Prezydenci, były i obecny, od lat komunikują się przez media, używając zwrotów, których znaczenie nie zawsze jest zrozumiałe dla innych odbiorców.
Ale po okresie "zimnej wojny" w najnowszym "Wprost" Lech Kaczyński powiedział o przyszłorocznej 30. rocznicy powstania Solidarności: - Mam nadzieję, że będziemy świętować ją wspólnie, także z Lechem Wałęsą, ponad wszelkimi podziałami.
Wałęsa zgodził się, choć uznał propozycję za "ohydną grę" przed wyborami prezydenckimi, w których za rok może wystartować Kaczyński.
We wtorkowej "Gazecie" napisaliśmy, że na wspólne świętowanie pod pomnikiem Poległych Stoczniowców w Gdańsku nie trzeba czekać tak długo, ponieważ prezydenci mają zaproszenia już na 31 sierpnia 2009 r. A o ich obecność zabiega Solidarność i prezydent Gdańska Paweł Adamowicz.
Na reakcję nie trzeba było długo czekać. W środę szef Kancelarii Prezydenta Władysław Stasiak ogłosił: - Lech Kaczyński mówi jasno - Polacy, świętujmy razem, także w tym roku.
I wytłumaczył, że Kaczyński mówiąc o wspólnym świętowaniu 30. rocznicy, miał na myśli także... 29. rocznicę.
- Cieszę się, ale czekam, aż Kaczyński powie, że w tym miejscu jego ludzie nie będą robili cyrku - mówi "Gazecie" Wałęsa. - Jeśli to przemyci w jakimś wywiadzie, to ja jestem gotów z nim uczcić święto.
Chodzi o incydenty, do których od kilku lat dochodzi pod pomnikiem. Grupki oklaskujące polityków PiS-u, buczą i gwiżdżą, gdy pojawia się tam Wałęsa bądź gdy wyczytywane jest jego nazwisko. Podobnie reagują na polityków PO i marszałka Bogdana Borusewicza.
Lech Wałęsa przekazuje jeszcze jedną wiadomość obecnej głowie państwa. - Napiszcie w "Gazecie", koniecznie ode mnie napiszcie: Puściłeś bąka i smród pozostał. To trzeba posprzątać.
A co to za sprawa? W maju Wałęsa pozwał Kaczyńskiego, który mówił, że legendarny przywódca "S" był agentem o pseudonimie "Bolek". Żąda przeprosin i 100 tys. zł zadośćuczynienia. Z otoczenia Wałęsy dowiadujemy się, że gdyby padły przeprosiny, to pozew zostałby wycofany, a sprawa zapomniana.
W Kancelarii Prezydenta taki scenariusz nie jest jednak brany pod uwagę. - Chodzi o uczestnictwo w wydarzeniu dla dobra ogólnego, a nie o pojednanie z Wałęsą czy zawieszenie broni - słyszymy nieoficjalnie. - Prezydent Kaczyński czyni gest, ale nikogo nie będziemy na siłę przekonywali do Solidarności.
- A my przyjęlibyśmy z zadowoleniem, gdyby 31 sierpnia byli z nami obaj prezydenci - komentuje Krzysztof Dośla, przewodniczący regionu gdańskiego "S". - Zawsze zaskakują mnie dąsy, jeśli ktoś nie chce przyjść. Ale zawsze zapraszamy i mamy miejsce dla prezydenta Lecha Wałęsy. Staramy się, żeby w obchodach uczestniczyła też głowa państwa.
Pozostaje problem, jak reagować na grupki buczące i gwiżdżące na bohaterów Solidarności i strajku, który doprowadził do podpisania Porozumień Sierpniowych w 1980 r.
Wojciech Książek z zarządu regionu gdańskiej "S" namawia, aby gdańszczanie tłumnie uczestniczyli w uroczystościach. - I wtedy ta grupka bucząca zniknie w tłumie.
Dośla proponuje zaś, by Wałęsa przestał się przejmować krytykami. - Uroczystości są otwarte, a w demokracji mogą w nich uczestniczyć także ludzie niezadowoleni. Spotkajmy się, żeby uczcić ważne daty, a jeśli znajdzie się ktoś, komu się to nie podoba, to trudno.