Gdańsk uparł się na elektrownię blisko centrum

Sławomir Sowula
2010-04-02 aktualizacja: 2010-04-04 15:37
A A A Drukuj
W Gdańsku działa Elektrociepłownia Wybrzeże: produkuje ciepło i prąd z węgla fot. Roman Jocher / AG
Ma powstać na wyspie Stogi. Inwestora szukają właściciele terenu: Gdańska Agencja Rozwoju Gospodarczego i Zarząd Portu Gdańsk. Czyli tak naprawdę władze miasta
W obu instytucjach udziały ma gmina Gdańsk. Działka, na której chcą zbudować elektrownię ma ok. 100 hektarów, leży w pobliżu terenów portowych. Moc: 800 MW - czyli tyle, ile może mieć każdy z trzech bloków atomówki w Żarnowcu. Ale rodzaj paliwa w Gdańsku nie jest ustalony. Oczywiście elektrownia jądrowa nie wchodzi w grę - ma być zasilana gazem lub węglem kamiennym. I jak planują agencja oraz port - powinna powstać w ciągu 4-5 lat.

- Wysłaliśmy zapytania do 17 firm w tym 12 zagranicznych. Chyba do wszystkich liczących się w Europie oraz w Polsce. Jeżeli chodzi o nasz kraj są to: Enea, Energa, PGE, Tauron i Kulczyk Investments - mówi Mariusz Wiśniewski, dyrektor ds. marketingu Gdańskiej Agencji Rozwoju Gospodarczego (Investgda), która w imieniu gminy prowadzi poszukiwania inwestora.

Podobne działania podjął Zarząd Portu Gdańsk, który dysponuje ponad 20 hektarami gruntu w pobliżu 70 hektarów miejskich. - Daliśmy ogłoszenie w mediach, bo zainteresowanie budową elektrowni obserwujemy od co najmniej dwóch lat. Chcielibyśmy w końcu wiedzieć, czy można mówić o konkretach - tłumaczy Janusz Kasprowicz, rzecznik ZPG.

Skąd w ogóle pomysł na taką inwestycję? Po pierwsze, północna część Polski cierpi na niedobór źródeł energii elektrycznej. Po drugie - jak przekonują port i agencja - można na tym zrobić dobry interes. Po trzecie wreszcie, kto szybciej przeprowadzi procedury przygotowawcze, będzie miał większe szanse na zbudowanie elektrowni - bo wąskim gardłem jest możliwość podłączenia do sieci. Tu potencjalni inwestorzy są uzależnieni od ich operatora - spółki Polskie Sieci Energetyczne. A dokładnie od jego możliwości, chęci, planów i finansów.

- Jeśli ktoś się spóźni ze swoimi projektami, może w ogóle stracić możliwość budowy - uważa Alan Aleksandrowicz, prezes Investgda.

Ale według naszych informacji obecne działania miasta i portu są próbą ratowania źle rokującego lokalnego porozumienia biznesowego - czyli planu zbudowania elektrowni wspólnie z gdańskim koncernem Energa. Już raz - w październiku ubiegłego roku - agencja ogłosiła, że szuka chętnych do zbudowania elektrowni. Zaraz potem to odwołała. Tylko po to, by dać czas Enerdze na szczegółową ocenę tej lokalizacji. Nieoficjalnie wiemy, że analiza wypadła niekorzystnie. Choć oficjalnie Marcin Szpak, prezes Energa Invest, zwleka ze stanowczą deklaracją: - W ciągu kilku dni otrzymamy ostateczne raporty i analizy - mówi.

Kluczową sprawą dla raportu - oprócz możliwości podłączenia do sieci przesyłowych - mogła się okazać dostępność gazu ziemnego. Żeby elektrownia powstała na terenach proponowanych przez port i miasto, być może trzeba będzie wybudować terminal gazowy. A to dodatkowy koszt. Energa wyceniła w zeszłym roku budowę elektrowni na 4 mld zł.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów