Odznaczenie dla Guzikiewicza, a nie dla ks. Jankowskiego

Maciej Sandecki
2009-08-31 aktualizacja: 2009-08-31 19:22
A A A Drukuj
- By utrzymać pokój, nie wystarczą sojusze, potrzebne są własne siły zbrojne
- podkreślał Lech Kaczyński w przemówieniu na uroczystościach Święta Wojska
Polskiego. Na zdjęciu: Lech Kaczyński z rekonstrukcyjnym oddziałem
powstańców warszawskich przed Pałacem Prezydenckim Fot. Jacek Lagowski / Agencja Gazeta
Prezydent Lech Kaczyński wręczył po południu w Gdańsku odznaczenia blisko 50 osobom, m.in. Karolowi Guzikiewiczowi, wiceszefowi "S" w Stoczni Gdańsk. Po raz kolejny odznaczenia nie dostał ks. prałat Henryk Jankowski
Prezydent Lech Kaczyński odznaczył w poniedziałek blisko 50 osób zasłużonych dla "Solidarności" i demokratycznych przemian. Uroczystość odbyła się w siedzibie "S" w Gdańsku w związku z obchodami 29. rocznicy powstania związku.

Odznaczenia otrzymali m.in. socjolog prof. Barbara Fedyszak-Radziejowska oraz Marek Łochwicki i Waldemar Płocharski - szefowie Video Studio Gdańsk, a także Jerzy Langer, obecnie wiceszef "S".

Za udział w strajkach w maju i sierpniu 1988 r. uhonorowany został także Karol Guzikiewicz, obecnie wiceszef "S" w Stoczni Gdańsk. - Te strajki były bardzo ważne, dlatego honoruję dzisiaj ich uczestników, chociaż niektóre ich dzisiejsze działania nie znajdują mojej akceptacji - powiedział prezydent.

Było to nawiązanie do pikiety, którą Guzikiewicz zorganizował wraz z grupą stoczniowców w ostatni weekend pod domem premiera Donalda Tuska w Sopocie, domagając się rozmowy o problemach stoczni. Premiera nie było w domu, bo był poza Trójmiastem na chrzcie wnuka.

Pośmiertnie odznaczenie otrzymał również Tadeusz Szczepański, dawny bliski kolega Lecha Wałęsy, działacz Wolnych Związków Zawodowych. Szczepański zaginął w styczniu 1980 r. po tym, jak wybrał się z kilkoma kolegami nad Motławę, by "oblać" zdany egzamin na prawo jazdy. Lech Wałęsa zgłaszał na milicję jego zaginięcie. Dwa miesiące później zwłoki Szczepańskiego wyłowiono z rzeki. Wiele osób uważa, że za jego śmiercią mogła stać SB. Zwłoki Szczepańskiego były bowiem zmasakrowane, a oficjalne przyczyny zgonu, przypadkowe utonięcie, wątpliwe. Motławę pokrywała bowiem wtedy gruba warstwa lodu.

Odznaczenia nie otrzymał ksiądz prałat Henryk Jankowski, choć "Solidarność" już drugi rok z rzędu zgłaszała Kancelarii Prezydenta jego kandydaturę.

- Niedobrze się dzieje. Jestem zawiedziony i rozczarowany taką decyzją prezydenta. Ten rozdział dotyczący uhonorowania powszechnie znanych zasług księdza Henryka Jankowskiego dla "Solidarności" w latach 80. powinien być już dawno zamknięty - komentował decyzję Krzysztof Dośla, przewodniczący gdańskiej "S".

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy