieczorem. Przeszklona platforma z widokiem na historyczną część miasta i sama platforma - tak współczesna, widoczna z tej historycznej części miasta. W ten sposób przeszłość styka się przyszłością, współczesnością.

A jak pan patrzy jako konserwator? Kilka miesięcy temu obawiał się pan, że ustalone przez miasto zapisy w miejscowym planie zagospodarowania doprowadzą do „architektonicznego koszmaru”.

- Na szczęście do tego nie doszło. Projekt jest zgodny z kartą ochrony miast historycznych uchwaloną w 1987 roku w Waszyngtonie na forum komitetu ICOMOS przy UNESCO [Międzynarodowa Rada Ochrony Zabytków - red.]. A karta mówi, że można wprowadzać do zabytkowej tkanki miasta elementy o charakterze współczesnym, ale pod warunkiem że przyczyni się to do jej wzbogacenia i nie będzie szkodzić harmonijnej całości zabudowy. I tu mamy taki przypadek. Przede wszystkim dlatego, że projekt muzeum jest częścią większego obszaru: minidzielnicy objętej jednym planem zagospodarowania. Drugą częścią tej dzielnicy ma być osiedle budowane przez dewelopera - Invest Komfort. I dobrze, że obydwie rzeczy zaprojektowała ta sama pracownia, bo dzięki temu ta wizja urzeczywistnia się pozytywnie na większej przestrzeni. Innymi słowy: muzeum pasuje do tego, co chce budować deweloper. Choć z małym wyjątkiem...

Domyślam się, że chodzi o ten 50-metrowy wieżowiec.

- Owszem. I warto przy tej okazji przypomnieć, jakie argumenty padały w dyskusji o tym osiedlu. Miasto mówiło, że nie można budować bez uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania i ograniczać bryły Muzeum wpisywaniem do niego jakiś maksymalnych parametrów. Ja sprzeciwiałem się brakowi ograniczeń w planie, bo to jest niezgodne z prawem. Choć nigdy nie sprzeciwiałem się budowie Muzeum. I mogę powiedzieć, że sprzeciwiałem się proroczo.

No zaraz. Może jednak wyszło, że rację mają oponenci. Mówili, że nie ma się co obawiać, że powstanie koszmarna bryła muzeum, bo zapobiega temu regulamin konkursu, a także jury - szacowne i profesjonalne. I co? Jest bryła, podoba się nawet panu. To może oni byli prorokami?

- To niech pan sobie przypomni, jak mówiłem, że miasto plan uchwala w interesie dewelopera, który ciśnie, by postawić na działce obok muzeum wysokościowiec. I co teraz? Powstaje obiekt muzeum - piękny, wszyscy się nim zachwycają, mógłby być pierwszoplanowy w tej okolicy. Ale zostanie przytłoczony przez wysokościowiec. Stanie się coś podobnego jak w Sopocie, gdzie bryła nowo wybudowanego hotelu Sheraton zdominowała zabytkowy Grand Hotel. Nigdy nie zgadzałem się na wieżowiec, czego wielokrotnie dawałem dowody.

Sprawa wieżowca wydaje się jednak przesądzona. Rada miasta uchwaliła plan, który obowiązuje, i dopuszcza jego budowę.

- Niekoniecznie. Rzecz trafiła do Sądu Administracyjnego. Prokuratura zaskarżyła miejscowy plan zagospodarowania - ze względu na niezgodność z prawem - czyli brak ograniczeń dotyczących parametrów budowli. Wysokościowiec powstanie, jeżeli sąd nie zgodzi się z argumentami moimi i prokuratora. Albo sąd unieważni plan. I co wtedy? Procedurę administracyjną jego uchwalania trzeba będzie powtórzyć.

Czyli może to opóźnić budowę Muzeum?

- Bardziej będzie to problem wysokościowca. Bo w ramach tej nowej procedury, jako wojewódzki konserwator zabytków, będę musiał go pozytywnie zaopiniować. A, jak wiadomo, nie mam takiego zamiaru. Miasto może pójść jednak inną ścieżką - nie uchwalać nowego planu. Muzeum i wieżowiec będą więc budowane na podstawie decyzji o warunkach zabudowy. Wtedy wiadomo - budowa Muzeum pójdzie bez problemu, ale w sprawie wieżowca, już nie będzie się wypowiadał wojewódzki konserwator zabytków, ale miejski. I to od jego decyzji zależeć będzie, czy wysokościowiec powstanie. W każdej chwili może być jednak też tak, że nikt nie będzie czekał na orzeczenie sądu i budować się będzie zgodnie z obecnie obowiązującym miejscowym planem zagospodarowania.

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy