Wałęsa w Berlinie znów skoczy przez mur
2009-09-15
aktualizacja: 2009-09-15 17:43
Dla nas to oczywiste, że mur w Berlinie nie upadłby bez Solidarności. Dla młodszych pokoleń Niemców to już takie oczywiste nie jest - opowiada Jacek Slaski, gdańszczanin mieszkający w Berlinie, który w rocznicę upadku muru organizuje w stolicy Niemiec wystawę o Solidarności.
ZOBACZ TAKŻE
- Biografia Wałęsy, czyli... Więcej luzu, panie Lechu (04-12-09, 07:00)
- Umieścili Wałęsę w... Muzeum II Wojny Światowej (FILM) (27-10-09, 11:43)
- Obalą mur. Berlińskie święto z Wałęsą w roli głównej (23-10-09, 11:00)
Mikołaj Chrzan: W tym roku w Berlinie świętuje się 20-lecie upadku muru. Ty organizujesz tam wystawę związaną z Solidarnością. Dlaczego teraz, dlaczego tam?
Jacek Slaski*: Tutaj, w Polsce, jest oczywiste, że to, co wydarzyło się w listopadzie 1989 r. w Berlinie, zaczęło się w sierpniu 1980 r. w Gdańsku. Dla młodszych pokoleń Niemców - tych urodzonych w latach 80. i 90. XX w. - to już jednak takie oczywiste nie jest. Dla wielu z nich już upadek muru berlińskiego, zjednoczenie Niemiec to wydarzenia trochę abstrakcyjne. A co tu dopiero mówić o rewolucji Solidarności w Polsce? Od ponad 20 lat mieszkam w Berlinie, prowadzę tam galerię, staram się promować polskich artystów. Uznałem, że warto - właśnie w tym roku, w którym świętowany jest upadek muru - przypomnieć o Solidarności.
W Polsce mogłoby to być dzisiaj trudne zadanie: z jednej strony to logo przypomina o zwycięskim strajku w sierpniu 1980 r., z drugiej pod tym samym znakiem dzisiejsi związkowcy biją się z policją, palą opony, protestują pod oknami prywatnego mieszkania premiera.
- Na szczęście jestem w pewnym stopniu wolny od takich dylematów. W mojej pamięci Solidarność zachowała się głównie jako mit, opowieść o szlachetnej, pokojowej rewolucji. Urodziłem się w Gdańsku w 1976 r. Mieszkałem we Wrzeszczu przy al. Grunwaldzkiej, niedaleko Pałacu Ślubów. Rodzice byli zaangażowani w działalność opozycyjną: ojciec był podczas sierpniowego strajku w Stoczni Gdańskiej, jako jeden z reprezentantów swojego zakładu, fabryki mebli, która mieściła się na gdańskiej Morenie; mama pisała artykuły dla gazet podziemnych. Pamiętam spotkania z małżeństwem Gwiazdów, wielkanocne pisanki ze znakiem "Solidarność" u pani Anny Walentynowicz. W 1981 r. byłem chyba jednym z najmłodszych uczestników I zjazdu NSZZ "Solidarność" w hali Olivia. W 1985 r. wyemigrowaliśmy z Polski. I choć oczywiście wiem o tym, jak wielką drogę pokonała ta organizacja od sierpnia 1980 r. do miejsca, w którym znajduje się dzisiaj, emocjonalnie czuję się związany jedynie z tą pierwszą fazą.
I właśnie o tych początkach "S" będzie ta wystawa?
- Nie do końca. Tym, co najbardziej mnie obecnie fascynuje, nie jest wymiar polityczno-historyczny tego ruchu, a estetyczno-artystyczny. Spójrzmy na sam znak Solidarności: wywieszany na transparentach, malowany na murach, drukowany na tysiącach bibuł i plakatów - był popularnym "brandem", podobnie jak to, jest w marketingu symbolem, który niesie ze sobą określone wartości. Stąd nazwa całego projektu: "A mury runą - Die Mauren werden fallen. Solidarność i estetyka rewolucji".
Jaki jest program wystawy?
- Nasza wystawa będzie częścią większego projektu artystycznego, związanego z upadkiem muru, o nazwie "Write The Wall" (Writethewall.net). Zaczęliśmy 13 września od warsztatów, podczas których artyści montują swoje prace w galerii znajdującej się w położonym nad Szprewą spichlerzu. 18 września wystawa zostanie otwarta.
Czyje prace będzie można tam zobaczyć?
- Będzie to ośmiu artystów z Polski, Niemiec i Czech, zarówno współczesnych, jak i tych, którzy tworzyli już w latach powstawania Solidarności. Przyjadą m.in.: awangardowy Jerzy Kosałka z Wrocławia, który zaprezentuje makietę skaczącego przez mur Lecha Wałęsy; Ryszard Górecki, twórca Galerii Prowincjonalnej w Słubicach, który często w swoich pracach nawiązuje do emblematów z lat PRL; streetartowy IXI COLOR z Warszawy, czy Ludek Pesek Pachl z Czech, który Solidarność widzi przez pryzmat polskich i czeskich kreskówek. Oprócz wystawy, w październiku w Berlinie zorganizujemy cykl trzech dyskusji: "Solidarność i muzyka", "Solidarność i film" oraz "Estetyka rewolucji".
Czy wystawę będzie można zobaczyć w Polsce?
- Prowadzimy już rozmowy z Gdańską Galerią Miejską. Mam nadzieję, że uda się pokazać tę wystawę w Gdańsku w 2010 r., a później wydać podsumowującą cały projekt, dwujęzyczną publikację.
*Jacek Slaski - urodził się w 1976 r. w Gdańsku, od 1985 r. mieszka w Berlinie. Razem z Anną Krenz prowadzi tam Galerię Zero, która zajmuje się m.in. promocją współczesnej polskiej sztuki (www.zero-project.org). Jest także fotoedytorem, dziennikarzem, tłumaczem i DJ-em
* Wystawę będzie można oglądać w Senatsreservenspeicher przy Cuvrystrasse 3 w berlińskiej dzielnicy Kreuzberg od 18 września do 5 października
Jacek Slaski*: Tutaj, w Polsce, jest oczywiste, że to, co wydarzyło się w listopadzie 1989 r. w Berlinie, zaczęło się w sierpniu 1980 r. w Gdańsku. Dla młodszych pokoleń Niemców - tych urodzonych w latach 80. i 90. XX w. - to już jednak takie oczywiste nie jest. Dla wielu z nich już upadek muru berlińskiego, zjednoczenie Niemiec to wydarzenia trochę abstrakcyjne. A co tu dopiero mówić o rewolucji Solidarności w Polsce? Od ponad 20 lat mieszkam w Berlinie, prowadzę tam galerię, staram się promować polskich artystów. Uznałem, że warto - właśnie w tym roku, w którym świętowany jest upadek muru - przypomnieć o Solidarności.
W Polsce mogłoby to być dzisiaj trudne zadanie: z jednej strony to logo przypomina o zwycięskim strajku w sierpniu 1980 r., z drugiej pod tym samym znakiem dzisiejsi związkowcy biją się z policją, palą opony, protestują pod oknami prywatnego mieszkania premiera.
- Na szczęście jestem w pewnym stopniu wolny od takich dylematów. W mojej pamięci Solidarność zachowała się głównie jako mit, opowieść o szlachetnej, pokojowej rewolucji. Urodziłem się w Gdańsku w 1976 r. Mieszkałem we Wrzeszczu przy al. Grunwaldzkiej, niedaleko Pałacu Ślubów. Rodzice byli zaangażowani w działalność opozycyjną: ojciec był podczas sierpniowego strajku w Stoczni Gdańskiej, jako jeden z reprezentantów swojego zakładu, fabryki mebli, która mieściła się na gdańskiej Morenie; mama pisała artykuły dla gazet podziemnych. Pamiętam spotkania z małżeństwem Gwiazdów, wielkanocne pisanki ze znakiem "Solidarność" u pani Anny Walentynowicz. W 1981 r. byłem chyba jednym z najmłodszych uczestników I zjazdu NSZZ "Solidarność" w hali Olivia. W 1985 r. wyemigrowaliśmy z Polski. I choć oczywiście wiem o tym, jak wielką drogę pokonała ta organizacja od sierpnia 1980 r. do miejsca, w którym znajduje się dzisiaj, emocjonalnie czuję się związany jedynie z tą pierwszą fazą.
I właśnie o tych początkach "S" będzie ta wystawa?
- Nie do końca. Tym, co najbardziej mnie obecnie fascynuje, nie jest wymiar polityczno-historyczny tego ruchu, a estetyczno-artystyczny. Spójrzmy na sam znak Solidarności: wywieszany na transparentach, malowany na murach, drukowany na tysiącach bibuł i plakatów - był popularnym "brandem", podobnie jak to, jest w marketingu symbolem, który niesie ze sobą określone wartości. Stąd nazwa całego projektu: "A mury runą - Die Mauren werden fallen. Solidarność i estetyka rewolucji".
Jaki jest program wystawy?
- Nasza wystawa będzie częścią większego projektu artystycznego, związanego z upadkiem muru, o nazwie "Write The Wall" (Writethewall.net). Zaczęliśmy 13 września od warsztatów, podczas których artyści montują swoje prace w galerii znajdującej się w położonym nad Szprewą spichlerzu. 18 września wystawa zostanie otwarta.
Czyje prace będzie można tam zobaczyć?
- Będzie to ośmiu artystów z Polski, Niemiec i Czech, zarówno współczesnych, jak i tych, którzy tworzyli już w latach powstawania Solidarności. Przyjadą m.in.: awangardowy Jerzy Kosałka z Wrocławia, który zaprezentuje makietę skaczącego przez mur Lecha Wałęsy; Ryszard Górecki, twórca Galerii Prowincjonalnej w Słubicach, który często w swoich pracach nawiązuje do emblematów z lat PRL; streetartowy IXI COLOR z Warszawy, czy Ludek Pesek Pachl z Czech, który Solidarność widzi przez pryzmat polskich i czeskich kreskówek. Oprócz wystawy, w październiku w Berlinie zorganizujemy cykl trzech dyskusji: "Solidarność i muzyka", "Solidarność i film" oraz "Estetyka rewolucji".
Czy wystawę będzie można zobaczyć w Polsce?
- Prowadzimy już rozmowy z Gdańską Galerią Miejską. Mam nadzieję, że uda się pokazać tę wystawę w Gdańsku w 2010 r., a później wydać podsumowującą cały projekt, dwujęzyczną publikację.
*Jacek Slaski - urodził się w 1976 r. w Gdańsku, od 1985 r. mieszka w Berlinie. Razem z Anną Krenz prowadzi tam Galerię Zero, która zajmuje się m.in. promocją współczesnej polskiej sztuki (www.zero-project.org). Jest także fotoedytorem, dziennikarzem, tłumaczem i DJ-em
* Wystawę będzie można oglądać w Senatsreservenspeicher przy Cuvrystrasse 3 w berlińskiej dzielnicy Kreuzberg od 18 września do 5 października
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Wałęsa w Berlinie znów skoczy przez mur
jagrudz
16.09.09, 22:25
W Berlinie upadl mur, a w Polsce chociaż niewidoczny, ale coraz wyzszy rośnie,taki klasowy ,jedni uprzywilowani a dla drugich daleka droga do prawa,alesolidarność zwyczężyla!»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Wyjątkowy spacer! Gdańskie zakamarki dla ...
- Czas Gdyni: te inwestycje wpłynęły na ...
- Dramat w Słupsku: dwulatek katowany przez ...
- Gdańska wyszukiwarka leków podoba się ...
- Arcymaszkary polskiej architektury. Sopot ...
- Są pieniądze, będzie bezpieczniej w ...
- Trójmiejskie uczelnie mało multimedialne. ...
- Arcymaszkary polskiej architektury. Sopot ...
- Poznaj najniebezpieczniejsze ulice ...
- Życie Lecha Wałęsy: Sharon Stone i świat ...
- "Proszę pokazać torbę". Co może sklepowy ...
- Wyjątkowy spacer! Gdańskie zakamarki dla ...
- Motorniczowie pamiętajcie, że ciepły ...
- Pół tony holenderskiej trawy w oponach [wideo]







