Brzeźno pełne kultury, czyli święto ulicy Północnej

Rozmawiała Magdlaena Hajdysz
31.07.2010 aktualizacja: 2010-07-30 12:32
A A A Drukuj
Fot. Damian Kramski / AG
Rok temu Klub Cebulka dostał się w ręce trzech młodych animatorek kultury. Od tego czasu w Brzeźnie dzieją się dziwne rzeczy. Jest graffiti na ścianach, szczudlarze na ulicach, kino na boisku i sąsiedzi z bloków tańczący na łące. A najpiękniejsza ulica dzielnicy - Północna - zyskała swoje święto.
Magdalena Hajdysz: Od kiedy działa klub, w którym pracujecie? Dawniej nosił wdzięczną nazwę Cebulka, która niedawno zmieniona została na Projektornię.

Ewelina Damps: Osiedlowy Dom Kultury na Dworskiej 29a powstał pod koniec lat 70. minionego stulecia. Pod nazwą Projektornia działamy od czerwca. Ale pomysł zmiany nazwy zrodził się rok temu - mniej więcej kiedy wygrałam konkurs na kierownika tej placówki. Pokusiliśmy się o poszukanie jej w samym budynku, w jego historii. I okazało się, że jedna z jego sal była kiedyś salą projekcyjną, znajdowało się tu małe kino osiedlowe dla mieszkańców dzielnicy. Nowa nazwa już tu na nas czekała.

Iza Terek-Jopkiewicz: Ale nasza nazwa nie jest związana tylko z filmem. Chodzi w niej o projekcję kultury na zewnątrz, o rzucenie na kulturę snopu światła - jak z projektora.

"Kinowe" krzesełka, które udanie budują klimat sali kinowej, pochodzą właśnie stąd?

E.D.: Nie, zostały sprowadzone ze zlikwidowanego teatru kameralnego w Sopocie. Na wrzesień, by ominąć sezon urlopowy, planujemy zrobić otwarcie klubu pod nową nazwą. Projektornia cały czas przechodzi metamorfozę - na razie odremontowałyśmy salę wystawienniczo-kawiarnianą i przymierzamy się do odświeżenia sali widowiskowej. Zmieniliśmy się też od zewnątrz - nasze mury ozdobiło specjalnie dla nas przygotowane graffiti, inspirowane nazwą klubu i jego "filmową" przeszłością. Do projektu zaprosiliśmy młodych ludzi zainteresowanych tą sztuką. Niektórzy z nich mieli już jakieś doświadczenie, inni przyszli, by się tej techniki nauczyć. Zimą odbyła się sesja z profesjonalistami - Foxy i Wiurem [w tej profesji artyści wolą pozostać przy pseudonimach - red.], a w maju to, co powstało na papierze, zostało przeniesione na zewnętrzne ściany budynku.

Gosia Michalczyk: Akcję wizualnego przeobrażania się budynku Projektorni udokumentował filmowo Michał Popczyk. Projekcja tego filmu odbyła się podczas świętowania zmiany nazwy i wizerunku. Zupełnie spontanicznie zrobiło się z tego duże wydarzenie - pojawili się lokalni beat-bokserzy, którzy wsparli projekcję muzycznie, a całość zakończyła się pokazem naszej grupy breakdance. Właściwie malowanie naszego budynku stało się ogromnym performance'em, który znakomicie wpisał się w obchody Dnia Sąsiada.

Co to jest Dzień Sąsiada?

G.M.: To pomysł, który zrodził się początkowo we Francji, a w Polsce zaszczepił go Andrzej Stelmasiewicz. Każda dzielnica może zaaranżować sobie taki dzień, podczas którego w jednym miejscu spotykają się okoliczni mieszkańcy. Takie imprezy sprzyjają integracji.

E.D: Oprócz dzieci i artystów związanych z klubem pojawił się Zespół Pieśni i Tańca Gdańsk, a potem odbył się koncert zespołu Chutir. I nagle... sąsiad z sąsiadką, starsza pani z młodszym panem... Wszyscy zaczęli tańczyć na łące za klubem. Do zabawy przyłączyli się nawet strażacy i policjanci.

Jaki macie pomysł na Projektornię? Do tej pory był to "jedynie" klub osiedlowy.

E.D.: Cały czas działamy na rzecz dzielnicy. Brzeźno jest dosyć oddalone od centrum, trzeba się tu "specjalnie" pofatygować, np. tramwajem 5 czy 3. To, co robimy, skierowane jest więc przede wszystkim do mieszkających tu ludzi. Mamy już swoją stałą publiczność, w bardzo zróżnicowanym wieku, która odwiedza nas zarówno podczas imprez wystawienniczych, teatralnych, jak i muzycznych.

I. T.-J.: Ja staram się, żeby zajęcia plastyczne były czymś więcej, niż tylko typowe rysowaniem, malowaniem czy lepieniem z gliny. To mieszanka plastyki i teatru. Wychodzimy z nimi na zewnątrz - mamy zajęcia na plaży, gramy na scenie, w tym roku występowałam z dziećmi w Teatrze w Oknie oraz na otwarciu odnowionego parku im. Haffnera w Brzeźnie.

Co nakręca was do tworzenia tego miejsca, do "robienia kultury"?

G.M.: Przede wszystkim kontakt z ludźmi i to, jak reagują na nasze działania. To, że chcą w nich uczestniczyć i je współtworzyć. Choć nie mówię, że jest łatwo, że każdy łaknie kultury. Brzeźno to niezwykła dzielnica, zaskakująca. Urzekli mnie tutejsi seniorzy. W Sopocie np. ośrodek pomocy społecznej dotuje kawę dla emerytów. U nas nie ma tego typu akcji zewnętrznych, za to widzę niesamowitą aktywność wychodzącą "od środka".

E.D.: Dla mnie dużym impulsem do działania jest fakt, że przychodzi do nas mnóstwo ludzi, którzy jako dzieci chodzili do tego klubu i słyszą, że coś się tu dzieje. Ta interakcja jest dla Projektorni bardzo ważna i dostarcza nam mnóstwa energii.

Coraz więcej dzieje się w Projektorni rzeczy związanych z filmem, kinem - bo też sama nazwa trochę taki kierunek "projektuje". Co się u was dzieje w tej materii?

G.M.: Jesteśmy w trakcie realizowania konkursu na scenariusz filmowy, którego akcja dzieje się w Brzeźnie. Zgłosiło się na niego kilka scenarzystów, głównie z Gdańska, ale jeden przyjechał np. aż z Łodzi. Nie jest tego wiele, ale nadesłane scenariusze są bardzo ciekawe - jeden opisuje historię nastolatki, która aklimatyzuje się w Brzeźnie po przeprowadzce, inny jest rodzajem dokumentu o tej dzielnicy. Rozstrzygnięcie konkursu będzie miało miejsce pod koniec wakacji. Jeśli będą na to środki, zwycięski scenariusz chcielibyśmy w przyszłym roku zrealizować.

Wymyśliłyście projekt, który ma szansę przerosnąć wszystkie poprzednie - "Ulicę kultury, kulturę ulicy", czyli święto ulicy Północnej w Brzeźnie.

E.D.: To nasz autorski projekt, ale nie robimy tego sami. Jego inicjatorką była Maria Sasin, a na realizację otrzymaliśmy pieniądze z Urzędu Miejskiego. Od samego początku włączyła się w niego Galeria na ul. Północnej 1 pana Szawłowskiego i powstająca pod nr 8 Galeria państwa Marii i Pawła Sasinów. Naprzeciwko tego numeru znajduje się Fundacja Sprawni Inaczej, która również czynnie uczestniczy w przygotowaniach do tego święta.

Kto by pomyślał, że to taka kulturalna ulica...

E.D.: To niesamowite - szczególnie że to chyba jedna z najkrótszych w Gdańsku. Ma jedynie 200 metrów. Do całego projektu czynnie włącza się Paweł "Paulus" Mazur, dawniej mieszkaniec Brzeźna. Ideą jest, by mieszkańcom Brzeźna i Gdańska zwrócić uwagę na tę niezwykłą ulicę, która pod swoją nazwą zjednoczyła tylu artystów. W ciągu dwóch dni - soboty i niedzieli - różnego rodzaju działania obejmą nie tylko samą Północną, ale też podwórka położonych przy niej domów.

Czy to jednorazowe przedsięwzięcie?

E.D.: Nie, chcielibyśmy organizować je co roku, ale zależy to niestety przede wszystkim od finansowania. Będziemy się starali zdobyć na to środki.

*Ewelina Damps - kierownik Projektorni, z wykształcenia teatrolog i germanista, wcześniej pracowała m.in. w klubie Plama GAK, gdzie była odpowiedzialna za kontakty zagraniczne i opracowywanie programu festiwalu Feta.



*Izabela Terek-Jopkiewicz - w klubie Projektornia zajmuje się edukacją dzieci i młodzieży. Z teatrem związana od ponad 20 lat. Laureatka głównej nagrody aktorskiej na Łódzkich Spotkaniach Teatralnych za rolę Bianki w spektaklu Teatru Snów "Sanatorium". Obecnie aktorka Teatru Cinema i niemieckiego Theater Aspik.



*Małgorzata Michalczyk - pracownik programowy klubu Projektornia. Z Teatrem Lustra Strona Druga stworzyła jako współreżyser i współscenarzysta spektakl "Misja: Wiosna".

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy