Ptasi azyl w Trójmieście - coraz bliżej
2010-02-04
aktualizacja: 2010-02-04 19:57
Fot. Kamil Gozdan / Agencja Gaze
Gdzie można leczyć przemarznięte łabędzie, ranne kaczki czy gołębie? Na razie... nigdzie. Cała nadzieja w pieniądzach z UE
Schronisko dla ptaków, które znajdowało się w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym zostało zamknięte pięć lat temu z powodu ptasiej grypy i do dziś nie powstało nowe. Pisaliśmy o tej sprawie już kilka dni temu, po telefonach naszych czytelników.
- Wytypowaliśmy teren w Górkach Zachodnich, gdzie mogłoby powstać schronisko dla dzikich zwierząt, w tym oczywiście dla ptaków - powiedział wówczas "Gazecie" Maciej Lorek, dyrektor Wydziału Środowiska w gdańskim Urzędzie Miejskim. - Jesteśmy gotowi go użyczyć i sfinansować budowę schroniska. Ale problemem pozostaje utrzymanie azylu. Miasta na to nie stać, a poza tym nie może bezpośrednio takich projektów finansować. Kto miałby to robić? Potrzebna jest ustawa, która doprecyzuje, na kim spoczywa obowiązek ochrony dzikich zwierząt. Bo na razie radzimy sobie po amatorsku, na przykład wspierając Trójmiejski Patrol Ochrony Zwierząt.
- Rzeczywiście brakuje ustawy, która jasno określałaby, która instytucja w Polsce jest zobowiązana do finansowania działalności schronisk dla dzikich zwierząt - przyznaje Ewa Rumińska, lekarz weterynarii z Fundacji Albatros, która prowadzi Ośrodek Rehabilitacji Ptaków Dzikich w Bukwałdzie, 15 km od Olsztyna. - Ustawa o ochronie przyrody z 2004 r. mówi tylko, że np. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska może - ale nie musi - dofinansowywać z własnych środków budżetowych leczenie i rehabilitację zwierząt w ośrodkach. W zdobywaniu funduszy musimy więc sobie radzić sami, a roczny, minimalny koszt utrzymania naszego ośrodka to 60 tys. zł.
Ośrodek Rehabilitacji Ptaków Dzikich w Bukwałdzie pod skrzydłami Fundacji Albatros działa od 2006 r. Dziś pracują w nim trzy osoby, w tym lekarz weterynarii. Dla ptasich pacjentów przeznaczonych jest sześć wolier, są też wybiegi. W zeszłym roku ośrodek przyjął 170 ptaków.
- Częściowo utrzymujemy się ze środków sponsorów, częściowo z własnych. W zeszłym roku Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Olsztynie dofinansował leczenie ptaków 10 tys. zł., RDOŚ 3 tysiącami - mówi Rumińska. - W tym roku przygotowujemy projekt stworzenia sieci dziesięciu takich ośrodków w woj. podlaskim i warmińsko-mazurskim. Choć to nie ogrody zoologiczne, mogą pełnić ważną rolę edukacyjną. Wymaga to jednak odpowiedniej infrastruktury, tak by zwierzęta kalekie, które nie mogą wrócić do natury i mogłyby być pokazywane odwiedzającym, oddzielono od tych rehabilitowanych, które z ludźmi powinny mieć kontakt jak najmniejszy.
Wygląda na to, że i Gdańsk będzie miał wreszcie ptasi azyl z prawdziwego zdarzenia. - Biorąc pod uwagę specyficzną sytuację Trójmiasta: duże skupiska ptaków w okresie jesienno-zimowym, zainteresowanie nimi oraz zaniechanie prowadzenia schroniska dla ptaków przez TPK, w zeszłym roku RDOŚ podjął rozmowy z Urzędem Miejskim w Gdańsku oraz Trójmiejskim Patrolem Obrony Praw Zwierząt - ich celem jest organizacja profesjonalnego ośrodka rehabilitacji zwierząt - mówi Joanna Jarosik, zastępca Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Gdańsku. - W tym czasie TPOPZ, przy merytorycznym wsparciu RDOŚ, przygotował projekt utworzenia takiego. Złożono też wniosek o dofinansowanie ze środków UE. Czekamy teraz na rozstrzygnięcie konkursu
- Wytypowaliśmy teren w Górkach Zachodnich, gdzie mogłoby powstać schronisko dla dzikich zwierząt, w tym oczywiście dla ptaków - powiedział wówczas "Gazecie" Maciej Lorek, dyrektor Wydziału Środowiska w gdańskim Urzędzie Miejskim. - Jesteśmy gotowi go użyczyć i sfinansować budowę schroniska. Ale problemem pozostaje utrzymanie azylu. Miasta na to nie stać, a poza tym nie może bezpośrednio takich projektów finansować. Kto miałby to robić? Potrzebna jest ustawa, która doprecyzuje, na kim spoczywa obowiązek ochrony dzikich zwierząt. Bo na razie radzimy sobie po amatorsku, na przykład wspierając Trójmiejski Patrol Ochrony Zwierząt.
- Rzeczywiście brakuje ustawy, która jasno określałaby, która instytucja w Polsce jest zobowiązana do finansowania działalności schronisk dla dzikich zwierząt - przyznaje Ewa Rumińska, lekarz weterynarii z Fundacji Albatros, która prowadzi Ośrodek Rehabilitacji Ptaków Dzikich w Bukwałdzie, 15 km od Olsztyna. - Ustawa o ochronie przyrody z 2004 r. mówi tylko, że np. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska może - ale nie musi - dofinansowywać z własnych środków budżetowych leczenie i rehabilitację zwierząt w ośrodkach. W zdobywaniu funduszy musimy więc sobie radzić sami, a roczny, minimalny koszt utrzymania naszego ośrodka to 60 tys. zł.
Ośrodek Rehabilitacji Ptaków Dzikich w Bukwałdzie pod skrzydłami Fundacji Albatros działa od 2006 r. Dziś pracują w nim trzy osoby, w tym lekarz weterynarii. Dla ptasich pacjentów przeznaczonych jest sześć wolier, są też wybiegi. W zeszłym roku ośrodek przyjął 170 ptaków.
- Częściowo utrzymujemy się ze środków sponsorów, częściowo z własnych. W zeszłym roku Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Olsztynie dofinansował leczenie ptaków 10 tys. zł., RDOŚ 3 tysiącami - mówi Rumińska. - W tym roku przygotowujemy projekt stworzenia sieci dziesięciu takich ośrodków w woj. podlaskim i warmińsko-mazurskim. Choć to nie ogrody zoologiczne, mogą pełnić ważną rolę edukacyjną. Wymaga to jednak odpowiedniej infrastruktury, tak by zwierzęta kalekie, które nie mogą wrócić do natury i mogłyby być pokazywane odwiedzającym, oddzielono od tych rehabilitowanych, które z ludźmi powinny mieć kontakt jak najmniejszy.
Wygląda na to, że i Gdańsk będzie miał wreszcie ptasi azyl z prawdziwego zdarzenia. - Biorąc pod uwagę specyficzną sytuację Trójmiasta: duże skupiska ptaków w okresie jesienno-zimowym, zainteresowanie nimi oraz zaniechanie prowadzenia schroniska dla ptaków przez TPK, w zeszłym roku RDOŚ podjął rozmowy z Urzędem Miejskim w Gdańsku oraz Trójmiejskim Patrolem Obrony Praw Zwierząt - ich celem jest organizacja profesjonalnego ośrodka rehabilitacji zwierząt - mówi Joanna Jarosik, zastępca Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Gdańsku. - W tym czasie TPOPZ, przy merytorycznym wsparciu RDOŚ, przygotował projekt utworzenia takiego. Złożono też wniosek o dofinansowanie ze środków UE. Czekamy teraz na rozstrzygnięcie konkursu
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Wyjątkowy spacer! Gdańskie zakamarki dla ...
- Czas Gdyni: te inwestycje wpłynęły na ...
- Zmiany w centrum Gdyni. Dalmor jeszcze poczeka
- Arcymaszkary polskiej architektury. Sopot ...
- Pobił dziewczynę na randce i zadzwonił do ...
- Jest metadon, ale są i problemy. Tylko ...
- Zatłukł swojego husky'ego kijem, bo ...
- Arcymaszkary polskiej architektury. Sopot ...
- Poznaj najniebezpieczniejsze ulice ...
- Życie Lecha Wałęsy: Sharon Stone i świat ...
- "Proszę pokazać torbę". Co może sklepowy ...
- Motorniczowie pamiętajcie, że ciepły ...
- Pół tony holenderskiej trawy w oponach [wideo]
- Eurolot rozwija się w Gdańsku. Więcej połączeń



