- To kropka nad i naszych ponadrocznych starań. Od miesiąca przygotowujemy własne programy, jesteśmy gotowi wystartować pierwszego sierpnia - zapewnia Jabłoński.
Sygnał popłynie z najpopularniejszego w Polsce satelity Hot Bird, ale twórcy telewizji negocjują umieszczenie ich programu również w ofercie platform cyfrowych Polsatu oraz niektórych kablówek.
- Na początek będziemy nadawać pięć godzin autorskich programów dziennie - mówi Jabłoński. - Poranne pasmo będzie miało charakter plotkarsko-poradnikowy, będzie prowadzone na żywo, z udziałem gości. Od godz. 17 do 19 rozpocznie się pasmo informacyjno-publicystyczne. Te programy będą nadawane nie tylko po kaszubsku, chcemy pokazać naszą dwujęzyczność, wielokulturowość.
W praktyce będzie to wyglądało tak, że jeśli prowadzący i gość będą biegle posługiwali się kaszubskim, to w tym języku prowadzona będzie rozmowa. Gdy pojawi się gość nieznający kaszubskiego, prowadzący przechodził będzie na język polski. Jakie jeszcze pomysły na telewizję ma prezes Zrzeszenia? Co najmniej dwie premiery filmowe w tygodniu. Znana, polska telenowela, ale jej tytułu nie chce jeszcze zdradzić. Bajki dla dzieci z dubbingiem kaszubskim. Programy rozrywkowe, również te niestroniące od stylistyki disco polo - bo takie jest zapotrzebowanie na wsi i w małych miasteczkach. Dużo informacji i reportaży lokalnych. Towarem eksportowym i wizytówką CSB TV ma być jednak tematyka morska - zarówno etniczne programy np. o starych tradycjach rybackich Kaszubów jak i te o nowoczesnych sportach wodnych.
CSB to skrót od łacińskiego słowa "Cassubia". Jako pierwsi użyli go jednak... Amerykanie.
W 2001 r. takim skrótem zostały oznaczone kaszubskie zbiory w bibliotece Kongresu Stanów Zjednoczonych. Choć Jabłoński jest prezesem Zjednoczenia, to ta organizacja nie będzie miała wpływu na telewizję. Jej właścicielem jest prywatna, rodzinna spółka Jabłońskiego Media Kaszëbë, która prowadzi już kaszubską rozgłośnię Radio Kaszëbe. To przy radiu powstanie studio CSB, a jej program również w dużym stopniu wzorowany będzie na sprawdzonej już ofercie radia. Zespół telewizji stanowić będzie 50 techników i dziennikarzy. Liczą docelowo na dwa miliony widzów - w kaszubskich wsiach i miasteczkach nie brakuje anten satelitarnych.
- Nie zgadzam się z opinią, że lokalna telewizja to trudny rynek - mówi Artur Jabłoński. - Wiem, że lokalne ośrodki TVP zwalniają ludzi, ale jednocześnie w miesiącu Mundialu ta telewizja zarobiła 42 mln zł z reklam. Problem leży więc chyba bardziej w sprawnym, racjonalnym zarządzaniu, a nie w braku reklamodawców. My również chcemy utrzymywać się z reklam, a w przypadku konkretnych programów, o typowo etnicznym charakterze ubiegać się będziemy o dotacje z MSWiA.
Czy CSB TV naprawdę ma szansę przetrwać? Andrzej Andrzejewski, dyrektor działającej już od dwóch lat śląskiej telewizji Silesia uważa, że nie powinno być z tym problemu: - Nawiązaliśmy już nawet współpracę z CSB - mówi Andrzejewski. - Byli u nas, wszystko im pokazaliśmy i uzgadnialiśmy warunki przyszłego współdziałania.
Odbiorcy będą mogli oglądać telewizję kaszubską za darmo. Ostatnim problemem może być współpraca ze Zrzeszeniem Kaszubsko-Pomorskim. W grudniu Jabłoński przestaje być jego prezesem. Przed rokiem Rada Naczelna Zrzeszenia odrzuciła jego projekt utworzenia fundacji, która miała powołać do życia telewizję kaszubską. Kapitał założycielski fundacji miał wynosić 200 tys. zł, a projekt nosić nazwę "Kaszubsko-Pomorska Telewizja Regionalna". Ale jeden z członków rady - senator PO Kazimierz Kleina - chciał, aby Zrzeszenie miało większość głosów w fundacji. Sprzeciwiał się też opieraniu fundacji na rodzinie Jabłońskiego. Skończyło się na tym, że Zrzeszenie nie będzie miało żadnego wpływu na telewizję, w całości kontrolować ją będzie rodzinna spółka Jabłońskiego, a w nazwie nadawcy nie ma określenia "pomorski".