Gniew: Tłok w krypcie. Jak nigdzie w Polsce

Aleksandra Kozłowska
18.10.2009 aktualizacja: 2009-10-18 18:06
A A A Drukuj
- To miała być prosta sprawa, tydzień pracy: niewielka krypta, pięć, sześć trumien. A tu niespodzianka - blisko 80 szkieletów! - mówi dr Małgorzata Grupa, archeolog kierująca badaniami w kościele św. Mikołaja
- Takiego "tłoku" nie widziałam w krypcie żadnego kościoła w Polsce. A ile tu jedwabi, różańców, krzyżyków... - wylicza dr Grupa, na co dzień pracownik Zakładu Średniowiecza i Nowożytności Instytutu Archeologii UMK w Toruniu.

Mowa o zawartości ceglanej krypty, którą pod koniec maja odkryto w XIV-wiecznym kościele św. Mikołaja. Podczas remontu posadzki w kaplicy św. Anny robotnicy trafili na nieznane sklepienie. Wpuszczona przez niewielki otwór kamerka przekazała zaskakujący obraz: drewniane trumny, z jednej obsunęło się wieko - widać było czaszkę i kości. Proboszcz gniewskiej parafii ks. Zbigniew Rutkowski przypuszczał wówczas, że to Radziwiłłowie. W Gniewie mieszkał bowiem Achacy Cemma, wojewoda pomorski. Jego żoną była Anna Zofia Radziwiłłówna, córka Mikołaja Czarnego Radziwiłła. Mieli syna, też Achacego. Ojciec Cemma zmarł w 1576 r. W kaplicy, do której Albrecht Radziwiłł ufundował freski, znajduje się jego tablica nagrobna. Grupa archeologów i antropologów właśnie zakończyła tygodniowe badania w krypcie. - Jeśli rzeczywiście w kościele zostali pochowani Radziwiłłowie, to leżą w prezbiterium, bo to miejsce najbardziej prestiżowe. W kaplicy św. Anny znaleźliśmy późniejsze, liczne pochówki szlachty z Gniewu i okolic - mówi dr Grupa.

Jak wyglądały badania? - Do krypty prowadziła klatka schodowa, jak do piwnicy - opowiada archeolog. - Trzy stopnie i... zamurowane wejście. Pokonaliśmy je, wewnątrz znaleźliśmy sześć trumien z XVIII i XIX w., na jednej jest nawet data - 1801. Część trumien opatrzona jest inicjałami, np. "W.S." albo "M.G.". Wieka poodsuwane, szkielety rozwleczone - sprawcami nieporządku okazały się kuny, które dostawały się do krypty przez otwór wentylacyjny, znaleźliśmy dwie kunie czaszki. Pochowani w trumnach mężczyźni i kobiety ubrani byli w jedwabie, a wiadomo, że biedota tak się nie ubierała. Istniały przecież przepisy antyzbytkowe określające, kto może nosić taką odzież. Pod trumnami znaleźliśmy wcześniejsze pochówki: około 50 szkieletów kobiet, mężczyzn, dzieci, niemowląt. Dzieci miały ozdobne wianki ze złotych i miedzianych drucików, wiele osób krzyżyki, różańce, jedwabne szkaplerze - dzięki temu wiemy, że chowano tu katolików. Szczątki datujemy wstępnie na drugą połowę XVII w.

To nie koniec - pod warstwą szkieletów badacze trafili na ceglaną posadzkę. Nie sięga ona do samego wyjścia, tam krypta wyłożona jest po prostu gliną. - Pod glinianą warstwą znaleźliśmy 20 kolejnych szkieletów - relacjonuje dr Grupa. - Kiedyś kościół był cmentarzem, chowano ludzi w grobach ziemnych pod posadzką. Gdy wybudowano kryptę, prawdopodobnie dodano do niej zawartość zbiorowej mogiły. Tu też natrafiliśmy na mnóstwo jedwabi, m.in. cały żupan dziecięcy z pierwszej połowy XVII w.

- Ogólny stan zdrowia pochowanych tu ludzi był niezły - dodaje dr Tomasz Kozłowski, antropolog UMK. - Kości udowe są długie, świadczą o solidnym wzroście, a więc i dobrym odżywianiu. To oczywiście na razie wstępne wnioski. Ustaliliśmy też, że kilkoro niemowląt cierpiało na krzywicę, a jeden mężczyzna na syfilis.

Przed naukowcami jeszcze dużo pracy. - Do badań wrócimy latem. Wtedy też sprawdzimy przykościelny cmentarz - zapowiada dr Grupa. - Na razie zabezpieczone szkielety zostaną w krypcie, a znalezione przedmioty poddamy konserwacji.

- Po roku, dwóch, gdy dewocjonalia i stroje wrócą z konserwacji, chcemy je udostępnić publiczności, być może na wystawie w wieży - mówi ks. Zbigniew Rutkowski. - W przyszłym roku planujemy wstawienie szklanych drzwi do krypty, by turyści bez wchodzenia do niej mogli zobaczyć, co jest w środku.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów