Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Ostrowski odchodzi z powodów politycznych. Dyrektorem gdańskiego ośrodka został, gdy prezesem TVP był Piotr Farfał - powiązany z Ligą Polskich Rodzin. A teraz w mediach publicznych rządzi nowy układ: nieformalna koalicja PiS i SLD. Obie partie oficjalnie zaprzeczają jej istnieniu. Ale od kilku miesięcy porozumienie działa i ustala wpływy w państwowych mediach. Według nieoficjalnego "rozdzielnika" tam, gdzie w regionach telewizję bierze SLD, publiczne radio przypada politykom PiS. I na odwrót. Gdański ośrodek TVP znalazł się w gestii SLD.
Już od kilku tygodni trójmiejski Sojusz szukał kandydata na szefa telewizji. Pojawiały się różne nazwiska. Mówiono o Marianie Zacharewiczu, dziennikarzu muzycznym, przed laty współzałożycielu Radia Eska Nord. Także o Michale Dąbrowskim, działaczu lewicy i Stowarzyszenia Ordynacka, który w latach 80. był w TVP Gdańsk kierownikiem produkcji. Pod uwagę brano również Dorotę Sobieniecką-Kańską, związana dziś z gdańskim ośrodkiem telewizji, b. dziennikarkę "Głosu Wybrzeża".
Ostatecznie postawiono na Zbigniewa Jasiewicza, a decyzja zapadła w ostatni poniedziałek, gdy w Gdańsku odbywał się zjazd tutejszych struktur Stowarzyszenia Ordynacka (lewicowe stowarzyszenie zrzeszające głównie b. działaczy Zrzeszenia Studentów Polskich). Gośćmi zjazdu byli b. prezydent Aleksander Kwaśniewski oraz Włodzimierz Czarzasty, szef Ordynackiej na kraj, który nieformalnie dogaduje się z PiS w sprawie podziału mediów.
- Jasiewicz witał obu gości, zajmował się nimi podczas zjazdu, a potem woził Czarzastego po Gdańsku - mówi nam jeden z prominentnych działaczy SLD.
Wieczorem Aleksander Kwaśniewski, Czarzasty i Jasiewicz pojawili się w siedzibie telewizji, gdzie nagrywano program z b. prezydentem. W tym czasie zarząd TVP przyklepał dymisję Ostrowskiego.
- Faktycznie zdaje się, że to było w poniedziałek. Bo następnego dnia widziałem już decyzję zarządu o odwołaniu - mówi nam Bogusław Szwedo, przewodniczący rady nadzorczej TVP. - Dostałem ją razem z nominacją dla pana Jasiewicza. W najbliższy poniedziałek zbieramy się i będziemy go przepytywać. Ma nam przedstawić swoje kompetencje i plan naprawczy dla ośrodka w Gdańsku. Nie mogę zapewnić, że ta kandydatura zostanie zatwierdzona. Różne rzeczy mogą się zdarzyć.
- Bo są jeszcze kandydatury pana Zacharewicza i Dąbrowskiego, nic nie jest do końca zdecydowane - dodaje Andrzej Różański, polityk pomorskiego SLD.
Kim jest Zbigniew Jasiewicz? To były działacz Zrzeszenia Studentów Polskich, w latach 1982-86 był szefem klubu studenckiego Żak w Gdańsku. Ma 53 lata i jest członkiem Stowarzyszenia Ordynacka. Za rządów SLD zasiadał w radzie nadzorczej Radia Gdańsk. Jest specjalistą od zarządzania i w ciągu ostatnich kilkunastu lat pracował w wielu firmach. M.in. był likwidatorem Polskiego Funduszu Gwarancyjnego, jednej ze spółek tzw. "trójkąta Buchacza", czyli słynnej afery z połowy lat 90., w wyniku której skarb państwa miał stracić kilkaset milionów złotych.
Ani z Jasiewiczem, ani z Ostrowskim nie udało nam się wczoraj skontaktować.
Tymczasem w publicznym Radiu Gdańsk ogłoszono konkurs na trzeciego członka zarządu, wicedyrektora ds. marketingu. W ostatnim czasie zarząd był tylko dwuosobowy. Zgodnie z "nieformalną umową" posadę powinien objąć ktoś związany z PiS. Spekuluje się, że być może Przemysław Marchlewicz - były wicemarszałek województwa i b. prezes portu Gdynia.