Czy Jarosław Wałęsa zostanie szefem PO w Gdańsku?
2010-03-12
aktualizacja: 2010-03-12 21:22
Fot. Beata Kitowska / AG
W otwartych wyborach do Sejmu czy PE bił rekordy popularności, w partyjnych może jednak doznać porażki - pisze Maciej Sandecki z "Gazety Wyborczej"
ZOBACZ TAKŻE
- Wałęsa przegrał z Pomaską. Ludzie Nowaka górą w PO (14-03-10, 16:00)
Młody Wałęsa w 2005 r. wystartował z listy PO do Sejmu, i bez problemu się dostał. Mimo że miał wtedy 28 lat, brakowało mu doświadczenia i kandydował z ostatniego miejsca na liście, osiągnął niebywały sukces - zdobył 14,7 tys. głosów i wśród kandydatów PO w okręgu gdańskim był to drugi wynik. Lepszy miał tylko Donald Tusk.
W Sejmie dał się poznać z mrówczej pracy. W 2007 r. Platforma wystawiła go więc ponownie do Sejmu, też z ostatniego miejsca. Rezultat znowu zaskoczył wszystkich - otrzymał 61 278 głosów. Pokonał lidera listy PiS, parlamentarnego wyjadacza Macieja Płażyńskiego. W ub. r. było jeszcze lepiej - startując w wyborach do Parlamentu Europejskiego Wałęsa dostał 73,9 tys. głosów, i to przy dużo niższej frekwencji, niż w wyborach do Sejmu.
Nie ulega wątpliwości, że Jarosław Wałęsa swoje sukcesy wyborcze zawdzięcza nazwisku, choć po pięciu latach nie można odmówić mu już wiedzy i doświadczenia. Dla partii jest on jak samograj - nie ważne, gdzie go wystawi, do Sejmu, PE czy samorządu - można w ciemno stawiać, że wygra. Między młodym Wałęsa a PO istnieje swoista symbioza - on napędza partii głosów w wyborach, a partia, wystawiając go na liście, zapewnia mu intratną pracę parlamentarzysty.
Po pięciu latach funkcjonowania takiego "układu" syn byłego prezydenta postanowił powalczyć o władzę w partii. Na początek chce zostać szefem w strukturach gdańskich.
- Mało się angażowałem w pracę partyjną i postanowiłem to zmienić - mówi. - Nie mam na razie jakiś wygórowanych ambicji kariery w PO, stosuję taktykę "małych kroczków".
Przez ostatnie lata szefem PO w Gdańsku był prezydent Paweł Adamowicz. Nie chce teraz startować, bo, jak tłumaczy, ma na głowie Euro 2012 i własną kampanię samorządową. To on jednak namówił Jarosława Wałęsę do kandydowania i wskazał jako swojego następcę. Zrobił to nie bez powodu.
Rywalką Wałęsy w partyjnych wyborach będzie bowiem posłanka Agnieszka Pomaska. Lat 30. W przeciwieństwie do Wałęsy, swoją wysoką pozycję w partii zawdzięcza "pracy u podstaw". Już wiele lat temu zaczęła działać w partyjnej młodzieżówce, a potem pełniła w PO masę różnych funkcji - członkini zarządu powiatu, członkini rady krajowej, sekretarz regionu, szefowa sztabu wyborczego itd. Była radną Gdańska, w partii wszyscy ją znają, każdy z nią rozmawiał, a na niejednego rzuciła urok swą urodą. Przy niej młody Wałęsa to dla wielu działaczy postać nieznana. Niby jest w partii, ale jakby obok. Pomaska zaś to esencja młodej, gdańskiej PO. Młodzi działacze stoją za nią murem, i już niejednokrotnie udowodnili, że potrafią wygrywać polityczne gierki z "partyjną starszyzną". Nie raz dowodzona przez Pomaskę młodzież postawiła się w radzie miasta Gdańska prezydentowi Adamowiczowi. Ten postawił więc na młodego Wałęsę, aby tą kandydaturą, "stronnictwo młodych" podzielić.
Szef partii w Gdańsku to osoba, która ma duży wpływ na to, kto znajdzie się na liście wyborczej do rady miasta podczas jesiennych wyborów.
Wydaje się, że więcej atutów na zwycięstwo ma Pomaska - dłuższy staż w partii, większe doświadczenie pracy w samorządzie i przy kampaniach wyborczych. Wałęsa, jeśli chce wygrać, musiałby działaczom przedstawić "coś ekstra". W tych wyborach nazwisko nie wystarczy.
W Sejmie dał się poznać z mrówczej pracy. W 2007 r. Platforma wystawiła go więc ponownie do Sejmu, też z ostatniego miejsca. Rezultat znowu zaskoczył wszystkich - otrzymał 61 278 głosów. Pokonał lidera listy PiS, parlamentarnego wyjadacza Macieja Płażyńskiego. W ub. r. było jeszcze lepiej - startując w wyborach do Parlamentu Europejskiego Wałęsa dostał 73,9 tys. głosów, i to przy dużo niższej frekwencji, niż w wyborach do Sejmu.
Nie ulega wątpliwości, że Jarosław Wałęsa swoje sukcesy wyborcze zawdzięcza nazwisku, choć po pięciu latach nie można odmówić mu już wiedzy i doświadczenia. Dla partii jest on jak samograj - nie ważne, gdzie go wystawi, do Sejmu, PE czy samorządu - można w ciemno stawiać, że wygra. Między młodym Wałęsa a PO istnieje swoista symbioza - on napędza partii głosów w wyborach, a partia, wystawiając go na liście, zapewnia mu intratną pracę parlamentarzysty.
Po pięciu latach funkcjonowania takiego "układu" syn byłego prezydenta postanowił powalczyć o władzę w partii. Na początek chce zostać szefem w strukturach gdańskich.
- Mało się angażowałem w pracę partyjną i postanowiłem to zmienić - mówi. - Nie mam na razie jakiś wygórowanych ambicji kariery w PO, stosuję taktykę "małych kroczków".
Przez ostatnie lata szefem PO w Gdańsku był prezydent Paweł Adamowicz. Nie chce teraz startować, bo, jak tłumaczy, ma na głowie Euro 2012 i własną kampanię samorządową. To on jednak namówił Jarosława Wałęsę do kandydowania i wskazał jako swojego następcę. Zrobił to nie bez powodu.
Rywalką Wałęsy w partyjnych wyborach będzie bowiem posłanka Agnieszka Pomaska. Lat 30. W przeciwieństwie do Wałęsy, swoją wysoką pozycję w partii zawdzięcza "pracy u podstaw". Już wiele lat temu zaczęła działać w partyjnej młodzieżówce, a potem pełniła w PO masę różnych funkcji - członkini zarządu powiatu, członkini rady krajowej, sekretarz regionu, szefowa sztabu wyborczego itd. Była radną Gdańska, w partii wszyscy ją znają, każdy z nią rozmawiał, a na niejednego rzuciła urok swą urodą. Przy niej młody Wałęsa to dla wielu działaczy postać nieznana. Niby jest w partii, ale jakby obok. Pomaska zaś to esencja młodej, gdańskiej PO. Młodzi działacze stoją za nią murem, i już niejednokrotnie udowodnili, że potrafią wygrywać polityczne gierki z "partyjną starszyzną". Nie raz dowodzona przez Pomaskę młodzież postawiła się w radzie miasta Gdańska prezydentowi Adamowiczowi. Ten postawił więc na młodego Wałęsę, aby tą kandydaturą, "stronnictwo młodych" podzielić.
Szef partii w Gdańsku to osoba, która ma duży wpływ na to, kto znajdzie się na liście wyborczej do rady miasta podczas jesiennych wyborów.
Wydaje się, że więcej atutów na zwycięstwo ma Pomaska - dłuższy staż w partii, większe doświadczenie pracy w samorządzie i przy kampaniach wyborczych. Wałęsa, jeśli chce wygrać, musiałby działaczom przedstawić "coś ekstra". W tych wyborach nazwisko nie wystarczy.
- 5 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Wyjątkowy spacer! Gdańskie zakamarki dla ...
- Czas Gdyni: te inwestycje wpłynęły na ...
- Dramat w Słupsku: dwulatek katowany przez ...
- Gdańska wyszukiwarka leków podoba się ...
- Arcymaszkary polskiej architektury. Sopot ...
- Są pieniądze, będzie bezpieczniej w ...
- Trójmiejskie uczelnie mało multimedialne. ...
- Arcymaszkary polskiej architektury. Sopot ...
- Poznaj najniebezpieczniejsze ulice ...
- Życie Lecha Wałęsy: Sharon Stone i świat ...
- "Proszę pokazać torbę". Co może sklepowy ...
- Wyjątkowy spacer! Gdańskie zakamarki dla ...
- Motorniczowie pamiętajcie, że ciepły ...
- Pół tony holenderskiej trawy w oponach [wideo]



