Rutkowski wspomina areszt. "Zaczynają mnie kopać"

Rozmawiają Roman Daszczyński i Marek Sterlingow
03.02.2012 aktualizacja: 2012-02-03 14:35
A A A Drukuj
Rutkowski z wolontariuszami szuka zaginionej Iwony Wieczorek Fot. Kamil Gozdan / Agencja Gazeta
  • 14 sierpnia 2010 r. Krzysztof Rutkowski podczas akcji przeszukiwania lasu w Gdańsku. Szukał śladów związanych z zaginięciem Iwony Wieczorek
  • Krzysztof Rutkowski wraz z grupą ochotników przeszukują las w związku z zaginięciem Iwony
Krzysztof Rutkowski: Skacze na mnie 10 ludzi w kominiarkach. Przez chwilę myślę, że porwanie. Ale patrzę, że dwóch ma kamery. I wtedy mnie olśniło - to ludzie od Szymona Majewskiego, chcą mnie wkręcić
Ten wywiad z Krzysztofem Rutkowskim przeprowadziliśmy w sierpniu 2010 r., kiedy detektyw prowadził poszukiwania Iwony Wieczorek

Roman Daszczyński, Marek Sterlingow: Dzięki sprawie Iwony znów jest pan na czołówkach gazet. Ale policjanci patrzą na pana sceptycznie. Mówią: to były funkcjonariusz ZOMO, który nie zna się policyjnej robocie.

Krzysztof Rutkowski: (śmiech) Pracowałem też na komisariacie na Ursynowie. Moja kariera wygląda tak: z policji odchodzę w 1986. Moi kumple, byli milicjanci, zakładają pierwszą polską agencję ochrony. Securitas. W 1990 idę na swoje, powstaje Biuro Detektywistyczne Rutkowski. Szkół faktycznie nie kończyłem, ale mam doświadczenie. Za ujęcie Jędrzeja, cyngla łódzkiej ośmiornicy dostaję w 2002 podziękowanie od Adama Rapackiego, dzisiejszego wiceministra spraw wewnętrznych. To co, on głupi jest? Nie zna się na robocie?

Policjanci mówią, że zdziera pan z ludzi, nic nie dając im w zamian.

- Bzdura. Moi klienci są na pewno bardziej zadowoleni od klientów policji. Zresztą nie interesują mnie opinie tych policjantów, którym się nie chce, tych niespełnionych urzędasów, którzy przychodzą do domu, zakładają bambosze, oglądają serial "Detektyw" i się frustrują. Żona mówi: "zobacz Kazik, tak się pracuje, a nie jak ty w tej komendzie w nosie dłubiesz. A w domu tylko piwskiem zalewasz mordę. Zobacz jak Rutkowski żyje, pieniądze ma, zobacz czym jeździ". Taki sfrustrowany typ nigdy nie powie o mnie dobrego słowa.

Ile pan zarabia?

- Biorę tyle pieniędzy, ile warta jest sprawa. Jeżeli jest to oszustwo na dużą skalę i udaje nam się odzyskać mienie, to biorę nawet 30-40 proc. jego wartości. Za odzyskanie samochodu bierzemy 20-25 proc. wartości. Za takie sprawy jak zaginięcie Iwony biorę 15 tys. zł i nic więcej. Sprawę poprowadzę od początku do końca, nawet jeżeli będę musiał do tego dołożyć. Głośny temat to dla mnie reklama.

Jak został pan gwiazdą?

- Któregoś dnia przychodzi do mnie młody Walter z TVN i pyta, czy nie zrobiłbym dla nich programu. Chodzi mu o serial dokumentalny. Powiedziałem, że ja nie wiem, czy to tak wyjdzie jak będą kamery. Udaje się. Robimy 80 odcinków. Ludzie rozpoznają mnie na ulicy. Potem wchodzę w politykę, ciągnę w górę wynik wyborczy Samoobrony, zostaję posłem.

Aż zostaje pan aresztowany. Jak to było?

- Jest lipiec 2006. Dostaję telefon od biznesmena z Będzina, że ma problem z haraczownikami. Mówię mu: "jadę do Wisły, wskoczę do was po drodze". Umawiamy się na stacji benzynowej Orlen w Katowicach. Dojeżdżam. Mam nowiutkie BMW 7. Czekam. Raptem zajeżdża mi przed maskę volswagen transporter. Wybiega 10 funkcjonariuszy uzbrojonych w broń maszynową, z kilofami, w hełmach kominiarkach i goglach. Przez chwilę myślę, że porwanie i są to ostatnie chwile mojego życia. Potem zacząłem myśleć, że to jakaś pomyłka, że może uważają, że samochód jest kradziony i robią akcję przeciwko złodziejom. Ale patrzę, że dwóch wyskakuje z kamerami. Olśnienie: to muszą być ludzie od Szymona Majewskiego. On wcześniej trzy razy próbował mnie wkręcić i za każdym razem go wyczuwałem. Ale jak zaczynają mnie kopać po nerkach, to już wiem, że to nie Majewski.

Tylko ABW.

- Zachowują się niefajnie, wykręcają mi ręce. Potem podchodzi dziewczyna i przykłada mi pistolet do łba, aż czuję zimno rury. Trzęsącym się głosem mówi: "Jest pan aresztowany za poświadczenie nieprawdy, pranie brudnych pieniędzy". Potem powtarza jeszcze raz: "jest pan aresztowany". Skuwają mnie z tyłu, wciągają do transportera, sadzają między dwoma bysiorami. Lecą teksty: "Widzisz kurwo! Ty zawijałeś do tej pory. A teraz to my ciebie zawijamy. Nie mogłem już w patrzeć na ciebie i te twoje pierdolone programy w TVN". Też im pyskuję: "To trzeba se było, kurwo, kanał zmienić. Pierdol się. I weź te brudne łapy". Łapią mnie wtedy za włosy i walą twarzą o zagłówek fotela.

Dokąd pana zabierają?

- Do centrali ABW w Katowicach. Telewizje są już przygotowane, TVN dostaje cynk od Ziobry, który chce mieć dobrą prasę. Ci panowie, którzy byli z kamerami, od razu puszczają to na Onecie. Później kamery stoją już wszędzie, pod sądem, szpitalem, w każdym punkcie gdzie byłem.

Co dalej?

- Prowadzą mnie do jakiegoś pokoju. Cały czas są brutalni. Aż w końcu sadzają mnie na krzesło i przychodzą dobrodzieje. Ta dwójka z ABW, ruda i jej kolega. Ci sami, którzy byli potem przy Blidzie. Jestem od wielu godzin bez jedzenia - mdleję, trafiam do szpitala. Sąd przyjeżdża do mojego łóżka i wlepia trzy miesiące aresztu.

Czyli jakieś dowody mieli?

- Dwa wymuszone zeznania, gdzie jeden ze świadków już oświadczył przed sądem, że był nakłaniany przez prokuraturę i ABW do złożenia fałszywych zeznań. Drugi - baron paliwowy - powiedział, że poinformował mnie o tym, że pierze u mnie kasę. Co było kłamstwem. Obiecali mu, że go wypuszczą. I tak puścili go dopiero po mnie. Teraz sąd oddał mi już kaucję, cofnął zakaz opuszczania kraju, mogę jeździć po całym świecie. Baron zaś żąda ode mnie pieniędzy za zmianę zeznań. Nie wiem, czy działa w dalszym ciągu ze służbami. Gdybym ja poszedł na ten numer i dla świętego spokoju położył mu kasę, dzisiaj bym znów siedział. Bo byłbym winny. A tak, wszystko zaczyna im się rozłazić w rękach.

Podziel się

  • 185 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    116 głosów

  • Rutkowski: za sprawę Iwony wziąłem 15 tys. złotych v-2-1 19.08.10, 18:52

    Po co z tym osobnikiem rozmawiać? Dla mnie to kompromitacja prywatnychdetektywów!!!nie potrzebnie robicie mu reklamę.Skompromitował się gdy byłmilicjantem gdyby nie wyjazd tego Nigeryjczyka »

  • bufon jotembi 20.08.10, 04:03

    i tyle, niestety»

  • Rutkowski: za sprawę Iwony wziąłem 15 tys. złotych obserwator1812 21.08.10, 06:51

    Czytałem artykuł do miejsca gdzie on siedzi w wodzie policyjnym a ludziemachali mu ręki to wiem że człowiek kłamał - więc nie ma co dalej czyta o tymczłowieku . Za samochód brał 20-30% to »