Wywiad z Listkiewiczem: hotele wybierzemy wiosną

Marek Wąs
27.02.2010 aktualizacja: 2010-02-27 10:11
A A A Drukuj
fot. Dominik Sadowski / AG
Szkoda, że nie przyjadą do Gdańska Brazylijczycy, bo oni lubią wyskoczyć na miasto.
Marek Wąs: Grupy wylosowane, więc impreza się zaczęła. Co będzie się działo dalej?

MICHAŁ LISTKIEWICZ*: W grudniu przyszłego roku odbędzie się kolejne losowanie, poznamy grupy, które zagrają w Polsce i na Ukrainie.

I dopiero wtedy będzie wiadomo, jakie mecze odbędą się w Gdańsku?

- Jeszcze przed tym losowaniem będzie znany tzw. ślepy terminarz całych mistrzostw. Będzie wiadomo, jakie mecze odbędą się w jakich miastach, i że np. w fazie ćwierćfinałowej zwycięzca grupy A gra w Gdańsku z drugim zespołem z grupy B. W Gdańsku będą cztery mecze, trzy grupowe i jeden ćwierćfinał.

Grupy będą przyporządkowane do miast?

- Nie. Najprawdopodobniej w Gdańsku odbędą się dwa mecze z jednej grupy i jeden z jakiejś innej. Tak samo było podczas ostatnich mistrzostw w Austrii. Graliśmy dwa mecze w Klagenfurcie i jeden w Wiedniu. W ten sposób mieszkańcy miasta mogą zobaczyć więcej zespołów.

Zespoły będą chciały zamieszkać jak najbliżej stadionów, na których mają grać?

- Mała odległość od stadionu jest dobrze widziana, ale dla reprezentacji to nie jest najważniejsze. W pierwszym rzędzie liczy się komfort i dobre warunki do treningów. Te miejsca pobytu ekip, które my nazywamy centrami pobytowymi, reprezentacje wybierają same. UEFA daje tylko pewną kwotę do dyspozycji na ten cel, powiedzmy cztery tysiące euro na dzień. My mamy obowiązek rekomendować co najmniej 16 takich centrów w Polsce, które spełniają wymagania UEFA, ale reprezentacja może wybrać zupełnie inne miejsce, nawet za granicą, powiedzmy w Szwecji.

TOMASZ SZULC*: W przypadku Euro 2012 UEFA mocno nalega, żeby ekipy wybierały centra w krajach, które są gospodarzami. W praktyce większość zamieszka w tych, które rekomendujemy.

Co to są za miejsca?

- Hotele bądź pensjonaty o najwyższym standardzie. Powiedzmy, na poziomie pięciu gwiazdek. Muszą być położone maksymalnie godzinę jazdy od lotniska i 20 minut jazdy autokarem od infrastruktury sportowej. To znaczy przede wszystkim od pełnowymiarowego boiska o naturalnej nawierzchni. To są bardzo różne miejsca, od takich ośrodków jak we Wronkach, gdzie często trenuje polska kadra, po dobre hotele w miastach, gdzie jest przyzwoity stadion miejski. O naszą rekomendację starało się blisko sto obiektów. Na bieżąco je wizytujemy, w tej chwili konkuruje 60, ostatecznie rekomendujemy ok. 20 miejsc.

Pięć gwiazdek to wysoki standard.

- Przyjeżdżają najlepsi piłkarze w Europie, a więc i na świecie. To często milionerzy, którzy mają swoje wymagania i nie zamieszkają w gorszym hotelu. Poza tym na takiej imprezie żaden trener nie może pozwolić sobie na sytuację, w której piłkarz zagra słaby mecz i będzie się tłumaczył, że się nie wyspał, bo w pokoju nie działała klimatyzacja. Wybór centrum jest dla każdej reprezentacji bardzo ważny, bo przecież każdy przyjeżdża z myślą, że zostanie na pięć tygodni, do finałów. I tak się może zdarzyć. Kto podczas mistrzostw w Portugalii przypuszczał, że zwyciężą Grecy?

W okolicach Gdańska są takie miejsca?

- W tej chwili osiem. Wymienić?

Jasne.

- Ośrodek w Cetniewie, Gniewino, tam hotel jest już w budowie, Hotel Nadmorski w Gdyni, Dwór Oliwski w Gdańsku, hotel Dolina Charlotty w Ustce, Platinum w Ostródzie, hotel Wzgórza Dylewskie w Lubawie i Marine Hotel w Kołobrzegu.

Które mają największe szanse?

- O nie, tego nie powiem. Wszystkie są na bardzo dobrym poziomie.

Lepszy jest hotel w centrum miasta czy ośrodek na uboczu?

- To zależy od stylu prowadzenia reprezentacji. Gdyby odbywały się u nas mistrzostwa świata i przyjeżdżały zespoły z Ameryki Południowej, to pewnie wynajęliby najlepsze hotele w dużych miastach. Tam jest taki zwyczaj, że wieczorem piłkarz idzie do baru na drinka albo potańczyć do klubu i nikt mu z tego powodu nie robi awantury. Europejskie zespoły prowadzone są inaczej. Dyscyplina i skoszarowany tryb życia. Dlatego pewnie preferowane będą bardziej spokojne miejsca, z dala od fanów i dziennikarzy. Trochę szkoda, że nie przyjeżdżają do nas Brazylijczycy. Na pewno wyskoczyliby na miasto i byłaby okazja pobawić się z reprezentacją Brazylii na jakiejś dyskotece. Niemców w takiej sytuacji raczej nie zobaczymy.

Jak duże będą te ekipy, które do nas przyjadą?

- To zależy od zamożności federacji. UEFA płaci za 40-osobową ekipę i my, jak jedziemy na mistrzostwa, taką zabieramy. Ale Niemcy czy Francuzi przyjadą dużo większą grupą. To może być nawet sto osób. Stać ich na to. Na ostatnich mistrzostwach Europy Niemcy mieli 10 osób do samej odnowy biologicznej. U nas zawsze jest jeden człowiek odpowiedzialny za sprzęt, a u nich to są cztery osoby.

Skoro jest taka konkurencja o waszą rekomendację, to chyba hotele mocno inwestują w podniesienie standardu?

- Zgadza się. W niektórych miastach hotele powstają wręcz od podstaw. W innych miejscach trzeba przeprowadzić gruntowną modernizację boiska. Prywatni inwestorzy albo gminy decydują się na to właśnie z myślą o mistrzostwach, że jakaś reprezentacja właśnie ich wybierze.

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy