Zjazd "Solidarności": gwizdy, brawa, emocje

Krzysztof Katka, PAP
2010-08-30 aktualizacja: 2010-08-31 11:04
A A A Drukuj
Jarosław Kaczyński, Waldemar Pawlak, Donald Tusk, Bronisław Komorowski na zjeździe ''Solidarności'' Fot. Damian Kramski / AG
  • Jarosław Kaczyński na zjeździe 'Solidarności'
W czasie przemówienia na zjeździe Solidarności, zorganizowanym z okazji 30. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych, wygwizdany został Donald Tusk. Zdenerwowało to Henrykę Krzywonos-Strycharską, legendę "Solidarności". - Co my sobie wywalczyliśmy po 30 latach. Gwizdy? - mówiła. Zaatakowała również Jarosława Kaczyńskiego: - Pan niszczy godność Lecha (Kaczyńskiego - red.).
Około 2,5 tysiąca osób, w tym sygnatariusze Porozumień Sierpniowych oraz byli i obecni członkowie władz NSZZ "Solidarność" bierze udział w zjeździe zorganizowanym z okazji 30-lecia powstania związku. Gośćmi są m.in. prezydent Bronisław Komorowski, premier Donald Tusk, prezes PiS Jarosław Kaczyński, który został przywitany owacyjnie przez delegatów "Solidarności".

Były premier mówił m.in.: - Wiem, że przemawiam tutaj niejako w zastępstwie mojego śp. brata. Wiem, że gdyby nie tragiczna śmierć przemawiałby tutaj i miałby wiele do powiedzenia. Nawiążę do słów pana przewodniczącego Śniadka wypowiedzianych na jego pogrzebie. Lech Kaczyński był człowiekiem "Solidarności" przez 30 lat. Pozostał człowiekiem "Solidarności" nawet wtedy, gdy był prezydentem. Jego misja wskazuje na to, że idea "Solidarności" trwa, że jest nieśmiertelna - mówił na początku przemówienia Jarosław Kaczyński, prezes PiS. - Solidarność mogła powstać dzięki rewolucji moralnej. Dzięki temu, że w tamtych dniach miliony Polaków odrzuciło opresję i zło. Odrzuciło oszustwo, manipulację. Wszyscy, którzy pamiętają tamte dni znakomicie pamiętać muszą, jak często posługiwano się wtedy tym pojęciem. Pojęciem manipulacja. Nie wolno ludźmi manipulować. Nie można ludzi oszukiwać. Trzeba ludziom mówić tak, jak jest. Nie wolno zmieniać znaczenia słów, bo często się z tym spotykamy, także na tej sali - stwierdził Kaczyński. Jego przemówienie było często przerywane oklaskami, a po nim zgromadzeni skandowali. "Dziękujemy, dziękujemy".

Tusk wygwizdany

Tymczasem wystąpienie premiera Donalda Tuska przerywano gwizdami.

- Czym różni się ta dzisiejsza Solidarność i ta dzisiejsza uroczystość od tego, co przeżywaliśmy, większość z nas także na tej sali obecna, wspólnie (...) mimo dramatycznej sytuacji zewnętrznej, gospodarczej? - pytał w przemówieniu Donald Tusk. - Wtedy niezależnie od tego, czy ktoś był bezpartyjny, czy w PZPR, głęboko wierzący, czy był ateistą, czy miał poglądy konserwatywne, czy był anarchistą z przekonania, czy był góralem, Kaszubą, czy pochodził ze Śląska. Wszyscy bez wyjątku, którzy mieli w sobie to elementarne poczucie odpowiedzialności za ojczyznę i to elementarne poczucie przyzwoitości, uczestniczyli w tym wielkim święcie stając się z godziny na godzinę lepszymi - dodał. - Czy to byli ludzie bez wad? Czy wy, ja, ktokolwiek kto był wtedy (...) czy byliśmy ideałami? Nie. A dlaczego stawaliśmy się lepsi - pytał premier. - Bo fenomen tamtej pierwszej Solidarności polegał na tym, że wszyscy u każdego i każdy u wszystkich szukał tego, co dobre w nim, a nie tego, co złe. I dlatego wtedy w Solidarności było wtedy 10 milionów ludzi - stwierdził. - Być może uznacie za niestosowne to pytanie, ale chcę je zadać nie dlatego żeby komukolwiek w to uroczyste i radosne święto sprawiać przykrość, ale co stało się z tymi 9 milionami, że one dzisiaj nie odnajdują się w "Solidarności", tej "Solidarności", która dzisiaj jest organizatorem tego święta - mówił Tusk. To pytanie spotkało się z niezadowoleniem zgromadzonych, którzy znów go wygwizdali. Potem przerwali mu przemówienie okrzykami "Solidarność".

Krzywnos poucza prezesa Kaczyńskiego Wystąpienie prezesa PiS i gwizdy podczas przemówienia premiera zdenerwowały Henrykę Krzywonos, sygnatariuszkę Porozumień Sierpniowych.

- Pozwólcie, że po 30 latach powiem, to co mam do powiedzenia. To słowo "Solidarność" zobowiązuje. Co my sobie wywalczyliśmy po 30 latach. Gwizdy? Nieszanowanie ludzi, którzy tam byli. My w naszym kraju powinniśmy szanować ludzi. Wszyscy razem walczyliśmy: prezydent, premier, prezes PiS, jak również Leszek (Lech Kaczyński - red.) - apelowała. - Kiedy tutaj stanął Donald Tusk i powiedział, że on pracował wśród was. To wy wygwizdujecie człowieka, który wtedy pracował dla was, z wami. Jest waszym kolegą - dodawała. Na koniec zaatakowała Jarosława Kaczyńskiego. - A Pan panie prezesie, bardzo pana proszę, żeby pan nie buntował ludzi przeciwko sobie. Ja panu bardzo współczuję, ale proszę współczuć innym i dać im normalnie żyć, bo wszystko, co pan robi, mnie to obraża. Że pan niszczy godność Lecha (Kaczyńskiego - red.), to pan ją niszczy, dołuje - kończyła. Sala w tym czasie gwizdała.

Zjazd bez Lecha

Lech Wałęsa nie bierze udziału w dzisiejszym zjeździe delegatów "Solidarności" w Gdyni. Legendarny przywódca związku najpierw tłumaczył, że obecne władze "S" zanadto zaangażowały się w politykę, ale w niedzielę w swoim blogu napisał, że przeprasza za nieobecność na uroczystościach. "Gdy było to ważne, dałem z siebie wszystko. Jednak po 30 latach wielkiego osobistego wysiłku jestem dziś po prostu potwornie zmęczony. (...) Chciałbym po prostu, tak po ludzku odpocząć od tego wszystkiego. (...) W tym stanie rzeczy, z moim stanem zdrowia, chcę mieć wreszcie święty spokój"

W czasie zjazdu jego uczestnicy przyjmą dwie specjalne uchwały: okolicznościową mającą formę przesłania oraz uchwałę, w której delegaci wystąpią do Stolicy Apostolskiej o oficjalne ustanowienie błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki patronem NSZZ "Solidarność". Zjazd zakończy widowisko słowno-muzyczne "Solidarność to jeden i drugi" z udziałem m.in. Stanisławy Celińskiej, Antoniny Krzysztoń, Renaty Przemyk, Roberta Gawlińskiego, Kayah, Stanisława Sojki i Grzegorza Turnaua.

Polecamy - Głosy Solidarności - spektakl w Stoczni Gdańskiej



Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy