Iwona Wieczorek tuż przed zaginięciem została nagrana przez dwie uliczne kamery. Najpierw w Sopocie, na początku samotnej wędrówki do domu - o 3.07. Następnie w Gdańsku - o 4.12. Obie kamery w tym czasie nagrały też inną osobę - młodego mężczyznę w jasnych spodniach typu bermudy, jasnej niebieskiej koszuli i ciemnych butach.
Na pierwszym filmie mężczyzna znajduje się za Iwoną, przechodzi koło restauracji Sanatorium dwie i pół minuty po niej. Najprawdopodobniej rozmawia przez telefon komórkowy. W tym czasie Iwona pokonuje zebrę na ruchliwej ul. Grunwaldzkiej, by dotrzeć na nadmorską promenadę. Niewykluczone, że mężczyzna ma z nią kontakt wzrokowy.
Na drugim filmie osobnik w bermudach pojawia się dwie minuty przed Iwoną. Kręci się po ul. Piastowskiej, która prowadzi do wejścia na plażę nr 63.
- To ten sam facet, identycznie ubrany, tak samo wypchana kieszeń, ta sama sylwetka, fryzura i sposób chodzenia - mówi Rutkowski.
O godz. 4.12 przy wejściu 63 pojawia się Iwona. Tuż za nią idzie inny - znany już z poszukiwań i dotąd niezidentyfikowany - mężczyzna z ręcznikiem.
- To aż dziwne, że do teraz nikt tego nie zauważył. Mężczyzna w bermudach może mieć dla sprawy pierwszorzędne znaczenie - mówi Krzysztof Rutkowski. - Jeżeli przyjmiemy hipotezę, że Iwona została uprowadzona, to obecność na dwóch filmach tego samego mężczyzny jest wysoce podejrzana. Filmy zostały nagrane w odstępie przeszło godziny, w dwóch punktach odległych o kilka kilometrów. Jeśli sprawca został zarejestrowany przez monitoring, to ten facet pasuje najbardziej z wszystkich. Warto się zastanowić, czy nie współdziałał z "panem ręcznikiem".
Rutkowski o swoich podejrzeniach powiadomił prokuraturę. Jego zdaniem odnalezienie obu mężczyzn jest w tej chwili kluczowe dla sprawy.
- Pan Rutkowski skontaktował się z nami w poniedziałek wieczorem i zapowiedział, że w sprawie Iwony Wieczorek ma nowy wątek, który przekazuje dziennikarzom - mówi Grażyna Wawryniuk, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. - Chodzi o mężczyznę w krótkich spodniach.
To nowy wątek? - Według moich informacji nie. Wiemy już o tym od co najmniej dwóch tygodni. Wcześniej tego mężczyznę próbowali zidentyfikować internauci.
Czy zatem mężczyzna został już zidentyfikowany? Wawryniuk: - Jeszcze nie wiem. Czekam na informacje od prowadzących śledztwo.
Iwona zaginęła 17 lipca br. nad ranem. Była przedtem w sopockiej dyskotece Dream Club, w towarzystwie czterech znajomych. Około trzeciej pokłóciła się z nimi i zdecydowała się sama wracać do domu. Ruszyła w dół Monte Cassino do nadmorskiej promenady. O 3.07 minęła restaurację Sanatorium. O 3.49 jej telefon się rozładował. O 4.12 minęła kamerę monitoringu przy wejściu na plażę nr 63 w Jelitkowie. Nie wiadomo, co stało potem, do domu oddalonego już wtedy o 20 minut marszu nigdy nie dotarła. Jej droga wiodła przez park Reagana. Poszukiwania ciała w tej okolicy nic nie dały. Śledczy uznali, że najbardziej prawdopodobne jest, że dziewczyna dotarła do ul. Czarny Dwór. Stamtąd - żywa lub martwa - została wywieziona samochodem.