Na profilu Pawła Adamowicza w portalu społecznościowym Facebook Tomasz Strug ze staraoliwa.pl zaproponował, by prezydent Gdańska wziął przykład z Zielonej Góry, gdzie Janusz Kubicki postanowił zrobić porządek z wyborczymi reklamami. I przygotował zarządzenie, które określa, gdzie nie mogą być umieszczane wszelkie reklamy: nad ulicami (chodzi o banery), na słupach i ogrodzeniach łańcuchowych, urządzeniach oświetleniowych i energetycznych (np. latarniach na starówce), konstrukcjach sygnalizacji świetlnej, w pasach drogowych rozdzielających jezdnie (z wyjątkiem specjalnych konstrukcji nośnych), na rondach.- Wychodzę naprzeciw oczekiwaniom mieszkańców - tłumaczył swoją decyzję prezydent Janusz Kubicki (SLD). - Wszyscy mają dosyć bałaganu, który pojawia się po każdej kampanii wyborczej. Kandydaci wieszają plakaty, gdzie popadnie, a później nie kwapią się, aby je usunąć. Proszę sobie przypomnieć, jak to wszystko wygląda po deszczu. Reklamy są porozrzucane po mieście jeszcze wiele miesięcy po kampanii. A służby miejskie muszą to później dokumentować, ścigać właścicieli plakatów, a potem i tak to one je sprzątają.
Początkowo prezydent Adamowicz odniósł się do pomysłu Struga pozytywnie. - Pomysł wart rozważenia - odpowiedział. - Pozostawiam go jednak do poniedziałku do spotkania ze współpracownikami.
W poniedziałek odpowiedział "Gazecie", że doszedł do wniosku, iż byłoby to wylewanie dziecka z kąpielą. - Regulacje prawne tyczące rozlepiania plakatów wyborczych ucywilizowały tę kwestię - uważa Paweł Adamowicz. - Prawo jasno określa, gdzie wolno, a gdzie nie wolno wieszać plakatów. Nie wiem, czy ktoś to jeszcze pamięta, ale kiedyś plakaty wieszano nawet na drzewach czy przyklejano do murów kamienic. Rozważam tylko to, by ograniczyć rozlepianie w bezpośrednim sąsiedztwie skrzyżowań.
Jeśli komitet czy kandydat chce umieścić plakat w pasie drogowym, musi mieć zgodę zarządcy. Za brak zezwolenia Ustawa o drogach publicznych przewiduje karę w wysokości dziesięciokrotności należnej opłaty. A ordynacja wyborcza informuje, że na ścianach budynków, ogrodzeniach, latarniach, urządzeniach energetycznych i telekomunikacyjnych można umieszczać plakaty i hasła wyborcze wyłącznie po uzyskaniu zgody właściciela lub zarządcy nieruchomości. Jeśli mowa o drzewach - obowiązuje absolutny zakaz.
- Prezydent Zielonej Góry po prostu uciął dyskusję i zakazał jakiegokolwiek wieszania, nie ma nawet co występować o zgodę - odpowiada Strug. - Ale jeśli takie zarządzenie byłoby powielaniem przepisów, zatem oczekuję jednego: zajęcia się w końcu dziką reklamą, obecną na większości przystanków autobusowych czy znaków drogowych, co odciąga uwagę kierowców i wpływa na obniżenie poziomu bezpieczeństwa.
Polecamy - II tura wyborów podczas Open'era. Jak zagłosują fani?