Sławomir Sekuła: Magdalena Sekuła, prezes międzygminnej spółki zarządzającej Ergo Areną, sugeruje, że hala będzie na deficycie, bo - jako przyszły jej operator - nie gwarantujecie już zapełnienie jej imprezami przez 150 dni w roku. Marcin Wojczyński, zastępca dyrektora zarządzającego SMG Polska : Na etapie oferty wstępnej z marca br., wskazaliśmy przykładowy harmonogram imprez na 2011 r., który zapełniłby 150 dni. Mieliśmy być operatorem hali w czerwcu i wtedy zacząć rezerwować imprezy. W Polsce będą w tym czasie koncertować m.in.: Joe Cocker, Limp Bizkit, Roger Waters. Mogliby wystąpić w Ergo Arena. Teraz wiele z tych imprez zostało już zabukowanych. Więc w sierpniu, w ofercie ostatecznej uwzględniliśmy stracone miesiące i napisaliśmy o 140 dniach w 2011 r. Biorąc pod uwagę okoliczności, to niewielka strata.
Magdalena Sekuła mówi, że potrzebne są 3-4 lata, by do hali niepotrzebne były dopłaty z gminnych budżetów. Michael Brill, wiceprezes SMG Europe i dyrektor zarządzający SMG Polska: Szybciej. Możliwe by to było już w 2011.
Wojczyński: Jesteśmy zobligowani do tego w kontrakcie. Są wskaźniki finansowe, których niespełnienie spowoduje zerwanie kontraktu. Jednym z nich jest to, że hala ma przynosić zyski.
Co zostało stracone z tych imprez, a co macie w planie na 2011? Brill: Każdy duży show odbywający się w tym momencie w Polsce - czy to w Spodku, czy w Atlas Arenie, powinien gościć w ERGO Arenie. Proces bukowania i budowania wizerunku przynosi najlepsze wyniki podczas otwarcia, a nawet rok przed. Straciliśmy jakieś 30-40 procent potencjału pierwszych trzech, czterech lat. Stąd może pani Sekuła mówi o stratach w tym okresie. Możemy jednak wiele odzyskać, ponieważ jest to bardzo dobry obiekt, jedyny w regionie. W innych krajach Europy jest jednak wiele przykładów, że falstart nie pozwala odrobić strat przez kolejne 3-4 lata.
Jak widzicie Ergo Arenę północy Polski, w tej populacji, na tle innych obiektów w Polsce, ale też na tle stadionu PGE Arena. Wojczyński: Wybrzeże praktycznie przez cały rok jest oblegane przez turystów - potencjał ludzki jest ogromny. Przy dodatkowych remontach dróg liczba ludzi, którzy mogą tu dojechać, staje się coraz większa. Stadion? Produkcja imprezy na stadionie jest zupełnie inna niż w hali. Jeżeli gwiazda jeździ z trasą po halach, to nie zagra na stadionie, choćby ze względu na sposób wyposażenia sceny, jej wielkość.
Brill: Jesteśmy pewni, że ściągniemy atrakcyjne dla regionu wydarzenia. W krajach, gdzie działamy, szybko identyfikujemy, jakie wydarzenia przynoszą dochód - największe gwiazdy muzyki, Santana, Linkin Park, Kylie Minogue z pewnością byłyby takimi wydarzeniami. Ze 100 najbardziej dochodowych tego typu obiektów na świecie, my zarządzamy 21.
A co z imprezami sportowymi? Czy można marzyć o tym, że w Ergo Arenie pojawią się na przykład gwiazdy NBA, NHL, które robią inauguracje na obiektach poza USA. Brill: W USA ściśle współpracujemy z bardzo znanymi drużynami zarówno NHL jak i NBA, np. chociażby drużyną New Orleans Hornets. W związku z tym, jeżeli drużyny te będą miały w planach tour po Europie, to będziemy się je starali ściągnąć również do Trójmiasta.
Prezydent Sopotu Jacek Karnowski, który w imieniu Gdańska, prowadził budowę hali powiedział na ostatniej sesji rady miasta, że nie da się oszukiwać. Miał na myśli cenę, którą zaproponowaliście za swoje usługi jako operator - 3,5 mln zł rocznie. Oszukujecie? Marcin Wojczyński, zastępca dyrektora zarządzającego SMG Polska: Jesteśmy zaskoczeni takim twierdzeniem. Podczas naszej ponad 4-letniej współpracy z Gdańskiem i Sopotem spełniliśmy wszystkie obietnice, które złożyliśmy. Ciężko zatem uwierzyć w te słowa. Usłyszeliśmy je poprzez prasę, dlatego nie chcielibyśmy tego szerzej komentować.
Na jakim etapie są teraz negocjacje w sprawie zatrudnienia SMG jako operatora? Wojczyński: Z formalnego punktu widzenia zakończyły się po tym, jak 16 sierpnia tego roku złożyliśmy naszą ofertę. Zgodziliśmy się na umowę zaproponowaną przez miasto, zaproponowaliśmy też cenę za usługi. Ciężko mi powiedzieć, czego teraz miałyby dotyczyć negocjacje. Jesteśmy na nie otwarci, dostrzegamy szansę na partnerskie porozumienie.
Co macie dostarczyć za te 3,5 mln zł? Wojczyński: Podstawowy personel kierowniczy, cały dział rezerwacji i organizacji imprez, dyrektora do spraw marketingu i sprzedaży odpowiedzialnego za komercjalizację całej przestrzeni hali. Ponosimy także koszty ich pensji, ubezpieczenia, biura i delegacji. Zapewniamy systemy informatyczne służące do zarządzania nieruchomością, a także kontakty na świecie - reprezentowanie, promowanie hali na zewnątrz. Za to wszystko musimy zapłacić w ramach tych 3,5 mln zł. Nam zostanie jakieś około 80 tys. zł zysku miesięcznie. Jest też część personelu, która ma być zapewniona przez międzygminną spółkę, której prezesem jest Magdalena Sekuła. To technicy, asystenci, niższe szczeble menedżerskie. Ale również te niższe funkcje moglibyśmy przejąć na swoje utrzymanie.
Pani prezes Magda Sekuła mówi o 6 mln zł, które ona potrzebuje na to, by jej spółka mogła funkcjonować? Co może tyle kosztować, skoro wy będziecie ze swoimi zadaniami kosztować 3,5 mln zł. Wojczyński: Zakładam, że w tych 6 mln zł zostały uwzględnione koszta utrzymania - ogrzewanie, prąd, ochrona, sprzątanie. Jednak te koszty można obniżyć, jeśli odpowiednio ułoży się wynagrodzenie z tytułu wynajmu hali. Część z tych kosztów mogą przejąć poszczególni wynajmujący. Jednak w optymalnym modelu zarządzania takim obiektem, do którego jesteśmy przyzwyczajeni w innych krajach, taka spółka nie jest potrzebna.
Brill: Wystarczyłby dział finansowy w gminie, z którym planowalibyśmy budżet i co miesiąc składali mu sprawozdanie, a na koniec roku rozliczali się z wyników. Z działem rozwiązywalibyśmy np. problemy z gwarancją na prace budowlane hali. Idealna, najbardziej przejrzysta struktura to taka, że my w zamian za wynagrodzenie przejmujemy pełną odpowiedzialność i całość zarządzania halą.
Magdalena Sekuła mówi, że zamiast wynajęcia SMG możliwe jest inne rozwiązanie. Ona sama znajduje, menedżerów, którzy będą mieli takie zadania, jak wy. Brill: Pytanie jest, czy miasta chcą to zarządzanie powierzyć niedoświadczonym ludziom i jak długo zajmie im dojście do momentu, w którym będą w stanie wypracować prawidłową drogę. Trzy lata?
Wojczyński: Jeżeli przyjąć kryteria, które my musimy spełnić z umowy, to dla podmiotu publicznego ich spełnienie jest praktycznie niemożliwe. Musi to być bowiem personel z wieloletnim doświadczeniem, także zagranicznym z dostępem do naszego know-how. Ktoś taki na rynku polskim jest ekstremalnie trudny do znalezienia. Powstaje też pytanie o zorganizowanie procesu rekrutacji, o zapewnienie tym ludziom właściwych narzędzi i opłacenie ich pensji. My mamy już 6-10 osób, którzy są gotowi - choćby jutro - przyjechać do Sopotu, przejąć halę i zorganizować wszystko.
Ile kosztuje hala
SMG został wybrany przez Sopot, który prowadził budowę właśnie oddanej do użytku hali na tzw. operatora. Ma on szukać imprez, które zapewnią pieniądze na jej utrzymanie. Urzędnicy szacują, że na utrzymanie hali potrzeba ok. 10 mln zł rocznie. Około 6 mln ma kosztować działalność międzygminnej spółki, która otrzymała obiekt w dzierżawę na 10 lat, plus 3,5 mln zł wynagrodzenia SMG. Urzędnicy kwestionują wynagrodzenie SMG i myślą zarządzać obiektem samodzielnie np. tak jak to jest w przypadku łódzkiej Atlas Areny. Dodają jednak, że przez pierwsze lata Gdańsk i Sopot powinny dokładać do obiektu po milionie złotych z budżetów. Wątpliwości wyartykułował na ostatniej sesji rady miasta Sopotu prezydent Jacek Karnowski. SMG przerwało milczenie.