- Nie wiem dlaczego "Miriam" wzbudza aż takie wielkie emocje - mówi Anna Zielińska. - Może to przez nadawane zjawiskom meteorologicznym imion? My nie posługujemy się żadnymi takimi nazwami, dla nas to po prostu front, który swój ośrodek miał nad południową Szwecją i przeszedł nad Pomorzem. Ostrzegaliśmy przed opadami śniegu wielkości około 8-15 cm i właśnie takie nad ranem miały u nas miejsce. Wiatr na lądzie w porywach osiągnął prędkość 18 metrów na sekundę, na platformie wiertniczej Petrobalticu wiało 22 metrów na sekundę, ale było tak tylko przez kilka godzin. Niż przesuwa się na wschód, wypełnia się i powoli rozmywa. Na Pomorzu spodziewamy się w środę i w nocy z środy na czwartek już tylko wtórnych, zafrontalnych opadów śniegu. Będą to przelotne opady, choć mogą być one dość intensywne, głównie na Wybrzeżu. Ale nie będzie to nic szczególnego, żadne kataklizmy nam nie grożą. W nocy w czwartku na piątek i w piątek rano spodziewamy się marznących opadów, ale tylko w części południowej i zachodniej województwa . Temperatura w dzień powinna oscylować w granicach od -2 do - 4 stopni Celsjusza, w nocy może spadać maksymalnie do minus -7. Niektóre modele prognoz zapowiadają większe ochłodzenie od nocy z poniedziałku na wtorek, które może potrwać przez trzy, cztery kolejne noce, i które związane będzie z tym, że znajdziemy się na skraju rozległej zatoki niżowej znad północnego Atlantyku i wyżu znad Rosji. Ale wersje prognoz różnią się od siebie i na razie trudno powiedzieć jaki duże będą to mrozy.
- Na dzisiaj nie ma powodów do niepokoju - przekonuje również Roman Zaborowoski, wojewoda pomorski. - Jednak musimy być gotowi, gdyby sytuacja uległa zmianie.
Jeśli kapryśna pogoda spłatałaby nam figla, to zagrożenia należy spodziewać się z trzech stron.
Po pierwsze, gdyby przyszła nagła odwilż z wysoką temperaturą i deszczem, wtedy zalegające zaspy śniegu - przy temperaturze ok. 15 st. C - dałyby tyle samo wody co opad 100 litrów (100 mm) na każdy metr kwadratowy. A wystarczy dodać, że Gdańsk w 2001 r. zatopiły opady zaledwie o 26 mm wyższe.
Innym zagrożeniem jest siarczysty mróz, który jeszcze bardziej skułby Wisłę i inne rzeki lodem. To spowodowałby zator i woda zaczęłaby występować z koryta.
Trzecia możliwość: na południu wyraźnie się ociepla, a na Pomorzu wciąż trzyma mróz. Wtedy ogromne ilości wody zaczęłyby spływać w naszym kierunku. - Trwałoby to pewnie około tygodnia, więc mielibyśmy czas, żeby się przygotować - uspokaja Marzena Sztobryn, kierownik gdyńskiego biura prognoz hydrologicznych IMGW. - Obecnie do stanów alarmowych na Wiśle brakuje jeszcze 4,5 metra.
Prognoza na najbliższe dwa tygodnie nie przewiduje żadnych drastycznych zmian. - Do połowy lutego znajdować się będziemy na peryferiach Wyżu Rosyjskiego, który blokuje masy ciepłego powietrza. W ciągu dnia temperatura będzie oscylowała wokół i powyżej zera, więc śnieg będzie powoli topniał. W nocy chwyci zaś lekki mróz, który osiągnie ok. - 10 st. C w połowie przyszłego tygodnia - mówi Marcin Czeczotka, dyżurny synoptyk Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Gdyni.
W tym okresie nie próżnuje także Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gdańsku, który kontroluje stan rzek. Zimą zbierane są codzienne raporty z terenu, szczególnie koryta Wisły, oraz sporządzane są komunikaty o stanie lodu. - Ze strony Wisły nie ma żadnego zagrożenia. Lód utrzymuje się jedynie przy brzegu. Na wszystkich rzekach Pomorza woda do ujść spływa swobodnie - informuje Andrzej Ryński z RZGW.
Około 200 osób monitoruje również na bieżąco stan wałów i pomp przeciwpowodziowych. Według przekazywanych informacji przez strażników wałowych i pompowych nie ma obecnie żadnego zagrożenia.
- W magazynach mamy przygotowanych 200 tysięcy worków i piasek oraz agregaty prądotwórcze, gdyż częste awarie, jakie zdarzają się podczas powodzi uniemożliwiają pracę pomp - mówi Iwona Tyburska, zastępca dyrektora Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Gdańsku.
Nagła odwilż może mieć także inny poważny skutek. Szybko topniejący śnieg, szczególnie w miastach, może spowodować wybijanie studzienek kanalizacyjnych i tworzenie się podtopień w dzielnicach. - Apelujemy do samorządów o sprawdzenie drożności kanalizacji burzowej i ewentualne skucie znajdującego się tam lodu. Na raporty czekamy do 8 lutego - mówi Ryszard Sulęta, dyrektor Wydziału Zarządzania Kryzysowego Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku.
Polecamy - Dużo śniegu. Trójmiasto na zdjęciach