Geodeci zmierzą półwysep

Mikołaj Chrzan
2009-07-13 aktualizacja: 2009-07-13 19:40
A A A Drukuj
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Gdańsku jest przekonana, że właściciele kempingów nielegalnie zwiększyli ich powierzchnię. W efekcie zniszczono siedliska dla ptaków i ryb.
Jeszcze w sierpniu geodeci sprawdzą, jak zmieniły się brzegi Półwyspu Helskiego w miejscach, w których działają kemping. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Gdańsku jest przekonana, że ich właściciele nielegalnie zwiększyli ich powierzchnię. Jeśli nie przywrócą oni poprzedniego stanu, urzędnicy zrobią to sami, a kosztami robót obciążą sprawców.
Na Półwyspie Helskim - chronionym w całości w związku z unikalną przyrodą obszarze - wypoczywa teraz kilkadziesiąt tysięcy osób. Największe natężenie turystów jest na kempingach (dochodzi nawet do 700 osób na hektar, podczas gdy plany zagospodarowania dopuszczają jedynie 150). I to właśnie kempingi jako pierwsze trafiły pod lupę inspektorów z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.

- W sprawie czterech helskich kempingów: Maszoperia, Solar, Polaris i Kaper wszczęliśmy postępowanie o naprawienie szkód w środowisku - informuje Hanna Dzikowska, szefowa RDOŚ.

Chodziło o nawiezienie ziemi i zwiększenie powierzchni kempingów kosztem Zatoki Puckiej. Przy okazji zniszczono przybrzeżne trzcinowiska, czyli siedliska dla ptaków i ryb. Na chronionych przez prawo unijne obszarach Natura 2000 - do jakich należy Półwysep Helski - to nie do pomyślenia.

- Tymczasem właściciele kempingów twierdzą, że wszystko jest w porządku, a na prace mieli zgody z Urzędu Morskiego. My jesteśmy pewni, że to my mamy rację. Dlatego teraz wyślemy na kempingi geodetów, którzy dokonają dokładnych pomiarów tego, jak zmieniły się granice działek - mówi Dzikowska. - Później, jeśli właściciele kempingów będą zwlekać z naprawą brzegów, sami zlecimy wykonanie takich prac, a ich kosztami obciążymy sprawców.

A kempingi to niejedyne zagrożenie dla Helu. - Kierowcy parkując nielegalnie na poboczach, porozjeżdżali łąki i wydmy. A policja nie radzi sobie z tym problemem - denerwuje się Mieczysław Struk, wicemarszałek województwa pomorskiego, a prywatnie - mieszkaniec Juraty, który codziennie pokonuje trasę z Półwyspu Helskiego do Gdańska. - Zwykłych plaż są w Europie tysiące. Takiej unikalnej przyrody jak na Helu nie ma nigdzie. Musimy ochronić ją dla przyszłych pokoleń - dodaje marszałek.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy