Media Kaszëbë i inne interesy na Kaszubach
11.02.2012
aktualizacja: 2012-02-27 11:53
Fot. Renata Dabrowska / AG
Co wspólnego ma kosztowny krach CSB TV z pomysłem uznania Kaszubów za mniejszość etniczną?
ZOBACZ TAKŻE
- Atomem w Kaszuby. Tak dla Żarnowca, nie dla Choczewa [wideo] (10-02-12, 07:28)
- Kaszuby: Roman Zaborowski z PO senatorem (10-10-11, 07:48)
- Na urlop nie koleją. Będzie strajk? (04-08-11, 07:00)
- Tak oszczędzają turyści: śmieci do worka, worek do lasu (20-07-11, 12:00)
- Kaszuby bez barier. Portal z informacjami dla niepełnosprawnych (03-07-11, 01:00)
- Przychodzi rachmistrz do Kaszuby. A ten mówi: JO!/TAK! (05-04-11, 10:00)
- Sylwester: domówka albo wyjazd na Kaszuby (28-12-10, 06:00)
- Ergo Arena eksplodowała. Przed meczem Polska - Brazylia (18-08-10, 18:23)
- Przylatujcie na Kaszuby. Prywatne lotnisko dzięki UE (11-08-10, 09:00)
- Nowe połączenie kolejowe z Trójmiasta na Kaszuby (02-07-10, 12:02)
- Komorowski i Kaczyński walczą o Kaszuby (02-07-10, 07:00)
- Nowe autobusy szynowe pojadą do Helu i na Kaszuby (21-05-10, 14:42)
- Gdynia to najlepsze miejce do wystawienia "Kamieni w kieszeniach" (19-02-10, 15:00)
- Te okropne postanowienia (14-01-10, 17:44)
- Nie mazać po lastriko! O remoncie sopockiego peronu SKM (28-11-09, 09:00)
- Winni cykliści - felieton (09-04-09, 10:55)
- Rajd po Kaszubach (21-08-08, 14:53)
GALERIA ZDJĘĆ
- Truskawkobranie, czyli Kaszuby świętują [zdjęcia] (26-06-11, 12:19)
SERWISY
(tekst poprawiony i aktualizowany 27 lutego 2012 r.)
Na początku stycznia sąd ogłosił upadłość spółki Media Kaszëbë - operatora Radia Kaszëbë i byłego nadawcy pierwszej telewizji kaszubskiej CSB TV.
- To nie jest upadłość likwidacyjna, lecz układowa - precyzuje Zygmunt Faruga, nadzorca sądowy spółki. - W okresie 52 miesięcy powinno dojść do głosowania wierzycieli, którzy zdecydują: układ albo upadłość.
Jeśli pójdą na układ, to spółka będzie działać nadal, a oni odzyskają część pieniędzy, które jest im winna. Na przykład połowę.
- Cały problem wziął się ze stworzenia telewizji kaszubskiej, która nie wypaliła i spowodowała duże koszty. Zobowiązania mają zostać spłacone z zysków, które da działalność radiowa - dodaje Zygmunt Faruga.
Dotarliśmy do sprawozdań finansowych spółki. Już na koniec roku 2010 długi Media Kaszëbë przewyższały jej majątek o 1,65 mln zł! Sam tylko Bank Spółdzielczy w Pucku pożyczył spółce 1,8 mln zł. Jaką część pieniędzy odzyska? - Sprawa objęta jest tajemnicą bankową - mówi Adela Barabowska, prezes banku.
Czy zabezpieczeniem części kredytów były hipoteki domów należących do udziałowców spółki? - Nie odniosę się do tego. To za daleko idąca kwestia - mówi Anna Kościukiewicz-Jabłońska, prezes spółki. - Bardzo poważnie podchodziliśmy do tego przedsięwzięcia i nie jest tak, że się wyślizgujemy ze zobowiązań. Dążymy do tego, aby je uregulować.
Tuż przed upadłością zobowiązania spółki sięgnęły 3,3 mln zł. Pracownicy czekali (wedle sprawozdań za 2010 r.) na zaległe wynagrodzenia, których uzbierało się 400 tys. zł, a ZUS na 362 tys. zł z tytułu niezapłaconych składek.
Spółka prostuje, że obecnie zaległości wobec zwolnionych pracowników wynoszą 85 tys. zł (całe sprostowanie pod tekstem).
Tak właśnie zakończyły się imperialne ambicje Artura Jabłońskiego, byłego szefa Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, który postanowił uruchomić telewizję satelitarną. Wcześniej Media Kaszëbë spokojnie żyły z kaszubskiego radia, ciesząc się z przyznawanych pośrednio rządowych środków na popularyzację języka. W tej rodzinnej spółce udziały posiadał m.in. Jabłoński, jego żona, brat żony. Na etapie tworzenia telewizji blisko pół miliona zainwestował w nią pewien właściciel nadmorskich lokali gastronomicznych. Dziś nie chce tego komentować.
Długi? To idziemy na giełdę
W połowie 2010 r. KRRiT przyznała koncesję na nadawanie CSB TV. Jabłoński liczył na dwa miliony odbiorców, choć język kaszubski rozumie wielokrotnie mniejsza grupa osób. Zapewniał jednak, że wszystko ma szczegółowo rozplanowane.
- Liczymy na wpływy z reklam, a pozostałe koszty mam szczegółowo rozpisane w biznesplanie, ale to tajemnica handlowa - mówił "Gazecie".
Do końca 2010 r. wpływów z reklam praktycznie nie było. A koszty się mnożyły: 670 tys. zł - za przesył sygnału, 160 tys. - za dzierżawę łącza, 270 tys. - za reklamę i promocję.
Setki tysięcy pochłonął sprzęt, budowa studia, wynagrodzenia dodatkowych pracowników. Spłata samych tylko odsetek kosztowała rocznie 140 tys. zł.
Strata na koniec 2010 r., po kilku miesiącach nadawania, urosła do 2,6 mln zł. Już wtedy spółka przyznała, że pomysł telewizji kaszubskiej był kierowany do zbyt wąskiego grona odbiorców - stąd projekt stworzenia szerszego pasma pod nazwą "bałtyckie". A Jabłoński na zewnątrz nie tracił rezonu: poszukiwał inwestorów, zabiegał o środki rządowe na ochronę kaszubskiego i roztaczał wizje o możliwym wejściu spółki na giełdę.
Co dalej z Media Kaszëbë? Spółka w upadłości przedstawiła plan spłaty długów z zysków, które przynosić ma prowadzone przez nią radio. Ale wszystko znowu opiera się na wielkim optymizmie. Podobno stacja może zarabiać 200 tys. zł rocznie. A w 2016 r. nawet 500 tys. zł.
Oprócz reklam, jej działalność od lat w znacznej części finansuje rząd ze środków na wspieranie kaszubskiego. W tym roku przez Stowarzyszenie Ziemia Pucka - kontrolowane przez Jabłońskiego - Radio Kaszëbë dostanie 300 tys. zł z resortu administracji. A mogłoby być tego znacznie więcej.
Ale po kolei: obecnie organizacje kaszubskie (reprezentujące grupę posługującą się językiem regionalnym) dostają w sumie około miliona złotych. Bo gdyby mogły czerpać z kilkunastokrotnie większej puli dla mniejszości narodowych i etnicznych, to łatwo sobie wyobrazić, że dostałyby nie mniej niż choćby mniejszość białoruska (2,2 mln zł) lub ukraińska i niemiecka - po 2,1 mln zł.
Po publikacji tej informacji Kaszëbskč Jednota wystosowała sprostowanie, że organizacje kaszubskie, w sytuacji uzyskania statusu mniejszości etnicznej, nie mogłyby czerpać z kilkunastokrotnie większej puli środków publicznych
Na początku stycznia sąd ogłosił upadłość spółki Media Kaszëbë - operatora Radia Kaszëbë i byłego nadawcy pierwszej telewizji kaszubskiej CSB TV.
- To nie jest upadłość likwidacyjna, lecz układowa - precyzuje Zygmunt Faruga, nadzorca sądowy spółki. - W okresie 52 miesięcy powinno dojść do głosowania wierzycieli, którzy zdecydują: układ albo upadłość.
Jeśli pójdą na układ, to spółka będzie działać nadal, a oni odzyskają część pieniędzy, które jest im winna. Na przykład połowę.
- Cały problem wziął się ze stworzenia telewizji kaszubskiej, która nie wypaliła i spowodowała duże koszty. Zobowiązania mają zostać spłacone z zysków, które da działalność radiowa - dodaje Zygmunt Faruga.
Dotarliśmy do sprawozdań finansowych spółki. Już na koniec roku 2010 długi Media Kaszëbë przewyższały jej majątek o 1,65 mln zł! Sam tylko Bank Spółdzielczy w Pucku pożyczył spółce 1,8 mln zł. Jaką część pieniędzy odzyska? - Sprawa objęta jest tajemnicą bankową - mówi Adela Barabowska, prezes banku.
Czy zabezpieczeniem części kredytów były hipoteki domów należących do udziałowców spółki? - Nie odniosę się do tego. To za daleko idąca kwestia - mówi Anna Kościukiewicz-Jabłońska, prezes spółki. - Bardzo poważnie podchodziliśmy do tego przedsięwzięcia i nie jest tak, że się wyślizgujemy ze zobowiązań. Dążymy do tego, aby je uregulować.
Tuż przed upadłością zobowiązania spółki sięgnęły 3,3 mln zł. Pracownicy czekali (wedle sprawozdań za 2010 r.) na zaległe wynagrodzenia, których uzbierało się 400 tys. zł, a ZUS na 362 tys. zł z tytułu niezapłaconych składek.
Spółka prostuje, że obecnie zaległości wobec zwolnionych pracowników wynoszą 85 tys. zł (całe sprostowanie pod tekstem).
Tak właśnie zakończyły się imperialne ambicje Artura Jabłońskiego, byłego szefa Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, który postanowił uruchomić telewizję satelitarną. Wcześniej Media Kaszëbë spokojnie żyły z kaszubskiego radia, ciesząc się z przyznawanych pośrednio rządowych środków na popularyzację języka. W tej rodzinnej spółce udziały posiadał m.in. Jabłoński, jego żona, brat żony. Na etapie tworzenia telewizji blisko pół miliona zainwestował w nią pewien właściciel nadmorskich lokali gastronomicznych. Dziś nie chce tego komentować.
Długi? To idziemy na giełdę
W połowie 2010 r. KRRiT przyznała koncesję na nadawanie CSB TV. Jabłoński liczył na dwa miliony odbiorców, choć język kaszubski rozumie wielokrotnie mniejsza grupa osób. Zapewniał jednak, że wszystko ma szczegółowo rozplanowane.
- Liczymy na wpływy z reklam, a pozostałe koszty mam szczegółowo rozpisane w biznesplanie, ale to tajemnica handlowa - mówił "Gazecie".
Do końca 2010 r. wpływów z reklam praktycznie nie było. A koszty się mnożyły: 670 tys. zł - za przesył sygnału, 160 tys. - za dzierżawę łącza, 270 tys. - za reklamę i promocję.
Setki tysięcy pochłonął sprzęt, budowa studia, wynagrodzenia dodatkowych pracowników. Spłata samych tylko odsetek kosztowała rocznie 140 tys. zł.
Strata na koniec 2010 r., po kilku miesiącach nadawania, urosła do 2,6 mln zł. Już wtedy spółka przyznała, że pomysł telewizji kaszubskiej był kierowany do zbyt wąskiego grona odbiorców - stąd projekt stworzenia szerszego pasma pod nazwą "bałtyckie". A Jabłoński na zewnątrz nie tracił rezonu: poszukiwał inwestorów, zabiegał o środki rządowe na ochronę kaszubskiego i roztaczał wizje o możliwym wejściu spółki na giełdę.
Co dalej z Media Kaszëbë? Spółka w upadłości przedstawiła plan spłaty długów z zysków, które przynosić ma prowadzone przez nią radio. Ale wszystko znowu opiera się na wielkim optymizmie. Podobno stacja może zarabiać 200 tys. zł rocznie. A w 2016 r. nawet 500 tys. zł.
Oprócz reklam, jej działalność od lat w znacznej części finansuje rząd ze środków na wspieranie kaszubskiego. W tym roku przez Stowarzyszenie Ziemia Pucka - kontrolowane przez Jabłońskiego - Radio Kaszëbë dostanie 300 tys. zł z resortu administracji. A mogłoby być tego znacznie więcej.
Ale po kolei: obecnie organizacje kaszubskie (reprezentujące grupę posługującą się językiem regionalnym) dostają w sumie około miliona złotych. Bo gdyby mogły czerpać z kilkunastokrotnie większej puli dla mniejszości narodowych i etnicznych, to łatwo sobie wyobrazić, że dostałyby nie mniej niż choćby mniejszość białoruska (2,2 mln zł) lub ukraińska i niemiecka - po 2,1 mln zł.
Po publikacji tej informacji Kaszëbskč Jednota wystosowała sprostowanie, że organizacje kaszubskie, w sytuacji uzyskania statusu mniejszości etnicznej, nie mogłyby czerpać z kilkunastokrotnie większej puli środków publicznych
- 16 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
12 głosów
-
Media Kaszëbë i inne interesy na Kaszubach
bezreszty
11.02.12, 11:06
Nie sądzę aby Kaszubi byli dyskryminowani. Oczywiście, że nie da się odwrócić zmian nieodwracalnych i zdecydowanie "oddolnych". Sytuacja w szkolnictwie kaszubskim (puste szkoły) i w »
-
Dziadek z Wehrmachtu? Katka - o co kaman?
cassubius-non-polonus
13.02.12, 09:12
Ciekawe, że pan Katka jeszcze nie zauważył interesu PO w zamieszaniu wokół tych wszystkich ruchów... Czyżby nasi pomorscy POlitycy bali się o własne stołki, bo powstała kolejna organizacja? »
-
Kaszubi: spór o tożsamość czy o pieniądze?
grzegorz.kuprianowicz
16.02.12, 12:25
Od kilku tygodni z zainteresowaniem obserwuję dyskusję toczącą się w środowisku kaszubskim, a także w mediach, dotyczącą nowych procesów zachodzących w kwestii tożsamości kaszubskiej. »
Najczęściej czytane24 htydzień




