Dlaczego Adamowicz chce odebrać Gdyni zarząd nad lotniskiem?

kfk
2010-02-12 aktualizacja: 2010-02-12 11:32
A A A Drukuj
Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz i prezydent Gdyni Wojciech Szczurek fot. Dominik Sadowski / AG
- Nie może być zgody nikogo, kto umie liczyć publiczne pieniądze, na budowę Rębiechowa-bis w Kosakowie, na przejmowanie linii lotniczych, bo to będzie swoisty kanibalizm lotniczy - przekonuje prezydent Gdańska Paweł Adamowicz (PO) w rozmowie z "Gazetą".
Krzysztof Katka: - Czy proces inwestycyjny w porcie lotniczym Rębiechowo jest opóźniony o rok, dwa - jak mówi - prezydent Gdyni Wojciech Szczurek?

Paweł Adamowicz: - Częściowo jest opóźniony. Banki żądają od udziałowców spółki coraz to nowych gwarancji i zabezpieczeń. Chciały m.in. gwarancji finansowych gmin, których nie mogliśmy przyznać, ponieważ ograniczałoby to zdolność kredytową naszych miast.

Winny kłopotów jest zarząd lotniska?

- Są dwie przyczyny: głównie banki i pogorszenie sytuacji ekonomicznej, ale jakąś cześć odpowiedzialności ponosi też zarząd.

Włodzimierz Machczyński powinien nadal być prezesem?

- O tym zdecydujemy, kiedy zakończy się kadencja zarządu, która upływa w maju tego rokuAle przypomnę, że jeśli chodzi o ilość obsłużonych pasażerów lotnisko w Rębiechowie zanotowało najniższy spadek w Polsce.

- Uważa pan, że szybka rozbudowa Kosakowa nie służy rozwojowi głównego portu lotniczego metropolii leżącego w Gdańsku. Jaką więc rolę miałby odgrywać port w Gdyni?

- Jestem za utrzymaniem cywilnego lotniska w Kosakowie, ale to powinien być komplementarny port wobec Rębiechowa. Powinien się skoncentrować na tych usługach, których Rębiechowo nie może realizować, czyli na przyjmowaniu małych samolotów. Nie może być zgody nikogo, kto umie liczyć publiczne pieniądze, na budowę Rębiechowa-bis w Kosakowie, na przejmowanie linii lotniczych, bo to będzie swoisty kanibalizm lotniczy.

Prezydent Szczurek odpowiada, że to jest nierzetelne podejście. Twierdzi, że wskazywanie lotniska gdyńskiego jako winnego kłopotów portu w Gdańsku jest próbą wypuszczania zasłony dymnej.

- A ja chciałbym wiedzieć, czy oficjalnym stanowiskiem Gdyni są wypowiedzi prezydenta tego miasta z wywiadu dla "Gazety", kiedy mówi o budowaniu lotniska dla małych samolotów, czy też informacje przekazywane mieszkańcom Kosakowa, kiedy to pan Janusz Stateczny, prezes spółki Port Lotniczy Gdynia-Kosakowo mówił o milionie pasażerów, lądowaniu dużych samolotów i podbieraniu klientów z Rębiechowa. Jaka jest prawda?

Banki mające kredytować rozbudowę Rębiechowa pytają o lotnisko w Gdyni?

- Chcą wiedzieć, czy w pobliżu nie wyrośnie konkurencja i czy w takiej sytuacji lotnisko w Gdańsku będzie w stanie spłacać kredyt. A wiadomo, że podkupywanie pasażerów to obniżanie zdolności do spłaty kredytów. Dlatego musi być jasna deklaracja i zabezpieczenie interesów publicznych lotniska regionalnego w odpowiednich umowach spółek. Najlepiej, żeby zarząd nad lotniskiem w Kosakowie przejął port w Gdańsku, aby zabezpieczyć się przed próbą kanibalizmu lotniczego.

Władze Gdyni nie zgadzają się na takie rozwiązanie.

- Trudno zrozumieć ich racje biorąc pod uwagę argumenty ekonomiczne. W Rębiechowo inwestowane jest ponad 400 mln zł pieniędzy publicznych. Nie można tego zmarnować. Rozmawiałem z wiceministrem infrastruktury Tadeuszem Jarmuziewiczem, który zapewnił mnie, że nie wyobraża sobie aby w umowach, czy w zarządzeniach nie zabezpieczono bezpieczeństwa tej inwestycji.

A więc nie z Gdynią, a rządem się pan porozumie?

- Jeśli nie będzie porozumienia z Gdynią, że Kosakowo nie będzie uprawiało nieuczciwej konkurencji, to trzeba będzie się odwołać do arbitrażu rządu. Minister infrastruktury może przekazać zarządzanie Kosakowem innemu podmiotowi. Może to być zarząd gdańskiego lotniska. Pamiętajmy, że Kosakowo jest w trakcie ucywilniania i resort obrony w każdej chwili może podjąć decyzje o sposobie zarządzania. Trzeba wprowadzić zasadę nie konkurowania między lotniskami. Nie wyobrażam sobie, by tego nie było. Tak jak nie wyobraża sobie, by odpowiednie agendy rządowe nie zadbały o to, żeby pieniądze zainwestowane w infrastrukturę lotniczą zostały zmarnotrawione.

A Rębiechowo zdąży na Euro 2012?

- Ależ zdąży. Ale jeśli w najbliższym czasie nie będą podpisane umowy na rozbudowę, to zarząd lotniska to zostanie odwołany.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów