Gniew: Tłok w krypcie. Jak nigdzie w Polsce
18.10.2009
aktualizacja: 2009-10-18 18:06
- To miała być prosta sprawa, tydzień pracy: niewielka krypta, pięć, sześć trumien. A tu niespodzianka - blisko 80 szkieletów! - mówi dr Małgorzata Grupa, archeolog kierująca badaniami w kościele św. Mikołaja
ZOBACZ TAKŻE
- Gdańsk. Co archeolodzy z ziemi wykopali (09-06-10, 07:00)
- Gniew sprzedał zamek! (26-10-09, 21:34)
- Krypta Radziwiłłów na Kociewiu (27-05-09, 20:40)
- Archeologia: Skarby Dębowej Góry (19-04-09, 19:19)
- Kwidzyn: wielcy mistrzowie odnalezieni (11-12-08, 20:26)
- Dawni gdańszczanie lubili antyki (08-12-08, 20:30)
- Maria i Jan będą patrzeć z góry (08-12-08, 20:08)
- Gdańsk: lwy wyłoniły się z przedproża (02-10-08, 18:17)
- Odkryto najstarszą latrynę w Gdańsku (30-09-08, 13:21)
- Gdańsk: Odkrywamy tajemnice romańskich piwnic (08-12-09, 07:00)
- Archeolodzy na Bałtyku: Są skarby (20-08-09, 19:34)
- Gotycki mur w nowych kamieniczkach w Gdańsku [foto] (14-12-10, 14:05)
SERWISY
- Takiego "tłoku" nie widziałam w krypcie żadnego kościoła w Polsce. A ile tu jedwabi, różańców, krzyżyków... - wylicza dr Grupa, na co dzień pracownik Zakładu Średniowiecza i Nowożytności Instytutu Archeologii UMK w Toruniu.
Mowa o zawartości ceglanej krypty, którą pod koniec maja odkryto w XIV-wiecznym kościele św. Mikołaja. Podczas remontu posadzki w kaplicy św. Anny robotnicy trafili na nieznane sklepienie. Wpuszczona przez niewielki otwór kamerka przekazała zaskakujący obraz: drewniane trumny, z jednej obsunęło się wieko - widać było czaszkę i kości. Proboszcz gniewskiej parafii ks. Zbigniew Rutkowski przypuszczał wówczas, że to Radziwiłłowie. W Gniewie mieszkał bowiem Achacy Cemma, wojewoda pomorski. Jego żoną była Anna Zofia Radziwiłłówna, córka Mikołaja Czarnego Radziwiłła. Mieli syna, też Achacego. Ojciec Cemma zmarł w 1576 r. W kaplicy, do której Albrecht Radziwiłł ufundował freski, znajduje się jego tablica nagrobna. Grupa archeologów i antropologów właśnie zakończyła tygodniowe badania w krypcie. - Jeśli rzeczywiście w kościele zostali pochowani Radziwiłłowie, to leżą w prezbiterium, bo to miejsce najbardziej prestiżowe. W kaplicy św. Anny znaleźliśmy późniejsze, liczne pochówki szlachty z Gniewu i okolic - mówi dr Grupa.
Jak wyglądały badania? - Do krypty prowadziła klatka schodowa, jak do piwnicy - opowiada archeolog. - Trzy stopnie i... zamurowane wejście. Pokonaliśmy je, wewnątrz znaleźliśmy sześć trumien z XVIII i XIX w., na jednej jest nawet data - 1801. Część trumien opatrzona jest inicjałami, np. "W.S." albo "M.G.". Wieka poodsuwane, szkielety rozwleczone - sprawcami nieporządku okazały się kuny, które dostawały się do krypty przez otwór wentylacyjny, znaleźliśmy dwie kunie czaszki. Pochowani w trumnach mężczyźni i kobiety ubrani byli w jedwabie, a wiadomo, że biedota tak się nie ubierała. Istniały przecież przepisy antyzbytkowe określające, kto może nosić taką odzież. Pod trumnami znaleźliśmy wcześniejsze pochówki: około 50 szkieletów kobiet, mężczyzn, dzieci, niemowląt. Dzieci miały ozdobne wianki ze złotych i miedzianych drucików, wiele osób krzyżyki, różańce, jedwabne szkaplerze - dzięki temu wiemy, że chowano tu katolików. Szczątki datujemy wstępnie na drugą połowę XVII w.
To nie koniec - pod warstwą szkieletów badacze trafili na ceglaną posadzkę. Nie sięga ona do samego wyjścia, tam krypta wyłożona jest po prostu gliną. - Pod glinianą warstwą znaleźliśmy 20 kolejnych szkieletów - relacjonuje dr Grupa. - Kiedyś kościół był cmentarzem, chowano ludzi w grobach ziemnych pod posadzką. Gdy wybudowano kryptę, prawdopodobnie dodano do niej zawartość zbiorowej mogiły. Tu też natrafiliśmy na mnóstwo jedwabi, m.in. cały żupan dziecięcy z pierwszej połowy XVII w.
- Ogólny stan zdrowia pochowanych tu ludzi był niezły - dodaje dr Tomasz Kozłowski, antropolog UMK. - Kości udowe są długie, świadczą o solidnym wzroście, a więc i dobrym odżywianiu. To oczywiście na razie wstępne wnioski. Ustaliliśmy też, że kilkoro niemowląt cierpiało na krzywicę, a jeden mężczyzna na syfilis.
Przed naukowcami jeszcze dużo pracy. - Do badań wrócimy latem. Wtedy też sprawdzimy przykościelny cmentarz - zapowiada dr Grupa. - Na razie zabezpieczone szkielety zostaną w krypcie, a znalezione przedmioty poddamy konserwacji.
- Po roku, dwóch, gdy dewocjonalia i stroje wrócą z konserwacji, chcemy je udostępnić publiczności, być może na wystawie w wieży - mówi ks. Zbigniew Rutkowski. - W przyszłym roku planujemy wstawienie szklanych drzwi do krypty, by turyści bez wchodzenia do niej mogli zobaczyć, co jest w środku.
Mowa o zawartości ceglanej krypty, którą pod koniec maja odkryto w XIV-wiecznym kościele św. Mikołaja. Podczas remontu posadzki w kaplicy św. Anny robotnicy trafili na nieznane sklepienie. Wpuszczona przez niewielki otwór kamerka przekazała zaskakujący obraz: drewniane trumny, z jednej obsunęło się wieko - widać było czaszkę i kości. Proboszcz gniewskiej parafii ks. Zbigniew Rutkowski przypuszczał wówczas, że to Radziwiłłowie. W Gniewie mieszkał bowiem Achacy Cemma, wojewoda pomorski. Jego żoną była Anna Zofia Radziwiłłówna, córka Mikołaja Czarnego Radziwiłła. Mieli syna, też Achacego. Ojciec Cemma zmarł w 1576 r. W kaplicy, do której Albrecht Radziwiłł ufundował freski, znajduje się jego tablica nagrobna. Grupa archeologów i antropologów właśnie zakończyła tygodniowe badania w krypcie. - Jeśli rzeczywiście w kościele zostali pochowani Radziwiłłowie, to leżą w prezbiterium, bo to miejsce najbardziej prestiżowe. W kaplicy św. Anny znaleźliśmy późniejsze, liczne pochówki szlachty z Gniewu i okolic - mówi dr Grupa.
Jak wyglądały badania? - Do krypty prowadziła klatka schodowa, jak do piwnicy - opowiada archeolog. - Trzy stopnie i... zamurowane wejście. Pokonaliśmy je, wewnątrz znaleźliśmy sześć trumien z XVIII i XIX w., na jednej jest nawet data - 1801. Część trumien opatrzona jest inicjałami, np. "W.S." albo "M.G.". Wieka poodsuwane, szkielety rozwleczone - sprawcami nieporządku okazały się kuny, które dostawały się do krypty przez otwór wentylacyjny, znaleźliśmy dwie kunie czaszki. Pochowani w trumnach mężczyźni i kobiety ubrani byli w jedwabie, a wiadomo, że biedota tak się nie ubierała. Istniały przecież przepisy antyzbytkowe określające, kto może nosić taką odzież. Pod trumnami znaleźliśmy wcześniejsze pochówki: około 50 szkieletów kobiet, mężczyzn, dzieci, niemowląt. Dzieci miały ozdobne wianki ze złotych i miedzianych drucików, wiele osób krzyżyki, różańce, jedwabne szkaplerze - dzięki temu wiemy, że chowano tu katolików. Szczątki datujemy wstępnie na drugą połowę XVII w.
To nie koniec - pod warstwą szkieletów badacze trafili na ceglaną posadzkę. Nie sięga ona do samego wyjścia, tam krypta wyłożona jest po prostu gliną. - Pod glinianą warstwą znaleźliśmy 20 kolejnych szkieletów - relacjonuje dr Grupa. - Kiedyś kościół był cmentarzem, chowano ludzi w grobach ziemnych pod posadzką. Gdy wybudowano kryptę, prawdopodobnie dodano do niej zawartość zbiorowej mogiły. Tu też natrafiliśmy na mnóstwo jedwabi, m.in. cały żupan dziecięcy z pierwszej połowy XVII w.
- Ogólny stan zdrowia pochowanych tu ludzi był niezły - dodaje dr Tomasz Kozłowski, antropolog UMK. - Kości udowe są długie, świadczą o solidnym wzroście, a więc i dobrym odżywianiu. To oczywiście na razie wstępne wnioski. Ustaliliśmy też, że kilkoro niemowląt cierpiało na krzywicę, a jeden mężczyzna na syfilis.
Przed naukowcami jeszcze dużo pracy. - Do badań wrócimy latem. Wtedy też sprawdzimy przykościelny cmentarz - zapowiada dr Grupa. - Na razie zabezpieczone szkielety zostaną w krypcie, a znalezione przedmioty poddamy konserwacji.
- Po roku, dwóch, gdy dewocjonalia i stroje wrócą z konserwacji, chcemy je udostępnić publiczności, być może na wystawie w wieży - mówi ks. Zbigniew Rutkowski. - W przyszłym roku planujemy wstawienie szklanych drzwi do krypty, by turyści bez wchodzenia do niej mogli zobaczyć, co jest w środku.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień






