Prokurator w TVP. Dlaczego wyciekły setki tys. zł?
2010-02-03
aktualizacja: 2010-02-03 15:11
fot. Kamil Gozdan / AG
Catering i usługi gastronomiczne za 200 tys. zł na karcie służbowej, którą dysponowała dyrektorka oraz tajemnicze prezenty "z okazji jubileuszu kontrahenta". Prokuratura sprawdza, kto za to odpowiada.
ZOBACZ TAKŻE
- Telewizja Gdańsk traci pasmo na antenie "Dwójki" (22-04-10, 09:45)
- Bożena Olechnowicz, TVP Gdańsk - opinia o Sztormach Roku 2009 (20-01-10, 18:41)
- Nowy program sportowy w TVP Gdańsk (15-01-10, 16:53)
- O zmarłym Marianie Terleckim mówi Arkadiusz Rybicki (10-01-10, 09:17)
- Reportaż "Co z tą operą? Co oni śpiewają?" (29-12-09, 20:00)
- Gdańska telewizja: oglądalność zero? (27-12-09, 14:51)
- Daszczyński: Nie wychodźmy przed orkiestrę państw Europy (02-12-09, 22:20)
- Obwodnica: 3 pas niepotrzebny? Drogowcy: to nieprawda! (04-11-09, 21:34)
- Stolica tnie w TVP Gdańsk (23-08-09, 20:37)
- Jak wyciekły pieniądze z TVP Gdańsk (04-08-09, 21:39)
- Promocja działaczy Ligi w TVP Gdańsk (08-05-09, 22:28)
- Wiosenna ramówka TVP Gdańsk (10-04-09, 21:44)
- Bożena Olechnowicz (24-02-09, 11:29)
- Zostań Gwiazdą w TVP Gdańsk (12-09-08, 16:11)
- Spektakle teatralne w TVP Gdańsk (03-08-08, 18:06)
- "Moja droga Ja" - premiera dokumentu o Danucie Baduszkowej (13-05-08, 18:10)
- Zdecydowała się być mamą, można jej pomóc (21-03-08, 20:12)
Decyzja o rozpoczęciu postępowania została podjęta po kilkumiesięcznej analizie otrzymanych przez prokuraturę dokumentów - protokołu z kontroli przeprowadzonej przez Biuro Audytu i Kontroli Wewnętrznej TVP oraz protokołu kontroli przeprowadzonej przez Najwyższą Izbę Kontroli.
- Chodzi o czyny z art. 296 § 1 kodeksu karnego, czyli przestępstwa przeciwko obrotowi gospodarczemu - mówi Grażyna Wawryniuk, rzecznik gdańskiej prokuratury okręgowej.
Obie, niezależne od siebie kontrole, przeprowadzono w ub. roku. Obie wskazywały na liczne nieprawidłowości w funkcjonowaniu gdańskiego ośrodka TVP w okresie od października 2006 r. do stycznia 2009 r., czyli, gdy dyrektorem była Joanna Strzemieczna-Rozen.
- W szczególności uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa budzą opisane w protokołach NIK niektóre decyzje podejmowane przez ówczesne kierownictwo ośrodka, a polegające m.in. na zawieraniu niekorzystnych dla TVP kontraktów z podmiotami zewnętrznymi na usługi z zakresu reklamy, marketingu i działań PR, które mogły być wykonywane w ramach możliwości i środków posiadanych przez terenowy oddział TVP w Gdańsku - dodaje prokurator Wawryniuk.
Czy prokuratorskie postępowanie zakończy się postawieniem komuś zarzutów, dowiemy się nie wcześniej niż za kilka miesięcy. Do przeanalizowania są bowiem setki dokumentów, trzeba będzie przesłuchać dziesiątki świadków.
O nieprawidłowościach w gdańskiej TVP "Gazeta" pisała w ub. roku kilkakrotnie. Ostatnio w połowie grudnia ub. r. ujawniliśmy fragmenty z raportu pokontrolnego NIK. Jego autorzy nie pozostawili na Telewizji zarządzanej przez Strzemieczną-Rozen przysłowiowej suchej nitki. Wytknęli m.in. niejasne wydatki opłacane służbową kartą kredytową na usługi gastronomiczne i catering.
- Trudno ocenić, w jakim stopniu wiązały się one z prowadzeniem spraw służbowych - mówi rzecznik NIK Paweł Biedziak.
W ciągu dwóch lat nazbierało się kilkaset takich rachunków na łączną kwotę ponad 200 tys. zł.NIK ujawnił też działania niezgodnie z ustawą o zamówieniach publicznych, np. przy okazji organizowania imprez towarzyszących "50-leciu TVP Gdańsk" wydano ponad 235 tys. zł, a zarobiła na tym m.in. firma pośrednicząca, której właścicielem był mąż ówczesnej szefowej ds. promocji w TVP Gdańsk.
Do innego "naruszenia zasad gospodarności" miało dojść także przy okazji produkcji "Gali - Dwa Teatry" w 2008 r. Impreza kosztowała 425 tys. zł, czyli dwa razy więcej niż w 2007 r. Inspektorzy NIK ustalili, że wzrost kosztów wynikał głównie z faktu zlecenia zadań wykonawcom zewnętrznym po wysokich cenach.Prześwietlając finanse ośrodka NIK zwrócił uwagę również na "dokumentowanie wydatków reprezentacyjnych (na konsumpcję i prezenty) w sposób uniemożliwiający ocenę ich zasadności i racjonalnego gospodarowania". Przykładem tego był zakup zegarka męskiego za 999 zł i łańcuszka z wisiorkiem za 294 zł, którego w czerwcu 2008 r. osobiście dokonała dyrektorka ośrodka. W opisie na obu fakturach odnotowano, że chodziło o "prezent z okazji jubileuszu kontrahenta". Tymczasem - zgodnie z wewnętrznymi przepisami Telewizji - każda faktura powinna być opisana merytorycznie.
Za wyrządzenie firmie znacznej szkody majątkowej grozi od 3 miesięcy do lat 5 więzienia.
Joanna Strzemieczna-Rozen, twierdzi, że Telewizją kierowała prawidłowo i absolutnie nie ma sobie nic do zarzucenia.
- Chodzi o czyny z art. 296 § 1 kodeksu karnego, czyli przestępstwa przeciwko obrotowi gospodarczemu - mówi Grażyna Wawryniuk, rzecznik gdańskiej prokuratury okręgowej.
Obie, niezależne od siebie kontrole, przeprowadzono w ub. roku. Obie wskazywały na liczne nieprawidłowości w funkcjonowaniu gdańskiego ośrodka TVP w okresie od października 2006 r. do stycznia 2009 r., czyli, gdy dyrektorem była Joanna Strzemieczna-Rozen.
- W szczególności uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa budzą opisane w protokołach NIK niektóre decyzje podejmowane przez ówczesne kierownictwo ośrodka, a polegające m.in. na zawieraniu niekorzystnych dla TVP kontraktów z podmiotami zewnętrznymi na usługi z zakresu reklamy, marketingu i działań PR, które mogły być wykonywane w ramach możliwości i środków posiadanych przez terenowy oddział TVP w Gdańsku - dodaje prokurator Wawryniuk.
Czy prokuratorskie postępowanie zakończy się postawieniem komuś zarzutów, dowiemy się nie wcześniej niż za kilka miesięcy. Do przeanalizowania są bowiem setki dokumentów, trzeba będzie przesłuchać dziesiątki świadków.
O nieprawidłowościach w gdańskiej TVP "Gazeta" pisała w ub. roku kilkakrotnie. Ostatnio w połowie grudnia ub. r. ujawniliśmy fragmenty z raportu pokontrolnego NIK. Jego autorzy nie pozostawili na Telewizji zarządzanej przez Strzemieczną-Rozen przysłowiowej suchej nitki. Wytknęli m.in. niejasne wydatki opłacane służbową kartą kredytową na usługi gastronomiczne i catering.
- Trudno ocenić, w jakim stopniu wiązały się one z prowadzeniem spraw służbowych - mówi rzecznik NIK Paweł Biedziak.
W ciągu dwóch lat nazbierało się kilkaset takich rachunków na łączną kwotę ponad 200 tys. zł.NIK ujawnił też działania niezgodnie z ustawą o zamówieniach publicznych, np. przy okazji organizowania imprez towarzyszących "50-leciu TVP Gdańsk" wydano ponad 235 tys. zł, a zarobiła na tym m.in. firma pośrednicząca, której właścicielem był mąż ówczesnej szefowej ds. promocji w TVP Gdańsk.
Do innego "naruszenia zasad gospodarności" miało dojść także przy okazji produkcji "Gali - Dwa Teatry" w 2008 r. Impreza kosztowała 425 tys. zł, czyli dwa razy więcej niż w 2007 r. Inspektorzy NIK ustalili, że wzrost kosztów wynikał głównie z faktu zlecenia zadań wykonawcom zewnętrznym po wysokich cenach.Prześwietlając finanse ośrodka NIK zwrócił uwagę również na "dokumentowanie wydatków reprezentacyjnych (na konsumpcję i prezenty) w sposób uniemożliwiający ocenę ich zasadności i racjonalnego gospodarowania". Przykładem tego był zakup zegarka męskiego za 999 zł i łańcuszka z wisiorkiem za 294 zł, którego w czerwcu 2008 r. osobiście dokonała dyrektorka ośrodka. W opisie na obu fakturach odnotowano, że chodziło o "prezent z okazji jubileuszu kontrahenta". Tymczasem - zgodnie z wewnętrznymi przepisami Telewizji - każda faktura powinna być opisana merytorycznie.
Za wyrządzenie firmie znacznej szkody majątkowej grozi od 3 miesięcy do lat 5 więzienia.
Joanna Strzemieczna-Rozen, twierdzi, że Telewizją kierowała prawidłowo i absolutnie nie ma sobie nic do zarzucenia.
Polecamy - Festiwal Camerimage przeniesie się do Gdyni?
- 2 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień



