Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Proces, który spółka zajmująca się kontrolą biletów wytoczyła naszemu reporterowi, trwał blisko dwa lata. W poniedziałek zapadł wyrok. Renoma, która przegrała proces musi zapłacić Markowi Sterlingowowi i wydawcy "Gazety" ponad 4 tys. zł.
- Po przeanalizowaniu materiału dowodowego, w tym zeznań wszystkich świadków, sąd doszedł do wniosku, że powództwo jest całkowicie nieuzasadnione - uzasadniła wyrok sędzia Ewa Karwowska. Na Renomie nie pozostawiła suchej nitki, podkreślając m.in. że zeznania kontrolerów okazały się zupełnie niewiarygodne, a Marek Strelingow napisał w swoim artykule wyłącznie prawdę. - Dziennikarz działał w interesie społecznym, a jego tekst odniósł pozytywny skutek, bo przyczynił się do korzystnej zmiany w zachowaniu pracowników Renomy - dodała sędzia.
- Ten wyrok jest wadliwy. Nie zgadzam się z nim - mówi mecenas Łukasz Syldatk, który reprezentował Renomę przed sądem.
- Czy wniesiecie apelację? - zapytaliśmy.
- Najprawdopodobniej tak. Złożę taką rekomendację zarządowi spółki. Czekamy na pisemne uzasadnienie wyroku - odpowiedział Syldatk.
W czerwcu 2008 Marek Sterlingow opisał w "Gazecie" kontrolę biletów, której był świadkiem. W gdańskim tramwaju nr 2 pracownicy Renomy złapali niepełnosprawną kobietę jadącą na gapę. Przytrzymali ją i zaczęli lżyć. Na przystanku przy Urzędzie Miasta w Gdańsku, wypchnęli ją z tramwaju. Gdy zaczęła uciekać powalili ją na ziemię, szarpali i wyzywali. Na interwencję postronnych osób reagowali agresją. Uspokoili się dopiero po przyjeździe policji. Artykuł oraz krytyczny wobec Renomy komentarz wywołały burzę. Do redakcji przyszły setki listów od osób, które również zostały potraktowane przez kontrolerów w chamski sposób. Przedstawiciel Renomy wszystkiemu jednak zaprzeczali. Twierdzili, że kontrolerzy byli grzeczni, zachowali się i zgodnie z przepisami, a pasażerka ich poturbowała. Sterlingowa oskarżali publicznie o nierzetelność i zarzucali kłamstwo. W końcu wytoczyli mu proces o zniesławienie.
Radca prawny Tomasz Ejtminowicz (z kancelarii radców prawnych Ejtminowicz Skibicki Trojanowski i Partnerzy "Meritum" w Gdyni): - Ten wyrok pokazuje, że oczywiste kłamstwa zawsze wyjdą na jaw oraz że dziennikarz, opisując społecznie bulwersującą sprawę, ma prawo używać mocnych i dosadnych słów, gdyż wolność słowa i prawo do krytyki są podstawą demokracji. Artykuł Sterlingowa spełnił swoją rolę, gdyż po tym incydencie drastycznie spadła liczba skarg na Renomę - przed sądem przyznali to przedstawiciele władz Gdańska.
Czytaj więcej - Skandaliczne zachowanie kontrolerów Renomy