Przedszkola. Za dwa lata samorządy odtrąbią sukces?
07.04.2010
aktualizacja: 2010-04-08 11:27
Czego nie załatwiły samorządy, załatwi znowelizowana ustawa oświatowa, która za dwa lata pośle wszystkie sześciolatki do szkoły. Czy w ten sposób uda się rozładować tłok w przedszkolach?
SONDAŻ
Problem stary jak świat: brakuje miejsc w przedszkolach. W Gdańsku - to na razie wstępne wyniki pierwszego etapu naboru - zabrakło miejsca dla 920 maluchów. Głównie dla trzylatków, bo cztero-, pięcio - i sześciolatki kontynuujące edukację przedszkolną mają pierwszeństwo na listach przyjętych. Co to oznacza dla rodziców, których dziecko nie zostało przyjęte? Że mama (w rzadkich przypadkach tata) nie może pójść do pracy, jeśli rodziny nie stać ani na nianię, ani na prywatną, o wiele droższą placówkę.
Od lat nic się w tej sprawie nie zmienia, bo choć statystycznie miejsc w przedszkolach przybywa i to niemało (w ciągu ostatnich siedmiu lat o blisko dwa tysiące), to problemu braku miejsc jakoś dotąd nie udało się rozwiązać. Dlaczego?
Bo miasto od lat nie buduje przedszkoli. Rozwija się tylko sieć placówek prywatnych, do których ze względu na wyższe koszty chętnych jest mniej. Tylko w ostatnim roku szkolnym dla przedszkolaków przygotowano 200 nowych miejsc, ale wszystkie w placówkach niepublicznych.
Kolejny powód: zmiany społeczne. Coraz więcej mam chce pracować, więc szuka opieki dla swoich pociech. Minęły czasy, gdy młodej kobiecie wystarczyła do szczęścia kuchnia i miłość do dziecka.
Trzecia przyczyna: ustawowy obowiązek przyjmowania wszystkich chętnych pięciolatków. Według znowelizowanej przed rokiem ustawy oświatowej samorząd nie ma prawa odmówić rodzicom pięciolatka, którzy chcą posłać go do przedszkola. Chodzi o to, że tylko w ten sposób dziecko może odbyć roczne przygotowanie poprzedzające naukę w szkole. Stąd nagle w przedszkolach przybyło pięciolatków.
Ale - paradoksalnie - oprotestowana przez rodziców zmiana ustawy, która za dwa lata pośle wszystkie sześciolatki do pierwszej klasy, a pięciolatki do zerówek - stwarza nowe perspektywy młodym rodzicom, bo daje realną szansę na rozładowanie tłoku w przedszkolach. Wszystko wskazuje na to, że w 2012 roku w przedszkolach będą już tylko dzieci w wieku 3-5 lat, co powinno poważnie złagodzić problem braku miejsc. Wiele gmin ma nawet plan, by za dwa lata w miarę możliwości zacząć przyjmować w przedszkolach już dwuipółlatki (o ile są samodzielne).
Samorządy oddychają z ulgą - bez większych nakładów, bez wysiłku za dwa lata będą mogły odtrąbić sukces: w przedszkolach wreszcie zrobiło się luźniej.
Od lat nic się w tej sprawie nie zmienia, bo choć statystycznie miejsc w przedszkolach przybywa i to niemało (w ciągu ostatnich siedmiu lat o blisko dwa tysiące), to problemu braku miejsc jakoś dotąd nie udało się rozwiązać. Dlaczego?
Bo miasto od lat nie buduje przedszkoli. Rozwija się tylko sieć placówek prywatnych, do których ze względu na wyższe koszty chętnych jest mniej. Tylko w ostatnim roku szkolnym dla przedszkolaków przygotowano 200 nowych miejsc, ale wszystkie w placówkach niepublicznych.
Kolejny powód: zmiany społeczne. Coraz więcej mam chce pracować, więc szuka opieki dla swoich pociech. Minęły czasy, gdy młodej kobiecie wystarczyła do szczęścia kuchnia i miłość do dziecka.
Trzecia przyczyna: ustawowy obowiązek przyjmowania wszystkich chętnych pięciolatków. Według znowelizowanej przed rokiem ustawy oświatowej samorząd nie ma prawa odmówić rodzicom pięciolatka, którzy chcą posłać go do przedszkola. Chodzi o to, że tylko w ten sposób dziecko może odbyć roczne przygotowanie poprzedzające naukę w szkole. Stąd nagle w przedszkolach przybyło pięciolatków.
Ale - paradoksalnie - oprotestowana przez rodziców zmiana ustawy, która za dwa lata pośle wszystkie sześciolatki do pierwszej klasy, a pięciolatki do zerówek - stwarza nowe perspektywy młodym rodzicom, bo daje realną szansę na rozładowanie tłoku w przedszkolach. Wszystko wskazuje na to, że w 2012 roku w przedszkolach będą już tylko dzieci w wieku 3-5 lat, co powinno poważnie złagodzić problem braku miejsc. Wiele gmin ma nawet plan, by za dwa lata w miarę możliwości zacząć przyjmować w przedszkolach już dwuipółlatki (o ile są samodzielne).
Samorządy oddychają z ulgą - bez większych nakładów, bez wysiłku za dwa lata będą mogły odtrąbić sukces: w przedszkolach wreszcie zrobiło się luźniej.
Polecamy - Mobilizacja szóstoklasistów. W czwartek egzamin
- 3 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Przedszkola. Za dwa lata samorządy odtrąbią suk...
beann
08.04.10, 07:11
Oj, naciągana ta argumentacja... W wielu gminach w Polsce od dwóch-trzech lat 6-latki przerzacono z przedszkoli do szkół i jakoś nie rozwiązało to problemów (np. słynna sprawa warszawskiej »
Najczęściej czytane24 htydzień









