Rocznica Sierpnia: Nie zwijajcie sztandarów

Maciej Sandecki
2009-08-31 aktualizacja: 2009-08-31 22:07
A A A Drukuj
Fot. Rafał Malko / Agencja Gazet
  • Jerzy Borowczak i Lech Wałęsa
  • Prezydent Lech Kaczyński podczas poniedziałkowych obchodów 29. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych przed gdańską stocznią
  • Lech Wałęsa
Solidarność odniosła sukces, bo była oparta na dialogu, a nie buczeniu. To dzięki ludziom Sierpnia możecie dzisiaj buczeć - mówił w poniedziałek wieczorem prezydent Gdańska Paweł Adamowicz do zgromadzonych na placu przed stocznią
Powtórzyła się sytuacja sprzed roku, kiedy zgromadzeni pod pomnikiem Poległych Stoczniowców wybuczeli Bogdana Borusewicza, inicjatora sierpniowego strajku sprzed 29 lat i gwizdali, gdy padało nazwisko Lecha Wałęsy.

Poniedziałkowe obchody 29. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych były skromniejsze, przyszło mniej ludzi, ale gwizdy i buczenie znowu się pojawiły. Słychać je było, gdy prowadzący uroczystość Krzysztof Dośla przedstawiał marszałka Senatu Bogdana Borusewicza, wicepremiera Waldemara Pawlaka czy marszałka pomorskiego Jana Kozłowskiego. Oklaski zebrał prezydent Lech Kaczyński. Przemawiając ze stoczniowego wózka elektrycznego, prezydent przypominał rolę Solidarności w obaleniu komunizmu i znaczenie poniedziałkowego święta. Nie udało mu się jednak uciec od polityki. Mówił, że w minionym 20-leciu popełniono w Polsce mnóstwo błędów, bo wiele osób stało się zwolennikami "Rzeczpospolitej liberalnej", "uwierzyło w liberalne mrzonki". - To Rzeczpospolita dla bogatych, mogę wam obiecać, że ja będę zawsze bronił Polski solidarnej - stwierdził prezydent Kaczyński.

Krytykował rząd Donalda Tuska i wychwalał okres, gdy rządził PiS. - Solidarność zaczęła się w stoczniach, a dzisiaj one leżą w gruzach. Ten zakład za mną to symbol wolnej Polski i on nie może upaść. Jeśli ktoś nie szanuje takich symbolicznych miejsc, to nie szanuje historii narodu - mówił oklaskiwany prezydent.

Największe gwizdy i buczenie zebrał jednak prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, kiedy wszedł na wózek i spróbował odpowiedzieć prezydentowi Kaczyńskiemu. - Solidarność udała się, bo byli w niej ludzie różnych opcji - liberałowie, chadecy czy narodowcy - mówił Adamowicz. - Nie udałaby się bez takich ludzi jak Lech Wałęsa, Bogdan Borusewicz, Bronisław Geremek i Tadeusz Mazowiecki. Udała się dzięki rozmowie, a nie buczeniu. To dzięki wszystkim ludziom Sierpnia możecie teraz buczeć!

Pod stocznię nie przyszedł Lech Wałęsa. Były prezydent był jednak pod stoczniową bramą rano i złożył wiązankę kwiatów. Pytany wtedy, czy przyjdzie na oficjalne obchody, żartował, że być może pojawi się incognito w masce, żeby nikt go nie poznał.

Po południu prezydent Lech Kaczyński wręczył odznaczenia państwowe w siedzibie "S". Dostało je ok. 50 osób zasłużonych dla Solidarności i demokratycznych przemian, m.in. socjolog prof. Barbara Fedyszak-Radziejowska. Za udział w strajkach w maju i sierpniu 1988 r. odznaczony został m.in. Karol Guzikiewicz, obecnie wiceszef "S" w Stoczni Gdańsk.

O godz. 17 w Bazylice św. Brygidy w Gdańsku arcybiskup metropolita gdański Sławoj Leszek Głódź odprawił mszę św. - Solidarność ciągle jest drogowskazem dla każdego - mówił abp. - Nie zwijajcie sztandarów, jeszcze nie czas.

Sporo słów abp Głódź poświęcił stoczniowcom: - Oni stanęli jako pierwsi do walki o wolną Polskę, ale niestety, stali się ofiarami przemian - mówił. I retorycznie zapytał: - Dlaczego solidarnościowe rządy nie kontynuowały ducha Solidarności, tylko załatwiały interesy partykularnych grup?

W kościele nie było Wałęsy, ani Donalda Tuska, rząd reprezentował wicepremier Waldemar Pawlak.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów