Na rozprawie apelacyjnej, która odbyła się w czwartek, Prokuraturę Okręgową reprezentował Zbigniew Owsiany. Dowodził, że artystka celowo popełniła przestępstwo. - Z pełną świadomością dokonała pohańbienia krzyża - świętego symbolu chrześcijan. Zrobiła to, żeby wywołać skandal i zdobyć rozgłos, bo chyba najgorsze co może być dla artysty, to anonimowość - mówił prokurator Owsiany i przypomniał, że przed wystawą w Gdańsku instalację "Pasja" Nieznalska zaprezentowała w jednej z galerii w Białymstoku. Tam jednak, żeby uniknąć skandalu, zgodziła się na zasłonięcie białą kartką umieszczonych na krzyżu męskich genitaliów.
- Czym jest znieważenie uczuć religijnych, jeśli nie tym, co zrobiła oskarżona? - pytał prokurator i sam sobie odpowiedział: - Nawet w PRL-u, gdy walczono na różne sposoby z Kościołem, komuniści nie odważyli się na takie pohańbienie krzyża. Sztuka nie może naruszać wolności i praw innych osób.
Nieznalska nie przyszła w czwartek do sądu (twierdzi, że nie doręczono jej wezwania). Nie było także jej obrońcy. W telefonicznej rozmowie mec. Wojciech Cieślak tak skomentował apelację prokuratury: - Wierzę, że nie będzie trzeciej serii serialu "Niewolnica Nieznalska".
Instalację "Pasja" można było oglądać w gdańskiej galerii "Wyspa" od 14 grudnia 2001 r do 21 stycznia 2002 r. We fragmencie pracy Nieznalska, początkująca wówczas artystka po gdańskiej ASP, umieściła na równoramiennym krzyżu fotografię męskich genitaliów. Towarzyszył temu film wideo przedstawiający mężczyznę w siłowni. Do skandalu doszło już po zamknięciu wystawy - dwoje posłów LPR zobaczyło fragment "Pasji" w telewizji i złożyło w gdańskiej prokuraturze zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez artystkę.
Proces Nieznalskiej ruszył kilka miesięcy później. Oskarżona wyjaśniała przed sądem, że nie miała zamiaru nikogo obrażać. Twierdzi, że chodziło jej wyłącznie o porównanie cierpienia, jakie narzucają sobie mężczyźni w siłowniach z cierpieniem chrześcijan.
Nieznalską skazano na 120 godzin prac społecznych. Po apelacji obrońcy Sąd Okręgowy w Gdańsku uchylił jednak wyrok. Drugi proces, w którym artystkę uniewinniono, zakończył się w połowie ub. roku. W uzasadnieniu wyroku sędzia Marcin Kradziecki stwierdził m.in., że ma dowodów, iż celem autorki było obrażanie innych osób, a wszystkie wątpliwości trzeba rozstrzygać na korzyść osoby oskarżonej.
Gdyby 11 marca Sąd Okręgowy uznał apelację prokuratury za bezzasadną, to automatycznie uprawomocni się tamten wyrok. W innym przypadku sprawa wróci do Sądu Rejonowego i będzie musiał odbyć się kolejny proces.