Ksiadz Henryk Jankowski: Gwiazda i Wałęsa pojednajcie się

Rozmawiał Marek Wąs
2010-04-17 aktualizacja: 2010-04-16 21:08
A A A Drukuj
Ks. Henryk Jankowski, kwiecień 2010 r. Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta
Wałęsa z Gwiazdą powinni teraz sobie wybaczyć - mówi ks. prałat Henryk Jankowski
ZOBACZ TAKŻE
Marek Wąs: Znał ich ksiądz prawie wszystkich.

Ks. prałat Henryk Jankowski: Od 30 lat. Od strajku w stoczni. Prezydent miał być u mnie wczoraj. Tak byliśmy umówieni, bez powodu, po prostu wypić herbatę i porozmawiać. Bo rozmowa z nim była ogromną przyjemnością, miał taki dar, że potrafił dzielić się z ludźmi wiadomościami. Przy tym to był erudyta. Prawnik, a jaką on miał ogromną wiedzę historyczną. Już nie przyjdzie, nie porozmawiamy.

Poznaliście się w czasie strajku?

- Tak, przyszedł do mnie ze stoczni. I w czasie strajku od razu zwrócił moją uwagę. Bo to był wyjątkowo dobry człowiek. On dostrzegał drugiego człowieka. Dostrzegał tych robotników. On się szczerze przejmował ich losem. To dlatego już jako prezydent starał się uhonorować tych ludzi. Wręczał medale. Panią Anię zabrał do Katynia. To on ją zaprosił, żeby uhonorować właśnie, bo ona przecież nie miała żadnego powodu, żeby tam jechać. On był w porządku. Potrafiliśmy znaleźć ze mną wspólny język. Z jego żona również, choć ją znałem już słabiej.

Kto jeszcze z tych, którzy zginęli, był księdzu szczególnie bliski?

- No oczywiście Ania Walentynowicz. To była bardzo zażyła znajomość. Ona przychodziła do mnie, ja bywałem u niej w mieszkaniu. To była, jak to się mówi, kobita z ikrą. Mimo podeszłego wieku mieszkała sama i świetnie sobie radziła. Dla mnie to szok, że nie żyje. Bardzo dobrze znałem też Maćka Płażyńskiego. Wie pan, w latach 80. ci wszyscy opozycjoniści przesiadywali u mnie na plebani. I wszystkich dobrze wspominam. I Maćka, i Arama Rybickiego.

Jak ksiądz ocenia sposób, w jaki Polacy przeżywają tę tragedię?

- Są wspaniali, jestem zbudowany, szczególnie postawą młodzieży. Wczoraj byłem w Warszawie oddać hołd panu prezydentowi. Ci harcerze, wspaniali, opiekują się zniczami. Morze ludzi, stoją w dzień i w noc, żeby oddać hołd swojemu prezydentowi. I po tym widać, jak ta śmierć, te śmierci miały głęboki sens. Nie tylko dla Polaków. Przecież Rosjanie tak doskonale się względem nas zachowują, jakie odważne są te ich pojednawcze gesty. Dlatego uważam, że po tej tragedii coś się w ludziach na trwałe zmieni na lepsze. Bo widzi pan, żałoba to jest czas, który służy nie tylko okazywaniu żalu i współczucia, ale przede wszystkim służy pojednaniu. Proszę spojrzeć na panią Anię. To była wspaniała kobieta, ale nie potrafiła znaleźć wspólnego języka z Wałęsą. To źle, bo okazało się, że już jest za późno, już sobie nie wybaczą.

Wczoraj odbył się kolejny proces o zniesławienie. Lech Wałęsa kontra Krzysztof Wyszkowski. Uważa ksiądz, że oni, może jeszcze Andrzej Gwiazda, mogliby teraz podać sobie ręce?

- A co to znaczy podać ręce? To za mało, tylko gest, może być nieszczery. Oni mają obowiązek sobie szczerze wybaczyć! Maria Kaczyńska, o to była kobieta, która zawsze potrafiła wybaczyć. Bierzcie z niej przykład. A na początek powinni te wszystkie głupie procesy zakończyć ugodami. Przecież one nie mają żadnego sensu.

Myśli ksiądz, że Donald Tusk z Jarosławem Kaczyńskim też mogą się pojednać?

- Nie, no taki naiwny to ja nie jestem. To jest polityka, nie ma zmiłuj. Ale Wałęsa z Gwiazdą powinni. Bo jak nie teraz, to kiedy?

Wybiera się ksiądz do Krakowa na pogrzeb?

- Jeszcze nie wiem, ale poważnie się nad tym zastanawiam. Na pewno będę za to na naszych, gdańskich pogrzebach.

Jak zdrowie księdza prałata?

- Doskonale. Proszę napisać, że jestem kawalerem do wzięcia.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    29 głosów