Fala wleje do morza brudy i ryby

Alicja Katarzyńska, bra
2010-05-24 aktualizacja: 2010-05-25 10:46
A A A Drukuj
Ścieki z nadwiślańskich miast, odchody, martwe zwierzęta, metale ciężkie, substancje chemiczne - wszystko to płynie do nas z falą powodziową na Wiśle.
- Woda z Wisły zalała duże obszary miejskie - mówi Hanna Dzikowska z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gdańsku. - Cmentarze, stacje benzynowe, śmietniki, parkingi, drogi. Wszystkie te zanieczyszczenia zostaną wrzucone do Zatoki Gdańskiej. Pocieszające, że słone wody i prądy morskie zneutralizują bakterie. Człowiek nie da rady jednak usunąć tego, co fala naniesie na podtopione tereny. Trzeba będzie poczekać na działanie natury: nasłonecznienie, osuszenie, rozkład. Pierwsze plony z powodziowych ziem mogą być niezbyt dobrej jakości, ale przez kolejne lata to się poprawi.

Ale Wisła naniesie nie tylko zanieczyszczenia - także ławice ryb słodkowodnych. One też zostaną "wepchnięte" do zatoki.

- Niektóre gatunki ryb słodkowodnych nie będą umiały wrócić - mówi profesor Krzysztof Skóra, kierownik Stacji Morskiej w Helu. - Ale przeżyją w zatoce, będą nawet szybciej rosły, bo sprzyja temu zasolenie. Nie rozmnożą się tu jednak, a rybacy je zapewne odłowią.

Woda powodziowa wypłucze też z ziemi więcej niż zwykle azotu i fosforu - czyli nawozów - i zasili nimi wody zatoki.

- To wpłynie na większą ilość zakwitów toksycznych glonów i sinic - wyjaśnia prof. dr hab. Jan Marcin Węsławski z Instytut Oceanologii PAN w Sopocie. - Wody Morza Bałtyckiego mają niskie zasolenie, dlatego organizmom tam żyjącym woda słodka nie zaszkodzi, są do niej przyzwyczajone. Inaczej będzie z mikroorganizmami śródlądowymi z rzek i jezior. Zginą w zetknięciu z wodą morską, ale to nie będzie poważna strata dla ekosystemu.

Fala powodziowa to naturalna katastrofa dla ptaków, które gniazdują na ziemi lub w krzakach rosnących przy korycie Wisły. Ornitolodzy przewidują, że zniszczy ich gniazda, nie wychowają potomstwa. Powodzi nie przeżyją na pewno gryzonie z pól nadwiślańskich - nornice, myszy, krety.

- To jest ogromna masa wody, liczymy że szkodliwe składniki ulegną rozcieńczeniu - dodaje Iwona Boruchalska z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Gdańsku. - Pobraliśmy już pierwsze próbki, czekamy na wyniki. Spodziewamy się okresowego pogorszenia jej jakości, ale pomorskie nie korzysta z wód Wisły w celach pitnych, więc mieszkańców naszego regionu ta gorsza jakość bezpośrednio nie dotknie. Nie spodziewamy się też katastrofy ekologicznej, w końcu powodzie zdarzają się od lat, natura umie sobie z nimi poradzić.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów