Chwała i chała. Uczelnie budują, gminy oszczędzają

Katarzyna Fryc
02.01.2012 aktualizacja: 2012-01-02 11:35
A A A Drukuj
Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta
  • Przepełniona Szkoła Podstawowa w Pogórzu w gminie Kosakowo
Z jednej strony inwestycyjny boom na trójmiejskich uczelniach, z drugiej - nieudolność samorządów w rozbudowie sieci szkół. Taki był 2011 r. w pomorskiej edukacji.
2011 zapisze się jako rok dobrej passy na trójmiejskich uczelniach. Prawie każda publiczna szkoła wyższa prowadzi co najmniej jedną rozbudowę, budowę lub modernizację. A niektóre nawet po kilka naraz. I za to chwała władzom uczelni, które najpierw przygotowały dobre projekty, a potem znalazły na nie fundusze (głównie środki unijne, ale także wsparcie rządowe i własne środki). Dzięki niespotykanemu od lat powojennych rozmachowi inwestycyjnemu dziesiątki tysięcy studentów otrzymają lepsze warunki do nauki, wcale nie gorsze od ich kolegów z bogatych krajów Unii.

Na Uniwersytecie Gdańskim powstaje gmach neofilologii z budynkiem administracji. Równolegle w kampusie trwa budowa wydziałów chemii i biologii, lada moment ruszy rozbudowa wydziału ekonomii w Sopocie. A rektor już zapowiada powstanie nowej siedziby informatyki i uczelnianego Centrum Sportowego z basenem, boiskiem i halą sportową.

Politechnika Gdańska pochwaliła się niedawno nowym laboratorium i salą konferencyjną, które powstały pod ziemią, pomiędzy budynkami wydziału chemicznego. PG ma też nową halę tenisową, trwa modernizacja boiska, za chwilę ruszy remont hali gier zespołowych. Uczelnia szykuje się do budowy Centrum Nanotechnologii B i Centrum Nauczania Matematyki i Kształcenia na Odległość.

Gdyńska Akademia Morska zmodernizowała planetarium (i tu należy się uczelni chała , bo po remoncie obiekt nie jest już ogólnodostępny).

Natomiast Akademia Marynarki Wojennej na Oksywiu kończy budowę gmachu biblioteki i centrum konferencyjnego.

A skoro mowa o uczelniach: wielkie brawa należą się dr Agacie Hofman z UG, która z grupą współpracowników zorganizowała i rozpowszechniła w całym kraju zajęcia Polskiej Akademii Dzieci. To cykl, w którym przed każdym wykładem naukowca występuje dziecko z przygotowaną przez siebie prelekcją na wybrany temat. Pomysł PAD powstał w Gdańsku, ale przyłączyły się do niego uczelnie z kilku miast Polski, dzięki czemu na bezpłatne zajęcia uczęszczają już tysiące dzieci.

Warto docenić też wysiłki Gdyni i Sopotu, które w minionym roku pobiły krajowy rekord w liczbie sześciolatków w pierwszych klasach. Choć rząd nie może się zdecydować, kiedy sześciolatki obowiązkowo pójdą do szkoły, Gdynia i Sopot robią swoje: dostosowują szkoły do potrzeb maluchów i przekonują rodziców, że sześciolatki będą tam czuły się dobrze. Efekt - ponad połowa dzieci z rocznika 2005 w Gdyni i Sopocie 1 września usiadła w szkolnych ławkach.

A teraz o chałach , które należą się kilku samorządom za to, że zbyt późno, a często wcale, nie dostrzegają potrzeby rozbudowy sieci szkół. Chętnie likwidują placówki, argumentując to niżem demograficznym (patrz - ostatnie decyzje Gdańska, gdzie do 2014 r. ma zniknąć aż sześć placówek). Ale już w drugą stronę ten mechanizm nie działa tak sprawnie. Choć od lat wiadomo, że nowa szkoła jak tlen jest potrzebna w rozbudowujących się Łostowicach, w tej sprawie dzieje się niewiele. Gdańsk zapowiada tylko, że jak sprzeda deweloperom likwidowane placówki, to za te pieniądze Łostowice dostaną nową szkołę. Na razie na otarcie łez chce budować nową szkołę w Kokoszkach - tyle że to kilka kilometrów od Łostowic, po drugiej stronie obwodnicy.

Na tytuł chały w pełni zasłużyła też Rumia. Także tam radni przez lata byli głusi na prośby rodziców, by rozbudować SP 1, która pęka w szwach. A kiedy w styczniu wreszcie wydawało się, że można spokojnie prowadzić inwestycję w SP 1 i SP 6, wykonawca zaczął spóźniać się z pracami. Z tego powodu od września część uczniów musiała mieć lekcje w pobliskim ośrodku sportu i rekreacji. A roboty ślimaczą się do dziś.

Podobnie w Baninie w gminie Żukowo, której władze też czekały latami, aż problem przepełnionej podstawówki nabrzmieje. I jedyne, co zrobiły, to nierealny, bo zbyt drogi projekt nowej szkoły. Rzekomo w nowym roku szkoła ma stanąć, ale skromniejsza, według nowego projektu. Chała za opieszałość!

I druga, identyczna, dla władz gminy Kosakowo, które też od lat udają, że nie widzą, w jak skandalicznie ciasnym budynku uczą się dzieci w podstawówce w Pogórzu. Bogate Kosakowo na wszystko ma pieniądze, tylko nie na rozbudowę szkoły w Pogórzu.

Na koniec taka sama chała dla władz Gdyni, które obiecały uczniom szkoły muzycznej, że w 2011 r. będą uczyć się w rozbudowanym obiekcie. I nawet nie kiwnęły palcem.

Czytaj więcej - Zdaniem Sandeckiego: Polityczna chwała i chała Pomorza



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy