Sylwestrowe cegiełki od gdańskich uczniów
31.12.2011
aktualizacja: 2011-12-30 15:41
"Dorocznym zwyczajem polska dziatwa i młodzież szkolna z W.M. Gdańska przesyła JWielmożnym Panom za pośrednictwem Gdańskiej Macierzy Szkolnej najserdeczniejsze życzenia noworoczne. Przy tej sposobności jak zresztą rokrocznie w okresie zmiany roku - prosi Macierz o łaskawe zakupienie dołączonej cegiełki za zł. 2.00 na budowę szkół polskich w Gdańsku, przyczem nadmienia, że natychmiastowe wyzyskanie możliwości, wynikających z ostatniej umowy polsko-gdańskiej w tym zakresie jest palącą koniecznością narodową..."
Takie oto przesłanie przedwojenna Macierz Szkolna w Gdańsku, mieszcząca się przy ulicy Am Olivaer Tor 2/4, wysłała 29 grudnia 1934 roku. Apel o zakup cegiełek podpisał ówczesny prezes Dyrekcji Poczt i Telegrafu w Gdańsku, Budzyński, oraz naczelnik gdańskiego biura PKP, niejaki Schiller. Nietypowy dokument dotarł do "Gazety Wyborczej Trójmiasto" aż z Konstancina.
- W rodzinnym archiwum od lat przechowywany był rękopis wierszy Tadeusza Kowalskiego. Opracowując go stwierdziłem, że na odwrocie jest apel gdańskiej Macierzy Szkolnej... Sądzę, że ten dokument może się Wam przydać, a jeśli tak to z mojej strony - pisze Pan Wiesław Gawiniak.
- W każdym większym mieście przedwojennej Polski działała Macierz Szkolna, która wysyłała dziesiątki listów z cegiełkami do firm i instytucji w całej Polsce - mówi Piotr Mazurek z Towarzystwa Przyjaciół Gdańska. - Gdańska Macierz nie była ani najstarsza, ani też największa. Była za to wyjątkowa, ponieważ przyszło jej działać w wyjątkowo niekorzystnych warunkach, zmagając się z agresywnym żywiołem niemieckim w Wolnym Mieście Gdańsku. Decyzja o powstaniu na terenie Gdańska organizacji, której głównym zadaniem byłoby szerzenie tu polskiej oświaty, podjęto już w 1918 roku. Miała ona działać przy Podkomisariacie Naczelnej Rady Ludowej - organizacji powołanej do obrony interesów ogółu Polaków zamieszkałych na terenie Wolnego Miasta Gdańska.
Wydział Szkolny, bo tak nazywał się nowo powstały twór, działał w oparciu o zarządzenie pruskiego ministra oświaty z dnia 31.12.1918, które zezwalało na naukę języka ojczystego dla dzieci polskich oraz naukę religii w języku ojczystym, jeżeli zażądała tego odpowiednia liczba rodziców.
Pod koniec kwietnia 1921 roku Podkomisariat zamienił się w Gminę Polską w Wolnym Mieście Gdańsku. Wtedy to właśnie powołano do życia nową organizację zajmująca się oświatą i wychowaniem na terenie Wolnego Miasta Gdańska. Tak narodziła się Macierz Szkolna w Gdańsku.
- Jej zadaniem było nadzorowanie i utrzymywanie polskich szkół prywatnych w Wolnym Mieście Gdańsku, oraz animowanie życia pozalekcyjnego dla jej uczniów. To było niezwykle ważne zadanie, ponieważ często zdarzało się, że mówiąca po polsku młodzież, po kilku latach nauki w szkołach niemieckich zatracała świadomość narodową - opowiada Mazurek. - Od 1921 do1939 roku staraniem Macierzy udało się uruchomić kompletny i autonomiczny system szkolnictwa w Wolnym Mieście Gdańsku. System opierający się na polskich standardach. Nie tylko w zakresie oświatowym, ale także socjalnym. Mało kto bowiem wie, że Macierz zarządzała też ochronkami, bursami, a także organizowała kolonie, opiekę lekarską i pomoc socjalną.
O tym, jak prężna była to organizacja, świadczą najlepiej liczby. W 1922 do jedynego gimnazjum uczęszczało 199 uczniów, w 1934 w 14 szkołach uczyło się 2305 dzieci i młodzieży, dodatkowo 681 dzieci w 20 ochronkach. W skład systemu oświatowego wchodziły szkoły powszechne, gimnazja, szkoła handlowa, średnia niższego stopnia, konserwatorium muzyczne i szkoły dokształcające w Trąbkach Wielkich, Ełganowie i Piekle. Uczniowie placówek należących do polskiej organizacji oświatowej wyróżniali się specjalnymi czapkami koloru liliowego z biało-czerwoną wypustką, które często - podobnie jak mundurki harcerskie - ściągały na nich kłopoty ze strony szowinistów niemieckich.
- Do dziś zachowały się tylko dwie czapki Macierzy Szkolnej w Gdańsku. To prawdziwie kolekcjonerski rarytas. Niewiele dotrwało też cegiełek. Te można najczęściej znaleźć na rynku antykwarycznym w głębi Polski. Tam były przecież rozsyłane i kupowane - mówi Mirosław Piskorski z Muzeum Strefa Historyczna Wolne Miasto Gdańsk.
Oprócz cegiełek, polskie szkolnictwo w Gdańsku utrzymywało się także z oficjalnych subwencji, przyznawanych jej przez rząd polski, oraz z indywidualnych fundacji osób prywatnych. W 1927 roku budżet tej organizacji wynosił 207 tysięcy guldenów gdańskich, a w 1936/1937 już 1596,2 tys. guldenów gdańskich. Jednym z najbardziej znanych donatorów był Stanisław Przybyszewski, który oddał cały swój fundusz, jaki został mu przekazany z okazji 30-lecia jego pracy literackiej.
- Z osobą Przybyszewskiego wiąże się inny ciekawy wątek związany z gdańską Macierzą. Otóż jej członkinią była córka pisarza, Stanisława Przybyszewska, także dramato - i powieściopisarka, która osiadła w Gdańsku w 1923. Trafiła tu za mężem Janem Panieńskim, który otrzymał tu posadę nauczyciela rysunku. Dwa lata później Panieński zmarł. Przybyszewska zaś mieszkała w niewielkim pokoiku za Gimnazjum Polskim, utrzymując się z lekcji języków obcych, niewielkich zasiłków państwowych i pieniędzy od rodziny. Zmarła w Gdańsku w 1935 roku. Przedawkowała morfinę, od której była uzależniona. Jej grób znajdował się na cmentarzu na Chełmie. Niestety, nie dotrwał do naszych czasów.
Rodzina Przybyszewskich to niejedyne znane nazwiska, związane z gdańską oświatą. Pierwszym prezesem Macierzy Szkolnej w Gdańsku powstałej 26.11.1921 roku był dr Franciszek Kubacz. Nauczycielami byli tu: Alf Liczmański, Marian Pelczar, Marian Seredyński, Jan Augustyński, Adam Czartkowski.
Jedną z ciekawszych inicjatyw organizacji było utworzenie w 1929 roku teatru. W tym samym czasie powstało także Wydawnictwo "Nasz Bałtyk", które utrzymywało kontakty z polskim radiem, urządzało wystawy książek polskich, zapraszało polskie zespoły teatralne.
- Ze względu na bliskość Gdyni, członkowie Macierzy byli też bardzo aktywni w budowaniu polskiego okna na świat. Szczególnie nasilone były kontakty drużyn harcerskich - opowiada Piskorski. - Radość z posiadania nieopodal Wolnego Miasta Gdańska reprezentacyjnego fragmentu Polski, przyćmiewała jednak z roku na rok coraz bardziej represyjna polityka władz Wolnego Miasta.
Wielu aktywnych działaczy oświatowych w Wolnym Mieście Gdańsku straciło pracę. Na rodziców wywierano zaś naciski, żeby przepisali swoje dzieci do szkół z językiem niemieckim. W 1938 roku rozpoczęły się masowe aresztowania członków organizacji. Wielu z nich już kilka miesięcy później przypłaciło swoją postawę życiem.
- W rodzinnym archiwum od lat przechowywany był rękopis wierszy Tadeusza Kowalskiego. Opracowując go stwierdziłem, że na odwrocie jest apel gdańskiej Macierzy Szkolnej... Sądzę, że ten dokument może się Wam przydać, a jeśli tak to z mojej strony - pisze Pan Wiesław Gawiniak.
- W każdym większym mieście przedwojennej Polski działała Macierz Szkolna, która wysyłała dziesiątki listów z cegiełkami do firm i instytucji w całej Polsce - mówi Piotr Mazurek z Towarzystwa Przyjaciół Gdańska. - Gdańska Macierz nie była ani najstarsza, ani też największa. Była za to wyjątkowa, ponieważ przyszło jej działać w wyjątkowo niekorzystnych warunkach, zmagając się z agresywnym żywiołem niemieckim w Wolnym Mieście Gdańsku. Decyzja o powstaniu na terenie Gdańska organizacji, której głównym zadaniem byłoby szerzenie tu polskiej oświaty, podjęto już w 1918 roku. Miała ona działać przy Podkomisariacie Naczelnej Rady Ludowej - organizacji powołanej do obrony interesów ogółu Polaków zamieszkałych na terenie Wolnego Miasta Gdańska.
Wydział Szkolny, bo tak nazywał się nowo powstały twór, działał w oparciu o zarządzenie pruskiego ministra oświaty z dnia 31.12.1918, które zezwalało na naukę języka ojczystego dla dzieci polskich oraz naukę religii w języku ojczystym, jeżeli zażądała tego odpowiednia liczba rodziców.
Pod koniec kwietnia 1921 roku Podkomisariat zamienił się w Gminę Polską w Wolnym Mieście Gdańsku. Wtedy to właśnie powołano do życia nową organizację zajmująca się oświatą i wychowaniem na terenie Wolnego Miasta Gdańska. Tak narodziła się Macierz Szkolna w Gdańsku.
- Jej zadaniem było nadzorowanie i utrzymywanie polskich szkół prywatnych w Wolnym Mieście Gdańsku, oraz animowanie życia pozalekcyjnego dla jej uczniów. To było niezwykle ważne zadanie, ponieważ często zdarzało się, że mówiąca po polsku młodzież, po kilku latach nauki w szkołach niemieckich zatracała świadomość narodową - opowiada Mazurek. - Od 1921 do1939 roku staraniem Macierzy udało się uruchomić kompletny i autonomiczny system szkolnictwa w Wolnym Mieście Gdańsku. System opierający się na polskich standardach. Nie tylko w zakresie oświatowym, ale także socjalnym. Mało kto bowiem wie, że Macierz zarządzała też ochronkami, bursami, a także organizowała kolonie, opiekę lekarską i pomoc socjalną.
O tym, jak prężna była to organizacja, świadczą najlepiej liczby. W 1922 do jedynego gimnazjum uczęszczało 199 uczniów, w 1934 w 14 szkołach uczyło się 2305 dzieci i młodzieży, dodatkowo 681 dzieci w 20 ochronkach. W skład systemu oświatowego wchodziły szkoły powszechne, gimnazja, szkoła handlowa, średnia niższego stopnia, konserwatorium muzyczne i szkoły dokształcające w Trąbkach Wielkich, Ełganowie i Piekle. Uczniowie placówek należących do polskiej organizacji oświatowej wyróżniali się specjalnymi czapkami koloru liliowego z biało-czerwoną wypustką, które często - podobnie jak mundurki harcerskie - ściągały na nich kłopoty ze strony szowinistów niemieckich.
- Do dziś zachowały się tylko dwie czapki Macierzy Szkolnej w Gdańsku. To prawdziwie kolekcjonerski rarytas. Niewiele dotrwało też cegiełek. Te można najczęściej znaleźć na rynku antykwarycznym w głębi Polski. Tam były przecież rozsyłane i kupowane - mówi Mirosław Piskorski z Muzeum Strefa Historyczna Wolne Miasto Gdańsk.
Oprócz cegiełek, polskie szkolnictwo w Gdańsku utrzymywało się także z oficjalnych subwencji, przyznawanych jej przez rząd polski, oraz z indywidualnych fundacji osób prywatnych. W 1927 roku budżet tej organizacji wynosił 207 tysięcy guldenów gdańskich, a w 1936/1937 już 1596,2 tys. guldenów gdańskich. Jednym z najbardziej znanych donatorów był Stanisław Przybyszewski, który oddał cały swój fundusz, jaki został mu przekazany z okazji 30-lecia jego pracy literackiej.
- Z osobą Przybyszewskiego wiąże się inny ciekawy wątek związany z gdańską Macierzą. Otóż jej członkinią była córka pisarza, Stanisława Przybyszewska, także dramato - i powieściopisarka, która osiadła w Gdańsku w 1923. Trafiła tu za mężem Janem Panieńskim, który otrzymał tu posadę nauczyciela rysunku. Dwa lata później Panieński zmarł. Przybyszewska zaś mieszkała w niewielkim pokoiku za Gimnazjum Polskim, utrzymując się z lekcji języków obcych, niewielkich zasiłków państwowych i pieniędzy od rodziny. Zmarła w Gdańsku w 1935 roku. Przedawkowała morfinę, od której była uzależniona. Jej grób znajdował się na cmentarzu na Chełmie. Niestety, nie dotrwał do naszych czasów.
Rodzina Przybyszewskich to niejedyne znane nazwiska, związane z gdańską oświatą. Pierwszym prezesem Macierzy Szkolnej w Gdańsku powstałej 26.11.1921 roku był dr Franciszek Kubacz. Nauczycielami byli tu: Alf Liczmański, Marian Pelczar, Marian Seredyński, Jan Augustyński, Adam Czartkowski.
Jedną z ciekawszych inicjatyw organizacji było utworzenie w 1929 roku teatru. W tym samym czasie powstało także Wydawnictwo "Nasz Bałtyk", które utrzymywało kontakty z polskim radiem, urządzało wystawy książek polskich, zapraszało polskie zespoły teatralne.
- Ze względu na bliskość Gdyni, członkowie Macierzy byli też bardzo aktywni w budowaniu polskiego okna na świat. Szczególnie nasilone były kontakty drużyn harcerskich - opowiada Piskorski. - Radość z posiadania nieopodal Wolnego Miasta Gdańska reprezentacyjnego fragmentu Polski, przyćmiewała jednak z roku na rok coraz bardziej represyjna polityka władz Wolnego Miasta.
Wielu aktywnych działaczy oświatowych w Wolnym Mieście Gdańsku straciło pracę. Na rodziców wywierano zaś naciski, żeby przepisali swoje dzieci do szkół z językiem niemieckim. W 1938 roku rozpoczęły się masowe aresztowania członków organizacji. Wielu z nich już kilka miesięcy później przypłaciło swoją postawę życiem.
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień




