Goci na Paradzie Niepodległości. Archeologia jest żywa

Rozmawiał Marek Wąs
10.11.2011 aktualizacja: 2011-11-09 18:20
A A A Drukuj
Grzegorz Haasa Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta
  • Grzegorz Haasa
  • Dorota Bednarz i Grzegorz Haasa
  • Dorota Bednarz i Grzegorz Haasa
  • Dorota Bednarz i Grzegorz Haasa
Ubieram wełniane portki, tunikę z krajkami, wędzę rybę i jestem Gotem - mówi Grzegorz Haasa, który z przyjaciółmi wystąpi w starożytnym przebraniu na piątkowej Paradzie Niepodległości w Gdańsku
Marek Wąs: Germańskie plemię Gotów i święto 11 listopada. Skojarzenia są dość odległe.

Grzegorz Haasa: Na tym polega cały urok gdańskiej parady, tu wszystko jest możliwe. Ale, wbrew pozorom, związki są. Po pierwsze, my popularyzujemy historię jako taką. To chyba też jest patriotyzm? Pokazujemy swoją pasję. Po drugie, dwa tysiące lat temu Goci zamieszkiwali Pomorze. Więc nasza obecność na paradzie jest moim zdaniem uzasadniona. Dzięki takiej formule, że przed Gotami idą żołnierze z AK, a za nimi kibice Lechii Gdańsk, parada już od lat jest taką fajną, popularną imprezą.

O co chodzi w tym przebieraniu? Przychodzisz z pracy i nagle stwierdzasz - a teraz będę Gotem?

- Ja mam to szczęście, że mogę przebierać się w pracy. Pracuję w Faktorii w Pruszczu Gdańskim, która powstała w tym roku. To rekonstrukcja osady handlowej z okresu wpływów rzymskich. Muzeum, skansen, świetna rzecz. Ale z przyjaciółmi już od sześciu lat rekonstruujemy historię Słowian, wikingów, od roku również Gotów. A robimy to dlatego, że łączy nas pasja do historii, nie tylko tej książkowej, ale przede wszystkim do żywej archeologii. Chcemy sami się przekonać, jak przed dwoma tysiącami lat ludzie wytwarzali przedmioty, co jedli, w co się ubierali. To tak, jak byśmy cofali się w czasie. Zamykamy się w historii, to jest wspaniałe.

Jak to się zaczęło?

- Tak naprawdę jestem muzykiem, gram na perkusji. Kiedyś koleżanka zaproponowała, żebyśmy zagrali coś nowego, a w rzeczywistości bardzo starego. Tak powstał zespół muzyki dawnej Grupa Radnyna. To od pierwotnej, domniemanej nazwy rzeki Radunia, która przepływa przez Pruszcz. Ania gra na flecie, Marta na rebeku, prototypie skrzypiec, Andrzej na lutni ud oraz na baglamie, to również instrument strunowy, szarpany, no i ja na bębnie. Świecką, taneczną muzykę z XII-XVI wieku zaczęliśmy grać na różnych festiwalach historycznych, zjeździliśmy całą Polskę. A od tego do rekonstrukcji historycznych jest jeden krok, bo to tak naprawdę to samo środowisko ludzi. I to całkiem spore. Na ostatnim festiwalu w Wolinie było 1,6 tys. osób. Pod Grunwaldem było nas i widzów kilkanaście tysięcy!

Opowiedz, jak przebierasz się za Gota.

- Strój jest dość podobny do dzisiejszego, bo Goci to jedno z tych plemion, które wynalazły spodnie, na co np. Rzymianie nie wpadli. Ubieram wełniane spodnie z kraciastej wełny, wzornictwo Gotów było bardzo bogate. Do tego lniana koszula, na wierzch wełniana tunika obszyta krajkami, to rodzaj ozdobnych, tkanych pasków z wełny. Na stopy buty z jednego kawałka skóry wiązane rzemieniem, na głowę filcowa czapka, doskonale sprawdza się i latem, i zimą.

A bielizna?

- Goci raczej nie nosili bielizny. Co więcej, rzymski kronikarz Tacyt pisał o Gotach biegających po swoich wioskach niemal nago, przepasanych jedynie kawałkiem tkaniny.

Więc ty też chodzisz bez majtek.

- Rekonstrukcja rekonstrukcją, ale przyzwyczajeni jednak jesteśmy do pewnych zdobyczy cywilizacji, tym bardziej że majtek nie widać. No, ale dobrze, przyznam się. Czasami człowiek chce poczuć, jak to było naprawdę. Więc na niektórych festiwalach, gdzie jest wyjątkowa atmosfera, np. w Wolinie, zdarza mi się chodzić w samych portkach.

Sami robicie te ubrania?

- Poza sezonem, tak jak teraz, jest na to czas. Szukamy materiałów, wzorów, przekopujemy źródła, zapoznajemy się z najnowszymi ustaleniami archeologów, no i szyjemy.

Ale mi czegoś tutaj brakuje. Gdzie hełm, miecz, tarcza?

- Nie mam. Przy pasku noszę tylko nożyk, nożyczki i skórzaną sakiewkę na różne drobiazgi. Bo mnie akurat militaria mało interesują, bardziej życie codzienne tych plemion. Nawet nie strój jest najważniejszy, o wiele ciekawsze jest poznanie techniki jego wykonania, wykonania narzędzia czy potrawy z tamtej epoki.

Co gotujecie?

- Kuchnia Gotów, podobnie zresztą jak pierwszych Słowian, była dość prosta. Mięso było luksusowym dobrem. Jedli kasze, zboża, owoce, no i sporo ryb. Właśnie zrekonstruowaliśmy w Faktorii wędzarnię z tamtych czasów, wędzimy ryby.

O! I czym różni się ta wędzarnia od współczesnych?

- Jeśli chodzi o zasadę działania to niczym. Niżej palenisko, dół w ziemi. Od tego idący lekko w górę kanał, na końcu "komin", gdzie wędzi się mięso czy ryby. Nasz kanał ma półtora metra długości, wędzimy więc w dość ciepłym dymie, palimy drewnem z drzew liściastych, owocowych. Różnice są takie, że nasze palenisko ma glinianą kopułę, z gliny jest też najniższa, zakopana w ziemi część kanału. Pozostała część konstrukcji wykonana jest z drewna, uszczelniona gliną wymieszaną z drobno pociętą słomą.

Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów