Manual Factory w Gdyni, czyli koce dziergane z sercem

Aleksandra Kozłowska
2010-09-01 aktualizacja: 2010-08-31 21:17
A A A Drukuj
Cel, jaki wyznaczyli sobie uczestnicy Manual Factory, to 30 koców, 25 chust, 25 czapeczek i 20 par skarpetek
30 koców, 25 chust, 25 czapeczek i 20 par skarpetek - oto plan na najbliższe 10 miesięcy. Dzierganiem zajmie się gdyńska Manual Factory. Start już w najbliższy czwartek
Manual Factory, czyli Dzierganie z Sercem, to pomysł Urszuli Zalewskiej z Gdyni, która razem z córką Zuzanną od lat aktywizuje społecznie mieszkańców Trójmiasta.

- Dziergać zaczęłyśmy na początku tego roku - przez pierwsze trzy miesiące akcja odbywała się pod opieką fundacji Strefa Tanga i nazwą Opatulmy Gdynię. W tym czasie 12 pań, regularnie spotykających się w Caffe Anioł, wydziergało 12 koców. Każdy składał się z 49 zszytych ze sobą prostokątów. Cały ich urok polega na tym, że każdy prostokącik jest innego koloru i wykonany innym ściegiem: ryżowym, różnymi rodzajami warkocza, itp. Nie nadaje się tylko ażur, bo jest zbyt rozciągliwy.

Projekt udało się zrealizować bez jednej złotówki. - Po nagłośnieniu akcji do ratusza w Gdyni zgłaszali się ludzie z włóczką, nieraz owdowiali panowie, którzy przynosili całe sterty wełny niewykorzystanej przez żony, oraz panie, które od lat już nic nie robiły na drutach, a miały zapasy włóczki. Właściciel Anioła bezpłatnie udostępniał nam co tydzień miejsce na spotkania - opowiada Urszula Zalewska. - Gotowe koce przekazałyśmy następnie pensjonariuszom Domu Pomocy Społecznej przy ul. Pawiej w Gdyni. Cieszyli się bardzo, bo taki ręcznie wydziergany koc to nie tylko rzecz materialna, to także emocje i serce osób, które go zrobiły.

Gdy Strefa Tanga zawiesiła włóczkowe spotkania, niezrażeni tym uczestnicy postanowili je kontynuować. - Ale kończyły nam się zapasy wełny i zastanawiałam się, co dalej - opowiada pani Zalewska. - Na szczęście znalazłyśmy konkurs grantowy "Seniorzy w akcji", organizowany przez Polsko-Amerykańską Fundację Wolności i Towarzystwo Inicjatyw Twórczych "ę". Co ważniejsze, mogły w nim startować osoby fizyczne. I udało się! Projekt Manual Factory - Dzierganie z Sercem został doceniony wśród 410 nadesłanych z całej Polski i znalazł się w gronie 32 przyjętych do realizacji. Dzięki temu mogę więc co miesiąc kupić 6 kg włóczki i eleganckie druty, oprócz tego mamy 15 kg wełny od osób prywatnych. Pozostaje nam tylko zacząć dziergać - pierwsze spotkanie w czwartek, 2 września. Zapraszamy wszystkich chętnych bez względu na wiek i płeć.

Cel, jaki tym razem wyznaczyli sobie uczestnicy Manual Factory - bo, jak się okazuje, dziergają nie tylko panie, ale i dwóch studentów, a w pruciu i zwijaniu wełny od samego początku pomaga pan Marek - to 30 koców, 25 chust, 25 czapeczek i 20 par skarpetek.

- Odbiorców nie będzie brakować. Są domy opieki, szpitale, domy dziecka. Z myślą o kobietach po chemioterapii zrobimy przytulne, miękkie chusty, dla maluszków czapeczki i skarpetki. Ale nie tylko to się liczy. W tym wolontariacie niezmiernie ważne jest również to, że przy dzierganiu, zarówno na drutach, jak i na szydełku, pracują osoby w bardzo różnym wieku: i studenci, i 80-letnie babcie. Mają więc okazję poznać się i zobaczyć, że różnice pokoleniowe nie muszą być ogromne. Starsi ludzie mogą się przekonać, że kolczyk w nosie czy tatuaż nie oznacza zaraz patologii, a młodzi odkryć, że te babcie też mają fantastyczny dystans do siebie i poczucie humoru. No i jest jeszcze jeden istotny aspekt - dzięki tym spotkaniom szlachetna sztuka ręcznego dziergania ma szansę przetrwać nawet w tym stechnicyzowanym świecie - śmieje się inicjatorka Manual Factory.

Spotkania Manual Factory: pon. w godz. 18-20 w Caffe Anioł przy ul. Kilińskiego 6, czw. w godz. 17-19 w filii biblioteki nr 1 na Obłużu przy ul. Boisko 6 (tam można nie tylko nauczyć się szydełkowania czy robienia na drutach, ale także posłuchać głośno czytanej lektury)

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów