Energia z puszek od piwa, czyli sposób na zimę w cieple
12.11.2011
aktualizacja: 2011-11-09 18:22
Fot. www.pjfoto.pl
Chcesz oszczędzić na ogrzewaniu? Zbuduj słoneczny kolektor powietrzny. - Każdy może go zrobić, wystarczy kilkaset złotych, młotek i kilka godzin pracy - zapewnia Grzegorz Łużecki, ekolog i twórca kolektora według własnego patentu
ZOBACZ TAKŻE
- Jak zmniejszyć rachunki za ciepło (23-02-12, 16:00)
- Pijemy mniej piwa. Ciężki rok dla największych browarów (27-01-12, 18:34)
- Gasimy światło, choć najlepiej przykręcić kaloryfer (20-11-11, 16:49)
- Termostat spod ręki mistrzów Apple (25-10-11, 22:52)
- Ziemia ogrzeje radomską katedrę za unijne pieniądze (29-09-11, 18:59)
- Zrobią ekologiczny napój z certyfikatem (21-08-11, 21:19)
Maciej Sandecki: Jak się wymyśla słoneczny kolektor powietrzny?
Grzegorz Łużecki: Nie jestem wynalazcą takiego kolektora, one są znane od wielu lat, tylko po prostu mało popularne w Polsce. To co stworzyłem, to po prostu kolektor mojego pomysłu, który może służyć do ogrzewania domu. W internecie jest wiele stron, na których różni wynalazcy prezentują swoje urządzenia oszczędzające energię. Mój kolektor to zlepek wielu przedstawianych tam pomysłów.
I co? Siedziałeś sobie przed komputerem, nagle cię olśniło i zacząłeś robić kolektor?
- Trochę tak było! (śmiech). Wpadłem na pomysł, jak go zrobić i z czego. Pierwszy kolektor zrobiłem ze znajomymi z Elbląga, z którymi kilka lat temu założyłem Stowarzyszenie na rzecz Rozwoju Świadomości Ekologicznej. Zorganizowaliśmy warsztaty i zrobiliśmy kolektor z puszek po piwie, które wcześniej zebraliśmy po parkach i lasach. Sto puszek połączyliśmy ze sobą w taką tubę. Puszki po piwie zrobione są z cienkiego aluminium, to doskonały absorber energii słonecznej. Zrobiliśmy kolektor i okazało się, że świetnie działa, wobec czego wystąpiliśmy o dofinansowanie z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska w Gdańsku. Za pierwszym razem nasz projekt odrzucono, ale w końcu otrzymaliśmy grant - 10 tys. zł - na zorganizowanie kilku warsztatów dla działkowców.
I na tych warsztatach też robicie kolektory z puszek po piwie?
- Z puszek już nie, ale jako absorber stosujemy czarną siatkę aluminiową. Za nią kładziemy warstwę izolacyjną z wełny mineralnej, obłożonej folią aluminiową, też czarną. Całość zakrywa przezroczysta płyta z poliwęglanu. Zasada działania kolektora jest prosta. W ścianie budynku wiercimy dwa otwory, na dole i na górze. Przez dolny otwór zimne powietrze z budynku przepływa przez kolektor umieszczony na zewnątrz domu, a górnym otworem wraca ogrzane już promieniami słonecznymi.
Nie wierzę, że coś takiego działa. Latem może tak, bo słońce grzeje, ale zimą?
- Mówisz tak, jak wszyscy działkowcy, z którymi budowaliśmy kolektory! Na początku byli bardzo sceptyczni, ale zawsze powtarzała się ta sama scena. Gdy montowaliśmy już kolektor na ścianie budynku, osoba, która znajdowała się przy górnym otworze, nagle krzyczała: "Hura, to działa!" Bo poczuła na twarzy powiew ciepłego powietrza. Zamontowaliśmy kolektory na pięciu gdańskich domach działkowców - dwa w Olszynce, po jednym na Stogach, w Brzeźnie i Jelitkowie. W dwóch przypadkach kolektor ogrzał powietrze do takiej temperatury, że stopiła się kratka wentylacyjna na górnym otworze.
Chyba żartujesz. To już przesada.
- Naprawdę! Dostałem od działkowców zdeformowane przez ciepłe powietrze kratki. Sam byłem tym strasznie zaskoczony. W kwietniu tego roku prezentowałem swój kolektor podczas Pomorskich Dni Energii. Skonstruowałem taki mały domek na kółkach, który można obracać i umieściłem na nim kolektor. Zamontowałem wówczas elektroniczne termometry na górnym i dolnym otworze. Kolektor przez cały dzień obracaliśmy w kierunku Słońca i w tym czasie ogrzał powietrze do maksymalnej skali termometru - 70 stopni Celsjusza!
No dobra, ale to był kwiecień, a jak on będzie działał w styczniu?
- Będzie działał, to już sprawdzone. Nawet jak jest mroźny dzień, to przecież Słońce świeci, a materiały, z których zbudowany jest mój kolektor, szybko się nagrzewają. Zimą dodatkowo śnieg odbija promienie słoneczne. Oczywiście chcę podkreślić, że taki kolektor nie zastąpi tradycyjnych form ogrzewania, ale może być elementem wspomagającym, dzięki któremu możemy bardzo dużo zaoszczędzić na energii. Kolektor o powierzchni dwóch metrów kwadratowych jest w stanie ogrzać pomieszczenie o powierzchni 20 m kw. To idealna technologia dla domów letniskowych, działkowych, które nie posiadają żadnego systemu grzewczego.
Twierdzisz, że każdy może sobie taki kolektor zbudować?
- Tak, konstrukcja jest bardzo prosta, nawet dla osoby, która nie ma zdolności majsterkowicza. Wystarczy umieć posługiwać się młotkiem. Koszty budowy kolektora to około 800 zł, ale może być dużo taniej, jeśli wykorzystamy jakieś zużyte materiały, na przykład puszki. Kolektor najlepiej zamontować na południowej ścianie budynku i żeby nie była ona zacieniona.
Powiedz, skąd u ciebie taka pasja do ekologii, majsterkowania? Skąd się biorą tacy ludzie?
- Takie zainteresowania mam właściwie od dziecka. Moja mama jest nauczycielką biologii, więc zawsze sprawy przyrody były u mnie w domu ważne. Już jako mały chłopiec miałem też zapędy do majsterkowania, robiłem różne wiatraczki itp. Ekologia, energia odnawialna to tematy, które zawsze bardzo mnie poruszały, dlatego też ukończyłem wydział ochrony środowiska na Uniwersytecie Gdańskim. Teraz mam 31 lat i pracuję jako inspektor od wód morskich i śródlądowych w Wojewódzkim Inspektoracie Ochrony Środowiska w Gdańsku. A po pracy, razem z moją dziewczyną Izą, działamy w założonym przez nas stowarzyszeniu.
I co teraz zrobisz ze swoim wynalazkiem?
- Muszę go jak najszybciej opatentować, bo coraz więcej osób się nim interesuje i zaraz ktoś rozpocznie masową produkcję.
Grzegorz Łużecki: Nie jestem wynalazcą takiego kolektora, one są znane od wielu lat, tylko po prostu mało popularne w Polsce. To co stworzyłem, to po prostu kolektor mojego pomysłu, który może służyć do ogrzewania domu. W internecie jest wiele stron, na których różni wynalazcy prezentują swoje urządzenia oszczędzające energię. Mój kolektor to zlepek wielu przedstawianych tam pomysłów.
I co? Siedziałeś sobie przed komputerem, nagle cię olśniło i zacząłeś robić kolektor?
- Trochę tak było! (śmiech). Wpadłem na pomysł, jak go zrobić i z czego. Pierwszy kolektor zrobiłem ze znajomymi z Elbląga, z którymi kilka lat temu założyłem Stowarzyszenie na rzecz Rozwoju Świadomości Ekologicznej. Zorganizowaliśmy warsztaty i zrobiliśmy kolektor z puszek po piwie, które wcześniej zebraliśmy po parkach i lasach. Sto puszek połączyliśmy ze sobą w taką tubę. Puszki po piwie zrobione są z cienkiego aluminium, to doskonały absorber energii słonecznej. Zrobiliśmy kolektor i okazało się, że świetnie działa, wobec czego wystąpiliśmy o dofinansowanie z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska w Gdańsku. Za pierwszym razem nasz projekt odrzucono, ale w końcu otrzymaliśmy grant - 10 tys. zł - na zorganizowanie kilku warsztatów dla działkowców.
I na tych warsztatach też robicie kolektory z puszek po piwie?
- Z puszek już nie, ale jako absorber stosujemy czarną siatkę aluminiową. Za nią kładziemy warstwę izolacyjną z wełny mineralnej, obłożonej folią aluminiową, też czarną. Całość zakrywa przezroczysta płyta z poliwęglanu. Zasada działania kolektora jest prosta. W ścianie budynku wiercimy dwa otwory, na dole i na górze. Przez dolny otwór zimne powietrze z budynku przepływa przez kolektor umieszczony na zewnątrz domu, a górnym otworem wraca ogrzane już promieniami słonecznymi.
Nie wierzę, że coś takiego działa. Latem może tak, bo słońce grzeje, ale zimą?
- Mówisz tak, jak wszyscy działkowcy, z którymi budowaliśmy kolektory! Na początku byli bardzo sceptyczni, ale zawsze powtarzała się ta sama scena. Gdy montowaliśmy już kolektor na ścianie budynku, osoba, która znajdowała się przy górnym otworze, nagle krzyczała: "Hura, to działa!" Bo poczuła na twarzy powiew ciepłego powietrza. Zamontowaliśmy kolektory na pięciu gdańskich domach działkowców - dwa w Olszynce, po jednym na Stogach, w Brzeźnie i Jelitkowie. W dwóch przypadkach kolektor ogrzał powietrze do takiej temperatury, że stopiła się kratka wentylacyjna na górnym otworze.
Chyba żartujesz. To już przesada.
- Naprawdę! Dostałem od działkowców zdeformowane przez ciepłe powietrze kratki. Sam byłem tym strasznie zaskoczony. W kwietniu tego roku prezentowałem swój kolektor podczas Pomorskich Dni Energii. Skonstruowałem taki mały domek na kółkach, który można obracać i umieściłem na nim kolektor. Zamontowałem wówczas elektroniczne termometry na górnym i dolnym otworze. Kolektor przez cały dzień obracaliśmy w kierunku Słońca i w tym czasie ogrzał powietrze do maksymalnej skali termometru - 70 stopni Celsjusza!
No dobra, ale to był kwiecień, a jak on będzie działał w styczniu?
- Będzie działał, to już sprawdzone. Nawet jak jest mroźny dzień, to przecież Słońce świeci, a materiały, z których zbudowany jest mój kolektor, szybko się nagrzewają. Zimą dodatkowo śnieg odbija promienie słoneczne. Oczywiście chcę podkreślić, że taki kolektor nie zastąpi tradycyjnych form ogrzewania, ale może być elementem wspomagającym, dzięki któremu możemy bardzo dużo zaoszczędzić na energii. Kolektor o powierzchni dwóch metrów kwadratowych jest w stanie ogrzać pomieszczenie o powierzchni 20 m kw. To idealna technologia dla domów letniskowych, działkowych, które nie posiadają żadnego systemu grzewczego.
Twierdzisz, że każdy może sobie taki kolektor zbudować?
- Tak, konstrukcja jest bardzo prosta, nawet dla osoby, która nie ma zdolności majsterkowicza. Wystarczy umieć posługiwać się młotkiem. Koszty budowy kolektora to około 800 zł, ale może być dużo taniej, jeśli wykorzystamy jakieś zużyte materiały, na przykład puszki. Kolektor najlepiej zamontować na południowej ścianie budynku i żeby nie była ona zacieniona.
Powiedz, skąd u ciebie taka pasja do ekologii, majsterkowania? Skąd się biorą tacy ludzie?
- Takie zainteresowania mam właściwie od dziecka. Moja mama jest nauczycielką biologii, więc zawsze sprawy przyrody były u mnie w domu ważne. Już jako mały chłopiec miałem też zapędy do majsterkowania, robiłem różne wiatraczki itp. Ekologia, energia odnawialna to tematy, które zawsze bardzo mnie poruszały, dlatego też ukończyłem wydział ochrony środowiska na Uniwersytecie Gdańskim. Teraz mam 31 lat i pracuję jako inspektor od wód morskich i śródlądowych w Wojewódzkim Inspektoracie Ochrony Środowiska w Gdańsku. A po pracy, razem z moją dziewczyną Izą, działamy w założonym przez nas stowarzyszeniu.
I co teraz zrobisz ze swoim wynalazkiem?
- Muszę go jak najszybciej opatentować, bo coraz więcej osób się nim interesuje i zaraz ktoś rozpocznie masową produkcję.
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
102 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




