Jacek Karnowski skłócony z policjantami. Jest kontrola

ms
2010-03-08 aktualizacja: 2010-03-08 20:05
A A A Drukuj
Anna Rogowska podczas sopockiego turnieju ''Tyczka na molo'' Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta
- Niech łapią łobuzów, a nie czepiają się porządnych ludzi - tak o sopockiej policji mówi Jacek Karnowski, prezydent miasta. Po jego interwencji wojewódzki komendant policji zarządził kontrolę w sopockim komisariacie. Spór dotyczy różnicy między imprezą rekracyjną a masową.
Zgodnie z ustawą, impreza na którą organizator przeznaczył co najmniej tysiąc miejsc jest masowa i wymaga określonych zezwoleń, ochroniarzy itp. Ale co zrobić, gdy odbywa się na dużym stadionie lub molo, gdzie teoretycznie może pojawić się nawet i więcej osób, ale wiadomo, że nie przyciągnie tylu widzów?

Sopocka policja podchodzi do tego restrykcyjnie. Sama teoretyczna możliwość wystarczy. W ubiegłym roku policjanci oskarżyli organizatorów kilku imprez, że bez stosownych zezwoleń zorganizowali takie wydarzenia. Niedawno zakończył się pierwszy z procesów. Na ławie oskarżonych zasiedli ludzie związani z turniejem rugby, który odbył się na stadionie Ogniwa Sopot. Obiekt jest w stanie pomieścić ponad 1000 osób. Na imprezie, co było do przewidzenia pojawiło się tylko ok. 200. Sąd uniewinnił organizatorów.

Przed sąd trafili również organizatorzy zawodów "Tyczka na molo". Policja uznała, że w czasie imprezy było tam ponad tysiąc osób. - Na tej zasadzie każdego letniego dnia na molo jest impreza masowa, bo czasami tylu ich tam spaceruje. To paranoja! Przecież nie wszyscy oglądali te zawody. Większość przyszła tam z zupełnie innego powodu - tłumaczy Jacek Karnowski. - Policja chciałaby, żeby każdy kto tam urządza piknik rodzinny, kameralny koncert muzyki poważnej stosował się do tych samych przepisów jakie obowiązują na meczu Lechia - Arka. To oczywisty nonsens, którego należy się jak najszybciej pozbyć. Policja w Gdańsku i Gdyni ma do takich imprez zupełnie inne podejście. Czy łamią prawo?

Karnowski twierdzi, że bez skutku apelował do sopockich policjantów. W ubiegłym tygodniu poskarżył się na nich komendantowi wojewódzkiemu policji Krzysztofowi Starańczakowi. Ten wysłał do Sopotu kontrolę. Zaczęła się w poniedziałek i potrwa do końca tygodnia. Komendant policji w Sopocie Mirosław Pinkiewicz nie skomentował zarzutów prezydenta. Od poniedziałku jest na urlopie.

Kary za zorganizowanie nielegalnych imprez masowych zostały zaostrzone w sierpniu ub. r. Można za to trafić na 8 lat do więzienia i zapłacić grzywnę do pół miliona złotych.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów