Curling. Czajnik zamiast krążka
13.02.2010
aktualizacja: 2010-02-13 12:34
O co chodzi w tym dziwnym sporcie, w którym zawodnicy trą miotłami lód, żeby mógł po nim sunąć czajnik? Odkryj tajniki curlingu!
ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
- Vancouver 2010. Czterech faworytów do złota w konkursie skoków (13-02-10, 09:43)
- Vancouver 2010. Spodnie curlingowe dla... norweskiego króla Haralda V (24-02-10, 13:21)
- Vancouver 2010. Hula: czuję się mocny (13-02-10, 08:18)
- Vancouver 2010. Ciężarna Kanadyjka liczy na start w curlingu (16-02-10, 04:45)
- Słupsk: dostał rachunek za prąd - 300 tysięcy zł (15-02-10, 14:20)
- Vancouver 2010. Sikora - dwa pudła na treningu. I duuuużo pesymizmu (13-02-10, 08:51)
- Vancouver 2010. Show must go on, czyli igrzyska rozpoczęte (13-02-10, 07:03)
- Vancouver 2010. Gdy skoczek ląduje w punkcie K... (12-02-10, 23:14)
- Vancouver 2010. Tomasz Sikora celuje w medale spokojnie (12-02-10, 22:10)
- Vancouver 2010. Są wielkie gwiazdy czy nie? Kto zaświeci najmocniej? (12-02-10, 21:04)
- Vancouver 2010: Będzie finansowa klapa? (12-02-10, 10:18)
- Vancouver 2010. Fortuna: Mówili do mnie 'Good morning' mister Małysz. (13-02-10, 09:06)
SERWISY
SPORT.PL na FACEBOOK-u - wejdź na nasz profil, zostań fanem. Komentuj, dyskutuj, radź! »
Finał curlingu Igrzysk Olimpijskich Turyn 2006. Wśród kobiet Szwecja pokonała Szwajcarię 7:6, u mężczyzn Kanada, czyli kraj uważany za najlepszy w tej dyscyplinie sportu, zwycięża Finlandię10:4. Kilka dni po zakończeniu igrzysk Eurosport ogłasza, że druga dyscyplina co do oglądalności podczas igrzysk to właśnie curling. - Przez zarwane noce przed telewizorem zaczęła się moja fascynacja curlingiem. Dzięki transmisjom z igrzysk w Nagano w 1998 r., a następnie w Salt Lake City w 2002 r. nabrałem chęci do jej uprawiania - mówi Bartosz Sitkiewicz, prezes sopockiego klubu. Właśnie z telewizji większość osób kojarzy curling. Zasady gry nie są skomplikowane. W jednej drużynie znajduje się czterech zawodników. Muszą oni ustawić jak największą ilość granitowych kamieni (ślizgając je po lodzie), zwanych potocznie czajnikami (ze względu na swój kształt) jak najbliżej środka niebiesko-biało-czerwonego koła. Za to otrzymuje się punkty w kolejnych dziesięciu partiach (endach). Wygrywa drużyna, która zbierze najwięcej punktów.
Wa ku'ta w ostatnim sezonie zdobyła po raz pierwszy w historii mistrzostwo Polski. Jest to jedyna dyscyplina sportów zimowych, w której Trójmiasto może pochwalić się złotym medalem mistrzostw Polski. Obok klubów z Warszawy i Śląska nasz region jest najsprawniej działającymi ośrodkiem curlingu w kraju. Wa ku'ta niemal w całości działa na własny koszt, przy niewielkim wsparciu Urzędu Miasta Sopot oraz Urzędu Marszałkowskiego. Miano najlepszej drużyny w Polsce pozwoliło sopockiemu klubowi reprezentować Polskę podczas grudniowych mistrzostw Europy drugiej dywizji. - U mężczyzn jest tak, że kto zdobędzie mistrzostwo Polski, może jako klub reprezentować kraj na mistrzostwach Europy. Od tego roku zmieniono natomiast zasady doboru reprezentacji u kobiet i odbywa się tam nabór selekcyjny. Tak jest zresztą na całym świecie. Na mistrzostwach Europy występowaliśmy w dywizji drugiej, która podzielona jest na dwie grupy. Najlepsi grają oczywiście w dywizji pierwszej. My w swojej grupie zajęliśmy 5. miejsce. Czyli jesteśmy 20. w Europie - wyjaśnia Sitkiewicz.
Już jednak na szczycie
Sopocki klub jest jednak bezkonkurencyjny w Europie w innej kategorii. Dzięki niemu Polska to najwyżej sklasyfikowany kraj wśród ekip startujących w mistrzostwach Europy, a nieposiadających hali do curlingu. - Jest to oczywiście nieoficjalna klasyfikacja - mówi Sitkiewicz. I dodaje: - Przed mistrzostwami Europy musieliśmy wyjechać do Szwecji, żeby poćwiczyć. Na Olivię nie mogliśmy się dostać, a lodowiska na Placu Zebrań Ludowych po prostu jeszcze nie było.
Najważniejszą inwestycją dla curlingu w Polsce ma być właśnie budowa hali. Jest ona potrzebna, żeby trenować na lodzie przygotowanym specjalnie pod tę dyscyplinę. Dzisiaj, kiedy polscy zawodnicy chcą ćwiczyć, muszą wyjeżdżać do Szwecji, Niemiec czy Czech. - Żeby rywalizować z czołówką europejską, brakuje nam tylko i wyłącznie infrastruktury. Budowa hali, w której można by rozgrywać zawody, w przybliżeniu kosztowałaby ok. 4 mln zł. Stworzenie obiektu treningowego to koszt ok. 2 mln zł. Biorąc pod uwagę, że jeden piłkarski "orlik" kosztuje średnio milion złotych, to koszty postawienia hali do curlingu nie wydają się duże. Na budowę można otrzymać dofinansowanie z Totalizatora Sportowego nawet do 90 proc. kosztów. Unia Europejska także wspomaga takie inwestycje, ale nie w tak dużych ośrodkach jak Trójmiasto - wyjaśnia Sitkiewicz. Prezes sopockiego klubu jest pewien, że hala do curlingu spokojnie zarabiałaby na siebie przez cały rok. - Kiedy przygotowaliśmy się do ME w szwedzkiej Uppsali, to codziennie odbywały się tam nie tylko treningi, ale również zajęcia dla zorganizowanych grup z okolicznych firm. Nasz klub także ma zapytania o zorganizowanie różnego rodzaju eventów, już udało nam się nawet ich kilka zorganizować. Jest to jeden z argumentów, że hala curlingowa nie będzie pusta.
Czajnikiem po lodzie
Polskim kibicom curling kojarzy się z sunącym po lodzie "czajnikiem" oraz zawodnikami, którzy pocierają po lodzie szczotkami. - Dla nas liczy się taktyka, którą obierają kapitanowie. Curling wydaje się prosty. Trzeba jednak pogłówkować, jak ustawić swój kamień, jak wybić kamień przeciwnika, jak szczotkować - wyjaśnia Sitkiewicz. - Szczotkowanie jest ważne, ponieważ wydłuża tor ślizgu kamienia i umożliwia prostowanie drogi. Wymaga to bardzo dużej siły. Kiedy w Niemczech zdobywałem licencje instruktora światowej federacji, podczas 15 min trening z pewnym Kanadyjczykiem, zmęczyłem się bardziej niż przez cały mecz w piłkę nożną. Więc nie myślcie, że curling nie wymaga dobrej kondycji.
Pierwszy curlingowy klub w Trójmieście powstał w 2004 roku w Sopocie. Dzisiaj działa również Gdański Club Curlingowy (od 2008 r.). Do tego przy Gimnazjum nr 9 w Gdańsku powstaje kolejny, pod szyldem Uczniowskiego Klubu Sportowego. - Wszystko rozpoczęło się dzięki tzw. poczcie pantoflowej. W ten sposób dowiedzieliśmy się o treningach curlingu. Tak dla mnie, jak i uczniów był i nadal jest to nowy, nieznany sport. Podchodzimy jednak do niego z pasją - mówi Agnieszka Giec, nauczycielka wychowania fizycznego w Gimnazjum nr 9, która przychodzi z uczniami na treningi curligu. - Curling uczy ich planowania taktyki, rozwija siłę oraz spryt. No i treningi są bezpłatne. Nie ma problemu, żeby zabrać chętnych na zajęcia. Curling podoba się uczniom.
Uczniowie z gdańskiego gimnazjum mają już na swoim koncie sukcesy. Zdobyli srebrny i brązowy medal ogólnopolskiej olimpiady młodzieży oraz zajęli drugie i trzecie miejsce na mistrzostwach Polski juniorów młodszych w 2008 i 2009 r.
Z ziemi szkockiej
Największym bodźcem, który przyciąga chętnych do curlingu, jest chęć spróbowania czegoś nowego. Dyscyplina ta jest sportem dla pokoleń. Na przykład podczas jednego z ostatnich turniejów w Danii w drużynie grali ze sobą wnuczka z dziadkiem. Korzenie curlingu znajdują się w Szkocji, a imigranci przeszczepili tę dyscyplinę na kanadyjski ląd. Wszystko zaczęło się już w XV w. Dzisiaj w eliminacjach do mistrzostw świata potrafią startować reprezentacje tak egzotycznych jak na sporty zimowe krajów jak: Brazylia, Nowa Zelandia, Hiszpania, Grecja, Andora, a w planach starty ma również Meksyk. Jak zachęcić ludzi do uprawiania curlingu? - Wystarczy obejrzeć chociaż dwa spotkania. Trochę gorzej obserwuje się grę defensywną. Polega ona na wybijaniu kamieni przeciwnika. Jeżeli jednak trafimy na grę ofensywną, gdzie kamienie trzeba zastawić tak, aby umieścić je jak najbliżej celu, wtedy może to się spodobać każdemu. Curling można zacząć uprawiać nawet w wieku 30-40 lat. Są także zawodnicy, którzy po raz pierwszy grają w wieku 50 lat i mają z tego frajdę. Zawsze istnieje także szansa na zdobycie medalu olimpijskiego, który jest na pewno marzeniem dla każdego fana sportu. Pod tym względem jest to sport wyjątkowy i niemalże jedyny w swoim rodzaju - zachęca Sitkiewicz.
Początkujący curlerzy nie muszą się martwić: uczestnictwo w zajęciach jest bezpłatne, klub zapewnia podstawowy sprzęt. Trzeba być tylko ubranym w dresowe spodnie i ciepłą kurtkę. Z upływem czasu i w miarę podnoszenia umiejętności oczywiście trzeba zacząć inwestować w profesjonalny strój. Po 500 zł kosztują buty i szczotka. Kamieni się nie kupuje. W Trójmieście są ich dwa komplety, czyli 36 sztuk. Komplet kosztuje ok. 30 tys. zł. Nie są to topowe kamienie, ale na "trójmiejski" lód wystarczą. Na świecie jest jeden producent kamieni - w Szkocji. Wytwarzane są one z granitu wydobywanego z oceanu. Żadne inne kamienie nie wytrzymają takich przeciążeń sił uderzenia. Do tego nie nasiąkają wodą. Każde kamienie mają swój atest, dlatego łatwo stwierdzić, z którego kompletu pochodzą.
Vancouver na Sport.pl
Na portalu Sport.pl codzienne relacje Z Czuba i na żywo, relacje prosto z Kanady od naszych specjalnych korespondentów, wideo komentarze, rozmowy z naszymi gwiazdami i komplet wyników, także tych z nocy polskiego czasu. A o godz. 9 rano w Radiu TOK FM magazyn olimpijski Michała Pola - oraz stream wideo live w naszym portalu. Zespół Sport.pl przygotowuje też "Gazetę olimpijską" - codziennie do kupienia z "Gazetą Wyborczą".
Zapraszamy do śledzenia igrzysk w Sport.pl
Finał curlingu Igrzysk Olimpijskich Turyn 2006. Wśród kobiet Szwecja pokonała Szwajcarię 7:6, u mężczyzn Kanada, czyli kraj uważany za najlepszy w tej dyscyplinie sportu, zwycięża Finlandię10:4. Kilka dni po zakończeniu igrzysk Eurosport ogłasza, że druga dyscyplina co do oglądalności podczas igrzysk to właśnie curling. - Przez zarwane noce przed telewizorem zaczęła się moja fascynacja curlingiem. Dzięki transmisjom z igrzysk w Nagano w 1998 r., a następnie w Salt Lake City w 2002 r. nabrałem chęci do jej uprawiania - mówi Bartosz Sitkiewicz, prezes sopockiego klubu. Właśnie z telewizji większość osób kojarzy curling. Zasady gry nie są skomplikowane. W jednej drużynie znajduje się czterech zawodników. Muszą oni ustawić jak największą ilość granitowych kamieni (ślizgając je po lodzie), zwanych potocznie czajnikami (ze względu na swój kształt) jak najbliżej środka niebiesko-biało-czerwonego koła. Za to otrzymuje się punkty w kolejnych dziesięciu partiach (endach). Wygrywa drużyna, która zbierze najwięcej punktów.
Wa ku'ta w ostatnim sezonie zdobyła po raz pierwszy w historii mistrzostwo Polski. Jest to jedyna dyscyplina sportów zimowych, w której Trójmiasto może pochwalić się złotym medalem mistrzostw Polski. Obok klubów z Warszawy i Śląska nasz region jest najsprawniej działającymi ośrodkiem curlingu w kraju. Wa ku'ta niemal w całości działa na własny koszt, przy niewielkim wsparciu Urzędu Miasta Sopot oraz Urzędu Marszałkowskiego. Miano najlepszej drużyny w Polsce pozwoliło sopockiemu klubowi reprezentować Polskę podczas grudniowych mistrzostw Europy drugiej dywizji. - U mężczyzn jest tak, że kto zdobędzie mistrzostwo Polski, może jako klub reprezentować kraj na mistrzostwach Europy. Od tego roku zmieniono natomiast zasady doboru reprezentacji u kobiet i odbywa się tam nabór selekcyjny. Tak jest zresztą na całym świecie. Na mistrzostwach Europy występowaliśmy w dywizji drugiej, która podzielona jest na dwie grupy. Najlepsi grają oczywiście w dywizji pierwszej. My w swojej grupie zajęliśmy 5. miejsce. Czyli jesteśmy 20. w Europie - wyjaśnia Sitkiewicz.
Już jednak na szczycie
Sopocki klub jest jednak bezkonkurencyjny w Europie w innej kategorii. Dzięki niemu Polska to najwyżej sklasyfikowany kraj wśród ekip startujących w mistrzostwach Europy, a nieposiadających hali do curlingu. - Jest to oczywiście nieoficjalna klasyfikacja - mówi Sitkiewicz. I dodaje: - Przed mistrzostwami Europy musieliśmy wyjechać do Szwecji, żeby poćwiczyć. Na Olivię nie mogliśmy się dostać, a lodowiska na Placu Zebrań Ludowych po prostu jeszcze nie było.
Najważniejszą inwestycją dla curlingu w Polsce ma być właśnie budowa hali. Jest ona potrzebna, żeby trenować na lodzie przygotowanym specjalnie pod tę dyscyplinę. Dzisiaj, kiedy polscy zawodnicy chcą ćwiczyć, muszą wyjeżdżać do Szwecji, Niemiec czy Czech. - Żeby rywalizować z czołówką europejską, brakuje nam tylko i wyłącznie infrastruktury. Budowa hali, w której można by rozgrywać zawody, w przybliżeniu kosztowałaby ok. 4 mln zł. Stworzenie obiektu treningowego to koszt ok. 2 mln zł. Biorąc pod uwagę, że jeden piłkarski "orlik" kosztuje średnio milion złotych, to koszty postawienia hali do curlingu nie wydają się duże. Na budowę można otrzymać dofinansowanie z Totalizatora Sportowego nawet do 90 proc. kosztów. Unia Europejska także wspomaga takie inwestycje, ale nie w tak dużych ośrodkach jak Trójmiasto - wyjaśnia Sitkiewicz. Prezes sopockiego klubu jest pewien, że hala do curlingu spokojnie zarabiałaby na siebie przez cały rok. - Kiedy przygotowaliśmy się do ME w szwedzkiej Uppsali, to codziennie odbywały się tam nie tylko treningi, ale również zajęcia dla zorganizowanych grup z okolicznych firm. Nasz klub także ma zapytania o zorganizowanie różnego rodzaju eventów, już udało nam się nawet ich kilka zorganizować. Jest to jeden z argumentów, że hala curlingowa nie będzie pusta.
Czajnikiem po lodzie
Polskim kibicom curling kojarzy się z sunącym po lodzie "czajnikiem" oraz zawodnikami, którzy pocierają po lodzie szczotkami. - Dla nas liczy się taktyka, którą obierają kapitanowie. Curling wydaje się prosty. Trzeba jednak pogłówkować, jak ustawić swój kamień, jak wybić kamień przeciwnika, jak szczotkować - wyjaśnia Sitkiewicz. - Szczotkowanie jest ważne, ponieważ wydłuża tor ślizgu kamienia i umożliwia prostowanie drogi. Wymaga to bardzo dużej siły. Kiedy w Niemczech zdobywałem licencje instruktora światowej federacji, podczas 15 min trening z pewnym Kanadyjczykiem, zmęczyłem się bardziej niż przez cały mecz w piłkę nożną. Więc nie myślcie, że curling nie wymaga dobrej kondycji.
Pierwszy curlingowy klub w Trójmieście powstał w 2004 roku w Sopocie. Dzisiaj działa również Gdański Club Curlingowy (od 2008 r.). Do tego przy Gimnazjum nr 9 w Gdańsku powstaje kolejny, pod szyldem Uczniowskiego Klubu Sportowego. - Wszystko rozpoczęło się dzięki tzw. poczcie pantoflowej. W ten sposób dowiedzieliśmy się o treningach curlingu. Tak dla mnie, jak i uczniów był i nadal jest to nowy, nieznany sport. Podchodzimy jednak do niego z pasją - mówi Agnieszka Giec, nauczycielka wychowania fizycznego w Gimnazjum nr 9, która przychodzi z uczniami na treningi curligu. - Curling uczy ich planowania taktyki, rozwija siłę oraz spryt. No i treningi są bezpłatne. Nie ma problemu, żeby zabrać chętnych na zajęcia. Curling podoba się uczniom.
Uczniowie z gdańskiego gimnazjum mają już na swoim koncie sukcesy. Zdobyli srebrny i brązowy medal ogólnopolskiej olimpiady młodzieży oraz zajęli drugie i trzecie miejsce na mistrzostwach Polski juniorów młodszych w 2008 i 2009 r.
Z ziemi szkockiej
Największym bodźcem, który przyciąga chętnych do curlingu, jest chęć spróbowania czegoś nowego. Dyscyplina ta jest sportem dla pokoleń. Na przykład podczas jednego z ostatnich turniejów w Danii w drużynie grali ze sobą wnuczka z dziadkiem. Korzenie curlingu znajdują się w Szkocji, a imigranci przeszczepili tę dyscyplinę na kanadyjski ląd. Wszystko zaczęło się już w XV w. Dzisiaj w eliminacjach do mistrzostw świata potrafią startować reprezentacje tak egzotycznych jak na sporty zimowe krajów jak: Brazylia, Nowa Zelandia, Hiszpania, Grecja, Andora, a w planach starty ma również Meksyk. Jak zachęcić ludzi do uprawiania curlingu? - Wystarczy obejrzeć chociaż dwa spotkania. Trochę gorzej obserwuje się grę defensywną. Polega ona na wybijaniu kamieni przeciwnika. Jeżeli jednak trafimy na grę ofensywną, gdzie kamienie trzeba zastawić tak, aby umieścić je jak najbliżej celu, wtedy może to się spodobać każdemu. Curling można zacząć uprawiać nawet w wieku 30-40 lat. Są także zawodnicy, którzy po raz pierwszy grają w wieku 50 lat i mają z tego frajdę. Zawsze istnieje także szansa na zdobycie medalu olimpijskiego, który jest na pewno marzeniem dla każdego fana sportu. Pod tym względem jest to sport wyjątkowy i niemalże jedyny w swoim rodzaju - zachęca Sitkiewicz.
Początkujący curlerzy nie muszą się martwić: uczestnictwo w zajęciach jest bezpłatne, klub zapewnia podstawowy sprzęt. Trzeba być tylko ubranym w dresowe spodnie i ciepłą kurtkę. Z upływem czasu i w miarę podnoszenia umiejętności oczywiście trzeba zacząć inwestować w profesjonalny strój. Po 500 zł kosztują buty i szczotka. Kamieni się nie kupuje. W Trójmieście są ich dwa komplety, czyli 36 sztuk. Komplet kosztuje ok. 30 tys. zł. Nie są to topowe kamienie, ale na "trójmiejski" lód wystarczą. Na świecie jest jeden producent kamieni - w Szkocji. Wytwarzane są one z granitu wydobywanego z oceanu. Żadne inne kamienie nie wytrzymają takich przeciążeń sił uderzenia. Do tego nie nasiąkają wodą. Każde kamienie mają swój atest, dlatego łatwo stwierdzić, z którego kompletu pochodzą.
Polecamy - Marek Kamiński: Diabeł jest gorszy od mrozu
Vancouver na Sport.pl
Na portalu Sport.pl codzienne relacje Z Czuba i na żywo, relacje prosto z Kanady od naszych specjalnych korespondentów, wideo komentarze, rozmowy z naszymi gwiazdami i komplet wyników, także tych z nocy polskiego czasu. A o godz. 9 rano w Radiu TOK FM magazyn olimpijski Michała Pola - oraz stream wideo live w naszym portalu. Zespół Sport.pl przygotowuje też "Gazetę olimpijską" - codziennie do kupienia z "Gazetą Wyborczą".
Zapraszamy do śledzenia igrzysk w Sport.pl
Najciekawsze wpisy dziennikarzy Sport.pl, naszych korespondentów w Vancouver - Super-blog Vancouver  »
- 23 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
13 głosów
-
Ciekawe jak wyglada doping
the_rapist
14.02.10, 17:09
w tym sporcie. Chodzi mi o specyfiki, ktore biora, zeby lepiej tymi czajnikami posuwac.»
-
Re: Curling. Czajnik zamiast krążka
samson.miodek
21.02.10, 22:17
Nie wiem czy dlatego ze Igrzyska w Kanadzie czy co, ale nawet ten curling mnie wciagnal i dzisiaj ogladalam jak kobitki miotaly czajnikiem i szorowaly szczoteczka lodzik:)Zabawnie to wyglada»
Najczęściej czytane24 htydzień




odtwórz
odtwórz
odtwórz

