Archeolodzy na Bałtyku: Są skarby

Jowita Kiwnik
20.08.2009 aktualizacja: 2009-08-21 11:51
A A A Drukuj
Ekspedycja archeologiczna, która wyruszyła w poniedziałek, żeby 60 mil morskich od Rozewia zbadać wrak zabytkowego żaglowca, w piątek powraca do portu. Płetwonurkom nie udało się zlokalizować zatopionego statku. Spenetrowali za to inny...
Na "Książkowca" kilka lat temu natrafili rybacy, których sieci zaplątały się o fragmenty wraku. Na powierzchnię, oprócz porwanej siatki, udało im się wtedy wyciągnąć kamionkowe talerze, cynową misę i książkę, której kartki chwilę później rozpłynęły się po pokładzie. Ocalała jedynie okładka, której wrak do dziś zawdzięcza imię. Rybacy miejsce gdzie - jak świadczyło znalezisko - spoczywał statek oznakowali na mapie. I odpłynęli. Teraz, na pokładzie ORP "Lech", powrócili tu badacze z Centralnego Muzeum Morskiego i nurkowie - Ekipie nie udało się znaleźć "Książkowca" - zdradza Bartosz Zajda, rzecznik prasowy dowódcy Marynarki Wojennej.

Nurkowie postanowili więc przebadać wnętrze innego XVIII-wiecznego żaglowca. Tzw. "Zbożowiec" leży na dnie nieopodal Półwyspu Helskiego. Podobnie jak "Książkowiec" głęboko: 80 metrów pod taflą wody. Kiedy płetwonurkowie po raz pierwszy zbadali zakamarki zabytkowego wraku, wydobyli z niego m.in. dobrze zachowaną, szczelnie zamkniętą butelkę wina. I zauważyli, że w dziobowej części kadłuba statku wciąż leżą worki ze zbożem. Stąd nazwa. - Tym razem udało im się wydobyć pięć kolejnych eksponatów - mówi Zajda. - Jeszcze nie wiemy, jakie to przedmioty. Ale ponoć są na tyle charakterystyczne, że pomogą w ustaleniu wieku statku i jego bandery.

Polecamy - Gdynia: Buzek, Szczurek i... dziwna komnata



Podziel się

  • 2 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy