Prezydentów bitwa nad lotniskami. Adamowicz grozi

Krzysztof Katka
2010-02-12 aktualizacja: 2010-02-11 20:41
A A A Drukuj
fot. Beata Kitowska / AG
Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz chce prosić rząd o odebranie Gdyni zarządu nad lotniskiem w Kosakowie. - To nerwowa reakcja i straszenie, nie ulegnę - odpowiada Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni
ZOBACZ TAKŻE
Spór między prezydentami Gdańska i Gdyni to wynik napiętej sytuacji w gdańskim porcie lotniczym im. Wałęsy. Przed piłkarskimi mistrzostwami w 2012 r. trzeba zakończyć inwestycje za blisko pół miliarda złotych. Przetargi na terminal i drogę kołowania zostały rozstrzygnięte, kłopot w tym, że banki od kilku miesięcy odmawiają finansowania całości przedsięwzięcia. W tym samym czasie władze Gdyni chcą uruchomić cywilny port lotniczy w Kosakowie.

- Banki żądają od udziałowców gdańskiego portu lotniczego, czyli od samorządów, coraz to nowych gwarancji i zabezpieczeń - mówi prezydent Adamowicz. - Pytają o lotnisko w Gdyni Kosakowie. Chcą wiedzieć, czy tam nie wyrośnie konkurencja i czy w takiej sytuacji lotnisko w Gdańsku będzie w stanie spłacać kredyt.

- Zaczyna się szukanie winnego, ale to zasłona dymna, bo my nie jesteśmy winni kłopotów Rębiechowa - wyjaśniał Szczurek w rozmowie z "Gazetą".

Odpowiedź prezydenta Gdańska jest zdecydowana. - Nie dopuszczę do kanibalizmu lotniczego, do nieuczciwej konkurencji Kosakowa z gdańskim lotniskiem. Jeśli nie będzie porozumienia z Gdynią, to zwrócę się do rządu o arbitraż i odebranie Gdyni zarządu nad Kosakowem - zapowiada Adamowicz. - Najlepiej, żeby zarząd nad lotniskiem w Kosakowie przejął port w Gdańsku.

Adresatem tych próśb jest odpowiedzialny za lotnictwo wiceminister Tadeusz Jarmuziewicz. Z jednej strony słucha on argumentów Gdańska, z drugiej za Kosakowem lobbują nawet gdyńscy posłowie... PO. Wypowiedzi Jarmuziewicza nie udało nam się wczoraj zdobyć.

W Rębiechowo inwestowane jest ponad 400 mln zł pieniędzy publicznych. Nie można tego zmarnować - dodaje.

Adamowicz chce, by Kosakowo obsługiwało małe samoloty. Szczurek ma inną wizję. - Realizujemy regionalną strategię lotniczą do 2025 r., przyjętą przez marszałka województwa. Nie wolno nam budować czegoś, a po 15 latach burzyć to i tworzyć większe.

O determinacji prezydenta Adamowicza świadczą kolejne zapowiedzi: - Kosakowo jest w trakcie ucywilniania i resort obrony może jeszcze podjąć decyzję na temat sposobu zarządzania. A do tego nie wyobrażam sobie, żeby odpowiednie agendy rządowe nie zadbały o to, aby pieniądze zainwestowane w infrastrukturę lotniczą nie zostały zmarnotrawione - mówi.

Wojciech Szczurek jest zdziwiony. - Udam, że nie słyszę tych gróźb. Nie przywykłem do rozmów w takim tonie, to wywołuje u mnie uśmiech - komentuje i wyjaśnia: - Zarząd nad Kosakowem objęliśmy zaledwie przed miesiącem, decyzję podjął wiceminister Jarmuziewicz, a popierał ją m.in. marszałek województwa. Nie rozumiem więc, jak mogliśmy przeszkadzać w przygotowaniu finansowania inwestycji w Rębiechowie. Od roku drepczemy w miejscu z inwestycjami w gdańskim porcie.

I dodaje: - Prezydent sąsiedniego miasta, chcąc blokować rozwój portu wpisany w strategii województwa, postępuje nerwowo.

Jestem otwarty na współpracę, ale nie odstąpię od realizacji projektu lotniska w Gdyni.

Wicemarszałek województwa Mieczysław Struk (PO) studzi emocje: - Ja bym wylał trochę zimnej wody na te rozgrzane głowy prezydentów. Zamiast straszenia się i kłócenia, trzeba usiąść do stołu i przedyskutować sprawę - mówi. - Proponuję, żeby ustanowić jednego zarządzającego dla obu portów. Gdynia może się zgodzić, jeśli będzie to przykładowo doświadczona instytucja niezależna od Gdańska.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów