Policyjna akcja nad brzegiem morza. Szukają ciała Iwony
Roman Daszczyński, Marek Sterlingow
2010-07-27
aktualizacja: 2010-07-28 18:40
Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta
Nie ma już szans na znalezienie Iwony przy życiu - uważają śledczy. 70 policjantów przeczesywało we wtorek brzeg morza od Brzeźna do Sopotu. - Będziemy szukać do skutku - zapowiadają
W poszukiwaniach wzięło też udział pięciu płetwonurków i kilkanaście psów. - Zmobilizowaliśmy poważne siły. Idziemy od strony mola w Brzeźnie, bo właśnie w tej okolicy mieszkała dziewczyna. Jest to najbardziej prawdopodobna trasa, jaką mogła iść z Sopotu - mówi Jan Kościuk, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. - Płetwonurkowie sprawdzają także dno dwóch jeziorek w tym rejonie. Mamy psy wytresowane specjalnie do odnajdowania ciał. Będziemy szli aż do granicy Gdyni i Sopotu. Jeżeli to nic nie da, zaczniemy przeszukiwać okoliczne lasy. Do tej akcji zmobilizujemy kilkuset policjantów, będziemy szukać do skutku.
Szans na znalezienie Iwony żywej nie daje też Krzysztof Rutkowski, detektyw wynajęty przez rodzinę Iwony. Zorganizował on własną ekipę poszukiwawczą, która zacznie działać od środy. Na prośbę matki zaginionej prezydent Sopotu Jacek Karnowski oddelegował do poszukiwań 10 strażników miejskich.
- Razem z pracownikami Biura Rutkowski powinniśmy mieć około 30 osób. Będziemy mieli też psy. Gdzie będę szukał? To tajemnica - mówi detektyw. - Chciałbym także ogłosić, że Biuro Rutkowski ufundowało 25 tys. zł nagrody za pomoc w wyjaśnieniu sprawy Iwony.
To już druga nagroda. Pierwszą, w wysokości 20 tys. zł ufundował Karnowski.
Równolegle do poszukiwań prowadzone jest też śledztwo związane z ustaleniem, kto mógł się przyczynić do zaginięcia Iwony. W kręgu podejrzeń policji znajdują się jej znajomi, którzy spędzali z nią czas w dzień zaginięcia. Do tej pory przeszukano ogródek działkowy należący do jednego z nich. Zdaniem Rutkowskiego to fałszywy trop.
- Oni nie mają nic wspólnego z zaginięciem tej dziewczyny. Chłopak, którego podejrzewa policja, dużo pomaga w tej sprawie - mówi detektyw.
Policja nie chce komentować tego dochodzenia.
Rutkowski w ostatnich dniach krytykował działania policji. Śledczy nie zgadzają się z tą oceną. Uważają, że robią wszystko, co jest możliwe. Postawili sobie za punkt honoru, aby wyjaśnić sprawę jak najszybciej. W ostatni piątek do sprawy włączyli się śledczy z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku i prokuratura.
Iwona Wieczorek zaginęła po dyskotece w Krzywym Domku w nocy z 16 na 17 lipca. Wcześniej wraz z grupą przyjaciół bawiła się na działce jednego z nich na ul. Reja. Po sprzeczce ze znajomymi odłączyła się od grupy i poszła w kierunku plaży. O godz. 3.07 widać ją na monitoringu klubu Sanatorium przy ul. Grunwaldzkiej. Sygnał jej telefonu urywa się o godz. 3.49. Są wątpliwości co do miejsca, w którym wtedy znajdowała się dziewczyna. Mogło to być na granicy Sopotu i Gdyni, w rejonie baru Koliba. Specjaliści od telekomunikacji uważają jednak, że bardziej prawdopodobne jest, że była w okolicy mola w Sopocie.
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
20
głosów