Grzegorz Szaro: Ilu naszych strażaków pojechało na południe?
Tadeusz Konkol: - W poniedziałek 20, a we wtorek 51 strażaków. W akcję zaangażowała się co druga komenda miejska i powiatowa. Na południe pojechało także sporo nowoczesnego sprzętu. M.in. specjalistyczne kontenery - pompowy, przeciwpowodziowy, ewakuacyjny, kwatermistrzowski. Znajdują w nich łodzie płaskodenne, namioty, śpiwory, koce, dresy, gumowe ubrania dla ratowników, a także agregaty prądotwórcze, pompy i kilometry węży do wypompowywania wody. Są także rękawy ratownicze, które - po napełnieniu wodą - mogą podnieść wysokość wałów o 60 centymetrów.
Gdzie działają i czym się zajmują strażacy z Pomorza?
- Są w Gliwicach, rejonie Sandomierza oraz w Bieruniu [między Tychami i Oświęcimiem - red.]. Wypompowują wodę, układają worki z piaskiem, zajmują się ewakuacją ludności, dostarczają powodzianom żywność i picie, organizują obozowiska.
Czy kolejni strażacy przygotowują się do wyjazdu?
- Póki co nie, ale wszyscy jesteśmy w gotowości.
A gdyby do powodzi doszło w najbliższych dniach na naszym terenie? Zbliża się wysoka fala na Wiśle, a w poniedziałek - według niektórych prognoz - ma przejść nad Pomorzem ulewa.
- Jesteśmy na to przygotowani. Zgodnie z wytycznymi komendanta głównego PSP, zmieniliśmy system pracy na specjalny system dwuzmianowy - oznacza to, że strażak jest w pracy przez 24 godziny, potem przez 24 godziny odpoczywa i znowu idzie do pracy na całą dobę. Poza tym, nie cały sprzęt został wysłany na południe, a ludzi do pracy również nie zabraknie. Oprócz zawodowych strażaków w naszym województwie mieszka ponad 16 tys. ochotników, którzy też są w gotowości. Pozytywnie wypadł też niedawny przegląd sprzętu i kontrola procedur - od ostrzegania, zbierania ludzi i sprzętu, po kierowanie akcją w terenie.
Co, oprócz "wysokiej Wisły", może wywołać powódź na Pomorzu?
- Biorąc pod uwagę doświadczenie, czyli to co już kiedyś przeżyliśmy, to głównym zagrożeniem dla Żuław i północnej części województwa wydaje się tzw. cofka [dochodzi do niej, gdy silny, północno-zachodni wiatr, tłoczy do Wisły wodę z Bałtyku - red.]. W Gdańsku niemiło zaskoczyć potrafi także Radunia, która wylała w 2001 roku w następstwie opadów. W ubiegłym roku z kolei, po ulewie, która przeszła nad Gdańskiem, mieliśmy zalane ulice i piwnice, bo studzienki nie były w stanie odprowadzić wody. Dla Trójmiasta groźna może być więc zwykła ulewa.
A jak - w porównaniu z rokiem 2001 - nasza straż pożarna przygotowana jest dziś do walki z wysoką wodą?
- Dużo się zmieniło. Sprzęt został wymieniony i jest go więcej. Pojawiły się m.in. specjalistyczne kontenery, które wyposażone są we wszystko, co potrzebne jest do walki z żywiołem. Poza tym podpisane mamy umowy z firmami dysponującymi ciężkim sprzętem niezbędnym w trudnych sytuacjach. Mamy także zgromadzone odpowiednie zapasy worków i piasku.