Gdańsk: spór o mury gotyckie. Zburzyć? Zostawić?
12.05.2011
aktualizacja: 2011-05-11 20:57
Fot. Rafał Malko / AG
Miasto ma się rozwijać, a o historię należy dbać mądrze - mówi Ludwik Brzuskiewicz o konflikcie konserwatora zabytków z inwestorem, w wyniku którego przy Bazylice Mariackiej straszy wielka dziura
Przy ul. Kleszej w Gdańsku - to teren tuż za Bazyliką Mariacką - spółka JJ-Investment chce wybudować zespół pięciu kamienic z 19 apartamentami oraz restauracją. Ale w 2008 r., w trakcie badań archeologicznych, dokopano się do fragmentów średniowiecznych murów, które pomorski konserwator zabytków Marian Kwapiński nakazał zachować. Problem w tym, że dokładnie w tym miejscu ma być parking, który na inwestorze wymusza plan zagospodarowania przestrzennego. A możliwości budowy w innym miejscu nie ma. Dlatego od trzech lat, niemal w sercu Głównego Miasta, mieszkańcy oraz turyści widzą tylko dziurę w ziemi.
Katarzyna Włodkowska: - Gdyby był pan na miejscu Mariana Kwapińskiego również kazałby pan zachować inwestorowi fragment gotyckiego muru, niezależnie od tego, jaki miałoby to wpływ na realizację inwestycji?
Ludwik Brzuskiewicz, konserwator zabytków: - Nie, ale podstawowy problem leży gdzie indziej. W Gdańsku mamy do czynienia z pewną grupą - z Tomaszem Korzeniowskim, prezesem gdańskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zabytkami na czele, która terroryzuje konserwatora i samo miasto. Bo jak było z Kleszą? Ruszyły badania, zapadła decyzja o zburzeniu murów, by prowadzić dalsze wykopaliska i natychmiast wybuchła chryja w mediach, że konserwator niszczy zabytki. A potem zawiadomienie do prokuratury. Wcześniej pan Korzeniowski alarmował prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przy renowacji przedproża kamienicy przy ul. Piwnej 1, skarżył też u ministra kultury projekt budowy Teatru Elżbietańskiego. Bez przerwy, w dodatku w mediach, zarzuca konserwatorowi niekompetencję. To potrafi osłabić nawet największych twardzieli.
Konserwator do presji się nie przyznaje i mówi, że "fragmenty murów to cenne zabytki, pokazujące układ urbanistyczny średniowiecznego Gdańska".
- To niestety argumentacja kulawa intelektualnie. Nagle zapanowała moda na zachowywanie murów, które są tylko pozostałością po strukturze architektonicznej. Ale z drugiej strony wariantowo pozwala się na przeniesienie takiego muru w inne miejsce, gdzie przypadkowo usadowiony ogryzek średniowiecznej substancji budowlanej traci jakikolwiek kontekst historyczny.
Taką zgodę otrzymała firma Inpro. Konserwator twierdzi, że każdą sprawę należy rozpatrywać indywidualnie.
- Zgoda, przede wszystkim należy każdą sytuację rozpatrywać indywidualnie. Nie wyobrażam sobie np. rozbiórki piwnicy po klasztorze dominikańskim, ale często fragmenty murów piwnicznych kamienic niosą informacje, które wystarczy zinwentaryzować, przebadać archeologicznie i rozebrać.
Czyli pan zgodziłby się na rozbiórkę?
- Bez wątpienia, w tym miejscu, tak. Chcemy, by na Głównym Mieście pojawiali się inwestorzy? Chcemy. A dlaczego się nie pojawiają? Bo dochodzi do sytuacji, w których inwestor grubo przepłaca w wyniku fanaberii grupy, która potrafi głośno krzyczeć. Przecież gdzie nie wkopiemy łopaty natrafimy na jakiś mur. To co teraz? Wszystkie zachowujemy? Po co? A jak spróbujemy zagospodarować południową pierzeję ulicy św. Ducha, to stworzymy sytuację podobną do tej na Wyspie Spichrzów. Przecież, jak ktoś chce w Gdańsku zobaczyć gotycki mur, może sobie popatrzeć chociażby na Bazylikę Mariacką. Wolałbym, żeby Towarzystwo Opieki nad Zabytkami zajęło się tematami z pozoru błahymi, ale istotniejszymi, jak skandaliczna wymiana stolarki okiennej na Głównym Mieście, dewastacja przedwojennej architektury modernistycznej w Śródmieściu czy we Wrzeszczu, poprzez ogacanie styropianem i jeden Bóg wie co jeszcze, a konserwatorowi niech dadzą spokojnie pracować. Odwiedzając Rzym, Paryż czy Wenecję zachwycamy się połączeniem współczesnej architektury z zabytkową, wracamy do siebie i natychmiast prostują się nam zwoje mózgowe.
Ostro.
- Ostro, bo brakuje debat architektonicznych, mamy same połajanki. Gdy w Gdańsku "dyskutowano" np. o kładce nad Motławą, pytano - zrobić składaną, czy nie, mostek zburzy czy nie klimat miasta? W Wenecji, na Canal Grande, zbudowano nowoczesny, szklany most zaprojektowany przez Santiago Calatravę. W Wenecji! Bo miasto ma być miejscem do życia i rozwijać się, a o historię należy dbać mądrze.
* Ludwik Brzuskiewicz, wraz z żoną Barbarą, odnawiał m.in. gdańską Zbrojownię, obecnie pracują przy Bramie Wyżynnej.
Katarzyna Włodkowska: - Gdyby był pan na miejscu Mariana Kwapińskiego również kazałby pan zachować inwestorowi fragment gotyckiego muru, niezależnie od tego, jaki miałoby to wpływ na realizację inwestycji?
Ludwik Brzuskiewicz, konserwator zabytków: - Nie, ale podstawowy problem leży gdzie indziej. W Gdańsku mamy do czynienia z pewną grupą - z Tomaszem Korzeniowskim, prezesem gdańskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zabytkami na czele, która terroryzuje konserwatora i samo miasto. Bo jak było z Kleszą? Ruszyły badania, zapadła decyzja o zburzeniu murów, by prowadzić dalsze wykopaliska i natychmiast wybuchła chryja w mediach, że konserwator niszczy zabytki. A potem zawiadomienie do prokuratury. Wcześniej pan Korzeniowski alarmował prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przy renowacji przedproża kamienicy przy ul. Piwnej 1, skarżył też u ministra kultury projekt budowy Teatru Elżbietańskiego. Bez przerwy, w dodatku w mediach, zarzuca konserwatorowi niekompetencję. To potrafi osłabić nawet największych twardzieli.
Konserwator do presji się nie przyznaje i mówi, że "fragmenty murów to cenne zabytki, pokazujące układ urbanistyczny średniowiecznego Gdańska".
- To niestety argumentacja kulawa intelektualnie. Nagle zapanowała moda na zachowywanie murów, które są tylko pozostałością po strukturze architektonicznej. Ale z drugiej strony wariantowo pozwala się na przeniesienie takiego muru w inne miejsce, gdzie przypadkowo usadowiony ogryzek średniowiecznej substancji budowlanej traci jakikolwiek kontekst historyczny.
Taką zgodę otrzymała firma Inpro. Konserwator twierdzi, że każdą sprawę należy rozpatrywać indywidualnie.
- Zgoda, przede wszystkim należy każdą sytuację rozpatrywać indywidualnie. Nie wyobrażam sobie np. rozbiórki piwnicy po klasztorze dominikańskim, ale często fragmenty murów piwnicznych kamienic niosą informacje, które wystarczy zinwentaryzować, przebadać archeologicznie i rozebrać.
Czyli pan zgodziłby się na rozbiórkę?
- Bez wątpienia, w tym miejscu, tak. Chcemy, by na Głównym Mieście pojawiali się inwestorzy? Chcemy. A dlaczego się nie pojawiają? Bo dochodzi do sytuacji, w których inwestor grubo przepłaca w wyniku fanaberii grupy, która potrafi głośno krzyczeć. Przecież gdzie nie wkopiemy łopaty natrafimy na jakiś mur. To co teraz? Wszystkie zachowujemy? Po co? A jak spróbujemy zagospodarować południową pierzeję ulicy św. Ducha, to stworzymy sytuację podobną do tej na Wyspie Spichrzów. Przecież, jak ktoś chce w Gdańsku zobaczyć gotycki mur, może sobie popatrzeć chociażby na Bazylikę Mariacką. Wolałbym, żeby Towarzystwo Opieki nad Zabytkami zajęło się tematami z pozoru błahymi, ale istotniejszymi, jak skandaliczna wymiana stolarki okiennej na Głównym Mieście, dewastacja przedwojennej architektury modernistycznej w Śródmieściu czy we Wrzeszczu, poprzez ogacanie styropianem i jeden Bóg wie co jeszcze, a konserwatorowi niech dadzą spokojnie pracować. Odwiedzając Rzym, Paryż czy Wenecję zachwycamy się połączeniem współczesnej architektury z zabytkową, wracamy do siebie i natychmiast prostują się nam zwoje mózgowe.
Ostro.
- Ostro, bo brakuje debat architektonicznych, mamy same połajanki. Gdy w Gdańsku "dyskutowano" np. o kładce nad Motławą, pytano - zrobić składaną, czy nie, mostek zburzy czy nie klimat miasta? W Wenecji, na Canal Grande, zbudowano nowoczesny, szklany most zaprojektowany przez Santiago Calatravę. W Wenecji! Bo miasto ma być miejscem do życia i rozwijać się, a o historię należy dbać mądrze.
* Ludwik Brzuskiewicz, wraz z żoną Barbarą, odnawiał m.in. gdańską Zbrojownię, obecnie pracują przy Bramie Wyżynnej.
- 17 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
20 głosów
-
to nie spór, to terroryzm łapówkarzy
apodemik
12.05.11, 10:31
To nie jest spór merytoryczny. To rozszerzający się terroryzm lewicowej poprawności myślenia. Ta poprawność zamyka usta wszystkim rosądnym ludziom, pan konserwator jest wtedy ważnym panem, »
Najczęściej czytane24 htydzień




