Wolny Związek Zawodowy Sierpień '80 pikietował we wtorek przed Tesco mieszczącym się w Gdyni przy ul. Kcyńskiej, domagając się podwyżek dla wszystkich pracowników o 300 zł. - Zarząd do pracy za 500 zł - krzyczeli zebrani.
- Tesco ma dobre wyniki i firmę na podwyżkę większą, niż wprowadzone 3 procent. Ze sklepów odchodzą pracownicy, a ci którzy zostają muszą pracować za kilka osób - argumentuje Elżbieta Fornalczyk, przewodnicząca związku.
Pracownicy Tesco zarabiają obecnie od 1100 do 1800 zł netto.
W ostatnich tygodniach to kolejna pikieta Sierpnia' 80 pod sklepem Tesco w kraju. W całej liczącej 100 sklepów sieci hipermarketów Sierpień' 80 ma ledwie od 200 do 500 członków. Interesy pracowników w większej skali reprezentuje zaś "Solidarność", która nie bierze udziału w proteście i skupia ponad 3 tys. osób w 91 marketach.
- Dzięki temu, że reprezentujemy tak wielu osób udało się nam wynegocjować kilka podwyżkę, w tym tę ostatnią o 3 procent - mówi Krzysztof Zgoda, szef Działu Rozwoju Związku w NSZZ "Solidarność". - Na swoją pozycję pracowaliśmy wiele lat, nasi ludzie jeździli do sklepów i zakładali struktury, współpracowaliśmy też z dużym związkiem z Anglii, gdzie mieści się centrala Tesco.
Zgoda podkreśla, że dla załogi jest lepiej, gdy jest dobrze reprezentowana w każdym sklepie, niż gdy grupka wojuje w ich imieniu.
- Spieramy się codziennie z pracodawcą, ale w 91 na 100 sklepów nasz przedstawiciel może przyjść do dyrektora i stanąć w obronie pracownika - podkreśla. - A to co robi Sierpień' 80 to polityka, oni startują w wyborach i instrumentalnie wykorzystują pracowników dla swoich interesów.
- Tak? - oburza się Patryk Kosela z Sierpnia' 80. - To przecież "Solidarność" podpisała szkodzące pracownikom porozumienie o trzyprocentowej podwyżce. Tesco stać na więcej, bo ma dobre wyniki. Ostatnio zysk sieci wzrósł o blisko 10 procent.
WZZ Sierpień' 80 ma swoją centralę na Śląsku i skupia głównie pracowników kopalni. Związek znany jest z tego, że jego liderzy działają w Polskiej Partii Pracy. Ostatnio było o nich głośno, gdy dwukrotnie okupowali biuro poselskie Donalda Tuska w Gdańsku. Zarówno wtedy, jak i teraz do Gdyni, Sierpień' 80 przywiózł działaczy ze Śląska.
- Nie życzę im sukcesów, oni nie są dobrymi przedstawicielami załogi - ocenia Zgoda. - Żądają 300 zł, a na końcu rozmów proszą zarząd sieci "dajcie nam cokolwiek". Proszę też pamiętać, że Tesco jako jedyna sieć działająca w Polsce, zgadza się, by osoby przyjmowane do pracy od razy przystępowały też do związku zawodowego.
Sierpień' 80 ma jednak inne zdanie. W komunikacie związku czytamy: "W Tesco trwają także tzw. ciche zwolnienia pracowników, a obowiązki zwalnianych są przerzucane na jeszcze pracujących, co nie idzie w parze z dodatkowym wynagrodzeniem. W celu typowania pracowników do zwolnienia odbywają się na nich "polowania", polegające na stałym monitoringu wytypowanych osób".
"S" wywalczyła przedświąteczne bony dla załogi - 600 zł i więcej, w zależności od dochodu w rodzinie. - A co to za zwyczaj, żeby badać dochody? Przecież to nie jest zapomoga - krytykuje Elżbieta Fornalczyk z Sierpnia' 80.
Co o pikiecie sądzie zarząd Tesco? - Żądania podwyżki w wysokości 17 proc. są niemożliwe do spełnienia, zwłaszcza w czasach, kiedy wiele firm zamroziło płace czy nawet przeprowadza zwolnienia - informuje sieć.