IPN: Kornatowski nie tuszował sprawy Wądołowskiego

mac, PAP
2010-02-04 aktualizacja: 2010-02-04 16:47
A A A Drukuj
Konrad Kornatowski Fot. Roman Jocher / AG
Katowicki IPN umorzył śledztwo w sprawie śmierci Tadeusza Wądołowskiego z 1986 roku na posterunku milicji w Gdyni. Jan Rokita twierdził, że to ofiara milicji i pomawiał Konrada Kornatowskiego, byłego szefa policji, o tuszowanie zabójstwa.
Wądołowski został zatrzymany za kradzież kury z kurnika trójmiejskiego kolejarza. Według wersji milicjantów, zatrzymano go w trakcie libacji alkoholowej 21 października 1986 r. Na posterunku milicji w Gdyni zmarł.

W 1991 roku w tzw. raporcie Rokity, który był sprawozdaniem działającej w latach 1989-1991 sejmowej komisji, badającej zbrodnie MSW z lat 80, umieszczono nazwisko Wądołowskiego. Według raportu miał on zostać pobity na komisariacie przez milicjantów. Podano też informację, że za tuszowaniem sprawy pobicia miał stać m.in. Konrad Kornatowski, wtedy prokurator w Gdyni.

O sprawie stało się głośno, gdy w 2007 roku za rządów PiS, powołano Kornatowskiego na komendanta głównego policji. "Dziennik", powołując się na Jana Rokitę, zarzucił mu wtedy, że brał udział w tuszowaniu śmierci Tadeusza Wądołowskiego. Rokita nazwał go "mordercą z PRL-u" i "nikczemnym prokuratorem".

W czerwcu 2007 r. IPN wszczął śledztwo. Sam szef policji od początku podkreślał, że nie brał udziału w tuszowaniu sprawy. Zaznaczył też, że miał z nią związek jedynie poprzez udział w oględzinach i sporządzenie z nich notatki. Przypomniał, że ani on, a ani lekarz nie zauważyli na ciele Wądołowskiego obrażeń, które wskazywałyby na śmiertelne pobicie.

Bardzo istotne znaczenie w śledztwie IPN miała opinia biegłych z Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej i Toksykologii Sądowo - Lekarskiej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Ustalili oni ponad wszelką wątpliwość, że przyczyną śmierci Wądołowskiego była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa w związku z zawałem mięśnia sercowego. Dla IPN ogromnym zaskoczeniem był fakt, że tkanki Wądołowskiego zachowały się do dzisiaj. Prowadzący śledztwo prokurator Michał Skwara zwrócił się do Akademii Medycznej w Gdańsku z prośbą o przekazanie wszystkiego, co jest związane z Wądołowskim. Spodziewał się wyłącznie dokumentów, okazało się, że były też tkanki, przechowywane przez te lata w formalinie.

- Postępowanie nie tylko nie potwierdziło, że Wądołowski został pobity, ale też sugestii, że prokuratorzy mieliby nie dopełnić obowiązków. Zrobili wszystko, co do nich należało - powiedział PAP prokurator Skwara.

Decyzja o umorzeniu sprawy nie jest jeszcze prawomocna. Jak na razie nikt z rodziny Wądołowskiego jej nie zaskarżył.

W kwietniu 2009 r. warszawski sąd apelacyjny prawomocnie orzekł, że Rokita ma przeprosić Kornatowskiego za zarzucenie mu, jakoby w latach 80. brał udział w tuszowaniu zabójstwa.

Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów