Marek Wąs: Na moim podwórku, przy Piwnej, jest tylko betonowa piaskownica pełna petów i psich kup. Piotr Wróblewski: - Z placami zabaw jest w Gdańsku dramat. Nie pamiętam, kiedy na Orunii budowaliśmy ostatni, lata temu. To, co jest, jest zdewastowane albo zaśmiecone. Dlatego bardzo się cieszę z tego grantu z Urzędu Miasta. Mam nadzieję, że gmina na tym jednym konkursie nie poprzestanie. Nasz plac powstanie przy ulicy Ubocze, na terenie Szkoły Podstawowej nr 16.
50 tys. zł na plac zabaw to sporo pieniędzy. - Czas zacząć budować dla dzieci w Gdańsku według najwyższych standardów, a to kosztuje. Najważniejsze jest bezpieczeństwo, to kwestia materiałów, ale nie tylko tych, z których zbudowane będą ciuchcie, bujawki, zjeżdżalnie, ale również podłoża. Skończyły się czasy, gdy wokół huśtawki wysypywało się piasek. Są już materiały, estetyczne i trwałe, a zarazem na tyle elastyczne, że po upadku kilkulatek nie rozbije sobie głowy. Drugi problem to czystość. Po placu nie mogą biegać psy, teren powinien być ogrodzony, piaskownice na noc można zabezpieczać siatkami, piasek powinien być wymieniany co najmniej dwa razy w roku. I taki będzie nasz plac zabaw. Największy problem to chuligani, którzy to dewastują. Zamykanie placu na kłódkę nie ma sensu, nam zależy przecież, żeby plac był otwarty dla wszystkich. Tylko kto go wtedy będzie pilnował?
Proste, policja i straż miejska. Patrole powinny reagować, gdy widzą pijaczków sączących piwo w piaskownicy. - Ale to się w praktyce nie sprawdza, stąd pomysł, żeby plac był przy szkole. Nina Sobieraj, dyrektorka "szesnastki", działająca w naszym stowarzyszeniu, udostępniła miejsce. Oni w tej szkole mają punkty przedszkolne, więc rano z placu będą korzystały przedszkolaki, a popołudniami będzie otwarty dla mieszkańców. W szkole nawet wieczorami często ktoś jest, nauczyciele, woźny, będą zwracać uwagę, czy nikt tego nie dewastuje.
I to był jedyny powód wyboru lokalizacji? - Nie, tam powstał duży blok, TBS. Jest sporo młodych rodzin z małymi dziećmi. To głównie dla nich będzie plac. On będzie przeznaczony dla dzieci do ośmiu lat. Drugi plac, dla trochę starszych dzieci, wybuduje na Orunii Gdańska Fundacja Inicjatyw Społecznych, przy ul. Gościnnej. Zastanawialiśmy się, czy nie odtworzyć placu w parku Oruńskim, bo tam zabawki są strasznie zniszczone, ale park i tak czeka wkrótce pełna rewitalizacja i ciężko byłoby placu pilnować. My, skoro dostaliśmy grant, mamy obowiązek nie tylko wybudować plac, ale również później się nim opiekować. A w szkole jest pan konserwator, jest monitoring.
Kiedy ładne place zabaw będą na każdym podwórku? - Nie wiem, ale miasto wykonało krok w dobrą stronę. Pluję sobie w brodę, że Orunia złożyła tylko dwa wnioski. Stowarzyszenie Nasze Siedlce poszło na całość i dostali aż cztery granty. Na Oruni też jest mnóstwo miejsc, gdzie przydałoby się zrobić coś dla dzieci.
Kiedy plac powstanie? - Jesteśmy na etapie rozsyłania ofert dla różnych firm. Zobaczymy, co nam zaproponują. To musi być naprawdę nowoczesny plac zabaw. Sam montaż to moment. Być może uda się uzbierać jeszcze trochę pieniędzy do tych, które dostaliśmy od miasta, wtedy będzie się czym pochwalić.
Czym jeszcze zajmuje się Stowarzyszenia Inicjatyw Lokalnych "Orunia"? - Głównie pracujemy z dziećmi. Prowadzimy domy dziecka, choć ja nie lubię tak ich nazywać. To są po prostu domy, w których mieszkają trochę większe rodziny. W pięciu domach żyje w tej chwili 64 dzieci. Poza tym prowadzimy dom sąsiedzki, coś w rodzaju świetlicy. Udało się zdobyć pieniądze, podarowała je firma Delux, i dzięki nim 40 dzieci z Oruni chodzi w tej chwili na półkolonie.
Polecamy - Mężczyzna, który szedł za Iwoną Wieczorek, jest w rękach policji