Brakuje patronów, czyli problemy przyszłych notariuszy

Marek Górlikowski
2010-02-04 aktualizacja: 2010-02-03 22:16
A A A Drukuj
Wojciech Andruszkiewicz, prezes Sądu Okręgowego w Gdańsku: - Na razie nie mamy sygnałów z gdańskiej izby notarialnej dotyczących nowych aplikacji, ale jesteśmy oczywiście otwarci na takie działanie. Nie wyobrażam sobie, by przyszły notariusz nie zetknął się z księgami wieczystymi Fot. Przemysław Kozłowski / AG
Zdałem egzamin na aplikację notarialną, zapłaciłem za nią 5 tys. zł. Ale nie mogę ani pracować, ani odbywać aplikacji - skarży się niedoszły notariusz. Jest jedną z kilkuset osób w Polsce, które nie znalazły patrona, w którego kancelarii mogą uczyć się zawodu. To wina ministerstwa - tłumaczą notariusze
- Uczyłem się pół roku, egzamin kosztował 700 zł i odbył się we wrześniu. Od tego czasu izba notarialna nie zrobiła w mojej ocenie nic, by rozpocząć szkolenie aplikantów, do czego jest zobowiązana prawem o notariacie - twierdzi nasz czytelnik, który nie chce ujawniać nazwiska.

Aplikacja notarialna trwa 2,5 roku. Odbywa się pod okiem patrona - notariusza i składa się z pracy w jego kancelarii, zajęć teoretycznych w izbie i stażu w sądzie w wydziale ksiąg wieczystych. Na koniec egzamin decyduje, czy zostaje się notariuszem. Do 2005 r. aplikanci adwokaccy, radcowscy i notarialni dostawali się na aplikację po egzaminie samorządowym, czyli wewnętrznym przygotowanym przez izby. Teraz egzamin jest państwowy. Otwarcie zawodów prawniczych spowodowało wzrost liczby aplikantów, dla których brakuje opiekunów zawodowych - patronów.

- Po tegorocznych egzaminach wstępnych na listę aplikantów wpisało się w izbie gdańskiej 100 osób. To olbrzymia liczba, zwłaszcza jeśli porówna się ją ze statystykami z lat ubiegłych - w 2007 były to 34 osoby, w 2008 - 29. W skali kraju liczba aplikantów przekroczyła liczbę funkcjonujących w Polsce kancelarii notarialnych - odpowiada notariusz Agnieszka Sinkiewicz, rzecznik prasowy Izby Notarialnej w Gdańsku.

Notariusze twierdzą, że egzamin był zbyt łatwy i winą za to obarczają Ministerstwo Sprawiedliwości. - Dwa lata temu zdało go ledwie 10 proc. osób, a w tym - 77 proc, to jest 1012 osób - mówi jeden z notariuszy.

Według danych ministerstwa w listopadzie 60 proc. aplikantów notarialnych nie miało swoich patronów, ale już w styczniu 70 proc. było objętych patronatem. Izby notarialne w zależności od okręgu różnie traktują aplikantów bez patrona. - Warszawska izba na przykład załatwiła im staż w sądach, w wydziałach ksiąg wieczystych - mówi nasz czytelnik. - Trzeba pamiętać też, że aplikacja kosztuje 5 tys. zł za rok i izba żąda tych pieniędzy, mimo że aplikacji nie ma. Ale najważniejsze, że będąc aplikantem notarialnym, nie można pracować bez zgody izby. Ja o taką zgodę wystąpiłem, ale jej nie dostałem. Musiałem się więc zwolnić, tracąc tym samym środki do życia. Teraz choć mam w przyszłości strzec prawa, by przeżyć, muszę pracować nielegalnie.

Barbara Ziemiańczuk z Izby Notarialnej w Warszawie potwierdza: - Od stycznia do wydziałów ksiąg wieczystych oddelegowaliśmy około 40 osób, które jeszcze nie mają patrona. Od lutego pójdzie reszta z patronami.

W gdańskiej izbie ze 100 aplikantów w połowie stycznia bez patrona były 34 osoby, mimo to nie podjęto takich kroków jak w Warszawie. - Nie ma znaczenia, czy aplikanci mieliby rozpoczynać szkolenie od praktyki w sądach czy kancelariach. Ustawa i rozporządzenie ministra sprawiedliwości jasno stanowią, że aplikacji nie można rozpocząć bez patrona. Trzeba powiedzieć jasno, że nie mamy tu do czynienia ze zwyczajną sytuacją. Ci, którzy nie znajdą patronów, rozpoczną szkolenie w kolejnym roku - chyba że nastąpią jakieś zmiany prawne - tłumaczy notariusz Agnieszka Sinkiewicz.

Aplikanci twierdzą, że "ilościowe" problemy notariuszy to w praktyce zamykanie się tej korporacji na nowych członków wbrew poleceniom ministerstwa. - Co to za tłumaczenie? Przecież jak będę słaby, to zweryfikuje to końcowy egzamin na notariusza. Przerzucanie tych 34 aplikantów za rok to totalna głupota. We wrześniu 2010 będzie kolejny egzamin na aplikację notarialną i można się spodziewać, że zda podobna liczba osób, jeśli nie większa. Jeżeli teraz notariusze nie chcą wziąć więcej aplikantów, to nie wezmą i tych z tego roku i tych zaległych - uważa aplikant. - I chodzi jeszcze o to, że przez cały ten rok mimo że nie mam aplikacji, prawdopodobnie nie dostanę od izby pozwolenia na pracę, bo jestem na liście aplikantów.

Sinkiewicz przyznaje, że Rada Izby Notarialnej w Gdańsku przyjęła regułę, że podjęte przez aplikanta zajęcie nie może stać w sprzeczności z "normą wyrażoną w Art. 19 § 1 i § 2 ustawy - Prawo o notariacie". Czyli "notariuszowi nie wolno także podejmować zajęcia, które by przeszkadzało w pełnieniu obowiązków albo mogło uchybiać powadze wykonywanego zawodu. Nie wolno mu w szczególności zajmować się handlem, przemysłem, pośrednictwem i doradztwem w interesach".

- W gospodarce nie ma innych firm niż te zajmujące się handlem albo przemysłem. W każdej firmie coś się sprzedaje, czy towar, czy usługi, a każdy z pracowników pośredniczy w tych interesach. I tak tę wykładnię w praktyce stosują izby notarialne. Jestem więc bez aplikacji i bez pracy - podsumowuje nasz czytelnik.

Czy może mu pomóc ministerstwo? - Minister w ostatnich dniach grudnia wezwał poszczególne rady izb notarialnych, także izbę gdańską, do podjęcia uchwał o wyznaczeniu patronów wszystkim aplikantom wpisanym na listę. Zgodnie z ustawą rady izb notarialnych mają czas jednego miesiąca od dnia doręczenia wezwania na podjęcie stosownych uchwał. Minister sprawiedliwości podjął również decyzję o nowelizacji rozporządzenia w sprawie organizacji aplikacji notarialnej i umożliwienia aplikantom, którzy nie rozpoczęli zajęć seminaryjnych na początku stycznia 2010 r. (z powodu braku patrona) rozpoczęcie tych zajęć w terminie późniejszym, ale także w roku 2010 - zapewnił nas Maciej Kujawski z Ministerstwa Sprawiedliwości.

Wojciech Andruszkiewicz, prezes Sądu Okręgowego w Gdańsku: - Na razie nie mamy sygnałów z gdańskiej izby notarialnej dotyczących nowych aplikacji, ale tak jak w latach poprzednich jesteśmy oczywiście otwarci na takie działanie. Nie wyobrażam sobie, by przyszły notariusz nie zetknął się z księgami wieczystymi. Izby notarialne z powodu dużej liczby chętnych są w trudnej sytuacji, mam jednak nadzieję, że nowi aplikanci będą tak samo dobrze wyszkoleni jak w poprzednich latach, kiedy było ich mniej.

Podziel się

  • 27 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów