Sześciolatki w szkole - czy ten pomysł zdaje egzamin?

Katarzyna Fryc
29.10.2009 aktualizacja: 2009-10-30 13:36
A A A Drukuj
Fot. Dominik Sadowski / Agencja
Ponad 1200 sześciolatków z Pomorza od dwóch miesięcy uczy się w pierwszej klasie. Czy reforma oświaty się powiodła? Czas na pierwsze wnioski
SERWISY
SONDAŻ
Czy posłałbyś szcześciolatka do pierwszej klasy?

tak
nie wiem
nie

Dlaczego Gdyni udało się zachęcić do nauki w szkole aż 22 proc. sześciolatków, a w Gdańsku i Sopocie nie więcej niż 5 proc.? Co czeka te dzieci w kolejnych latach nauki? Takie pytania stawiali sobie uczestnicy czwartkowej debaty oświatowej, zorganizowanej przez Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne i Centrum Nauki Experyment w Gdyni.

Przypomnijmy: 1 września weszła w życie reforma oświaty, która zakłada, że w pierwszej klasie może (a od 2012 będzie musiało) uczyć się dziecko sześcioletnie. Problem w tym, że na razie decyzję o tym, czy sześciolatek ma zostać pierwszakiem, rząd zostawił rodzicom.

Rodzic miał do wyboru szkołę (tu wybierał między zerówką a pierwszą klasą) lub przedszkolną zerówkę. Zdecydowana większość wybrała zerówki. W Gdańsku do pierwszej klasy poszło tylko 5 proc. sześciolatków (180 dzieci), w Sopocie 4 proc. (9 dzieci). Średnia w Pomorskiem wyniosła 5 proc. (ponad 1200 spośród 22 490 małych Pomorzan). Ewenementem jest Gdynia, która pobiła ogólnopolski rekord z 22 proc. (ponad 400 sześcioletnich pierwszaków). Jak to się stało?

Maja Majewska-Kokoszka, mediator, mama 7-letniej Dominiki, współzałożycielka internetowego Forum Rodziców: - Sukces Gdyni to nic innego jak efekt sprawnie przeprowadzonych mediacji społecznych. Miasto zapytało rodziców, czego oczekują, a potem zrealizowało te postulaty.

Ewa Łowkiel, wiceprezydent Gdyni ds. edukacji: - Najtrudniej było namówić rodziców, żeby w ogóle przyszli na zebrania do szkół, zobaczyli warunki, jakie czekają na dzieci, i posłuchali, jaką mamy dla nich ofertę. W niektórych szkołach czterokrotnie organizowaliśmy spotkania. Na miejscu czekał psycholog i pedagog, którzy pomagali rozwiać wątpliwości. Rodzice dostawali do ręki nowe podstawy programowe - opowiada Ewa Łowkiel.

Czego zażądali rodzice? Osobnych klas dla sześciolatków, opieki do godz. 17 i lepszego wyposażenia szkół.

W kilku szkołach (m.in. SP 21 i 18) takie klasy powstały, do każdej z nich miasto zatrudniło dwóch nauczycieli, by do godz. 17 dziecko miało opiekę jak w przedszkolu. W pozostałych podstawówkach sześciolatki uczą się z siedmiolatkami, ale tylko jeśli rodzic się na to zgodził. Na doposażenie szkół w pomoce dydaktyczne i zabawki Gdynia wydała 200 tys. zł.

Dlaczego w Gdańsku tak się nie stało? - U nas spotkania odbyły się raz, a frekwencja była mizerna - przyznaje Ewa Kamińska, wiceprezydent miasta ds. społecznych.

Fatalny w skutkach był pomysł likwidacji szkolnych zerówek, który skonfliktował rodziców z miastem. - To wywołało niepotrzebną burzę - przyznaje dziś Ewa Kamińska. W rezultacie miasto wycofało się z pomysłu, ale wielu rodziców zraziło się do posłania sześciolatków do szkoły. W Gdańsku za mało sześciolatków trafiło do pierwszych klas, by stworzyć dla nich oddzielne klasy.

W Sopocie miasto widzi inne przyczyny. - U nas nie ma i nie było szkolnych zerówek. To sopocka specyfika, która osłabiła zapał rodziców do posłania sześciolatka do szkoły - uważa Piotr Płocki, naczelnik wydziału edukacji. Nie pomogły festyny, spotkania w szkołach ani pisemne informacje rozsyłane do domów.

Co do jednego władze oświatowe trzech miast są zgodne: sześciolatki w pierwszej klasie na ogół radzą sobie dobrze i nie mają problemów z adaptacją ani z nauką. To powoduje, że wciąż zdarzają się przypadki przenoszenia maluchów z zerówki do pierwszej klasy. Jeszcze na przełomie września i października w Gdańsku i Gdyni kilkoro dzieci "przeskoczyło" do pierwszej klasy. - Jeśli taka jest wola rodziców, wyrażamy zgodę - mówią w Gdańsku i Gdyni.

Podziel się

  • 22 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy