Zamieszanie spowodował nowy statut, który partia przyjęła w sobotę. Zakłada on m.in., że eurodeputowany nie może być szefem okręgu partii.
- Odpowiedzialny europoseł po prostu nie ma czasu na tak duży dodatkowy obowiązek - stwierdził prezes partii Jarosław Kaczyński.
To przepis, który obecnie dotyka tylko Jacka Kurskiego. Jest on bowiem jedynym w kraju europosłem PiS, który jest jednocześnie szefem okręgu gdańskiego partii oraz szefem jej rady regionalnej w Pomorskiem. W związku z tym część działaczy już zaczęła ostrzyć sobie zęby na te stanowiska.
- Jacek przestanie być szefem okręgu, zostanie wybrany nowy, który dogada się z szefową okręgu gdyńskiego Jolantą Szczypińską i wspólnie pozbawią go szefowania radzie regionalnej - z uśmiechem na ustach kreśli plan jeden z działaczy partii.
Teoretycznie jest to możliwe. Za około trzy tygodnie, gdy nowy statut zostanie zarejestrowany w sądzie, Jacek Kurski zrezygnuje z szefowania okręgiem gdańskim PiS-u. Mógłby nawet tego nie robić, tłumacząc, że w przyszłym roku odbywać się będą wybory okręgowe i po prostu doczeka do końca kadencji. Pewnie by mu pozwolono. Nie będzie jednak stosował takich kruczków, bo jako "lojalny żołnierz" Jarosława Kaczyńskiego podda się jego woli. Kto go zastąpi? Następcę wskaże prezes.
Może on postawić na Andrzeja Jaworskiego, nowego posła partii, byłego prezesa Stoczni Gdańsk, który w PiS-ie uchodzi za człowieka, który uratował stocznię przed likwidacją. Jaworski ma dobre relacje z bratem prezesa, prezydentem Lechem Kaczyńskim, co może mieć decydujące znaczenie.
Być może prezes da szansę Hannie Foltyn-Kubickiej, niedoszłej eurodeputowanej. Jarosław Kaczyński czuje pewnie wobec niej dług za źle zorganizowaną kampanię wyborczą do PE i być może będzie chciał jej to wynagrodzić.
Szans raczej nie ma 32-letni Patryk Demski, szef PiS-u w sejmiku pomorskim i "nowa gwiazda partii", choć promocja młodych byłaby zgodna z najnowszą linią partyjną.
Czy następcy Kurskiego uda się pozbawić go też funkcji szefa rady regionalnej PiS-u? - Nie może być szefem okręgu, a ma być szefem rady wojewódzkiej? A co z jego regionem wyborczym, województwem warmińsko-mazurskim? Będzie musiał zrezygnować - twierdzą oponenci.
Tu jednak nowy statut działa na korzyść Kurskiego. Mówi on, że szefem regionalnym jest ten szef okręgu, który najlepiej poprawi wynik w wyborach do Sejmu. Te dopiero za dwa lata i do tego czasu Kurski może rządzić PiS-em na Pomorzu. "Chyba że wszyscy szefowie okręgów zgodzą się, że wybierają kogoś innego" - głosi nowy statut. I z tej furtki zamierzają skorzystać jego przeciwnicy. Czy im się uda?
Wątpię. Nie pozwoli na to sam prezes Kaczyński. Wie, że nikt na Pomorzu nie zorganizuje lepiej kampanii wyborczej niż Kurski. A za rok ma wybory samorządowe i prezydenckie, a za dwa parlamentarne. Niewykluczone, że raczej "poprosi" go, by w nich startował.
Polecamy - Wyleciał z PiS. Za PO